Oficjalna strona serii Football Manager (FM 2008, FM 2009, FM LIVE)

Załóż nowe konto

Artykuły

W miniony weekend odbyła się 172. piłkarska "święta wojna", czyli derby Krakowa pomiędzy rycerzami "Białej Gwiazdy" i armią "Pasów". Sportowy wynik pozostawię tu bez komentarza, Wisła wygrała, koniec, kropka. To, co już szeroko opisywała prasa i co posłuży mi za punkt wyjścia do kolejnego wywodu, to oczywiście zachowanie kibiców, czyli niechlubna tradycja polskich (i nie tylko polskich) boisk. Warcholstwo, awanturnictwo i po prostu głupota. Wstyd. Wstyd, bo "kibice" (bo właściwie powinienem pisać: kibole) nie potrafili dochować wierności własnym ideałom, które odwoływały się do pamięci Jana Pawła II, tak szumnie podkreślanych po śmierci Ojca Świętego. Wstyd, bo nie są w stanie udźwignąć brzemienia wielkiej tradycji, jaka najwyraźniej ciąży na obu klubach (zarówno Wisła, jak i Cracovia kończą w tym roku 100 lat)...

Cóż oto widzieliśmy? Kibice Wisły palili szaliki klubu rywala. Fani tego ostatniego nie pozostali dłużni i zaczęli demolować stadion "Białej Gwiazdy". Interweniowała policja. Według doniesień prasy chuligani po którejś ze stron rozpuścili gaz. Odpalone też zostały zakazane na stadionach race. O zgrozo, pojawiły się też rasistowskie zaśpiewki, a w stronę zawodników i sztabu szkoleniowego Cracovii rzucane były różne przedmioty (drugi trener "Pasów" został ranny w tył głowy). Wystarczy jak na jeden mecz. Polski mecz.

Możnaby spodziewać się, że po meczu zapadną poważne konsekwencje, że znów rozgorzeje dyskusja na temat bezpieczeństwa stadionów, a miłościwie nam rządzący zapowiedzą kolejne nowe stadiony, na których nie będzie mogło dojść do podobnych zajść. I nic więcej. Bo oto dowiadujemy się, że sędzia techniczny poinformowany w czasie meczu o urazie Pana Ćmikiewicza, w ogóle nie zareagował. Policja, mimo wielokrotnych konsultacji, wyjazdów i konferencji z policją brytyjską wciąż nie potrafi dobrze zabezpieczyć takich imprez (w czym wybitnie „pomagają” właściciele stadionów), a zainteresowane zespoły po niechlubnym meczu zdolne są jedynie oskarżać siebie nawzajem (zarówno zarząd Cracovii, jak i działacze Wisły zarzuciły sobie nieprawidłowości i nielegalne zachowanie).

I czemu się tu dziwić, skoro znikąd szukać wzorów, a w centralnej administracji polskiej piłki trwa awantura? Jak można ufać w zmianę prawa karnego, które surowiej karałoby pseudokibiców, jeśli w Sejmie odbywa się podobny cyrk jak w polskiej lidze (wszyscy wszystkim zarzucają nierzetelność, jedni chcą utrzymać stołki, inni zdymisjonować tych, co na nich siedzą, kluby - tu poselskie - najpierw tworzą koalicje, żeby potem je zerwać)? Słabym pocieszeniem jest fakt, że brutalne incydenty zdarzają się i poza naszym krajem, a wielka korupcja została ujawniona nawet w tak silnej lidze, jak Serie A. No właśnie, ujawniona i napiętnowana (takie piłkarskie tuzy jak Juventus, Lazio i Fiorentina spadły do niższej ligi).

Miles Jacobson wielokrotnie odrzucał pomysł włączenia do silnika swojej gry "zabawy" korupcyjnej, możliwości ustawiania meczów i obecności fermentu w lokalnych związkach piłkarskich. Zgodnie z ideą Sports Interactive, Football Manager ma uczyć dobrej piłki, wolnej od rasizmu i nieczystych zagrań. Nawet jeśli nadal mierzą w najlepszą symulację zarządzania klubem piłkarskim, i nawet jeśli te choroby współczesnej piłki są znane także poza Polską. W silniku gry nie ma na to miejsca. A co poza nim? Co z pudełkiem na grę i miejscem obok instrukcji? To samo, co na boiskach... Brak wiary, brak działania. Ani liga polska, ani Orange, ani PZPN nie byli zainteresowani współpracą w dostarczenie, czy choćby pomoc w stworzeniu dodatkowego contentu, który mógłby uczyć i wychować kolejne pokolenia kibiców w Polsce. Młodych ludzi, którzy fascynajcę piłkę zaczynają, albo podsycają, Football Managerem.

PS. W ubiegłym tygodniu mój tekst spotkał się z niezrozumieniem Czytelników. Zrzucam to na karb naiwnej ufności we własne umiejętności pisarskie, jak i debiut na tych stronach. Czuję się jednak w obowiązku wyjaśnić błędną interpretację mojego postulatu o FM Fantasy. W żadnym razie nie zależało mi na tworzeniu produktu komercyjnego. Chodziło mi o narzędzie naukowe, analityczne, które wobec różnych, mniej lub bardziej głupich propozycji federacji piłkarskiej, mogłoby dostarczać niezbędnych dowodów. A więc, gdyby setki tysięcy osób grających w FM na całym świecie przysłało do wyodrębnionej jednostki raport. Gdyby zebrać w nim statystyki z meczów, w których sędziowało dwóch głównych arbitrów. Przeciwnicy lub zwolennicy koncepcji dwóch głównych sędziów mieliby wtedy niezłe argumenty...

 

 

 

Komentarze internatuów

Informacje o tekście

Pierwszy dzień tygodnia: Polski mecz

autor: Jerzy Cichocki
31-10-2006 20:09

Tekst czytano: 1206 razy
Wybierz ocenę:
Oceń!

Najnowsze teksty

Pozostałe z tej serii

Wyszukiwarka