ARTYKUŁY

Po czterech sezonach, tego czego brakowało Toon Army, to bez wątpienia mistrzostwa Anglii. Ba, tylko jeden raz udało nam się zakwalifikować w Ligi Mistrzów. Ciągnięcie kilku srok za ogon okazywało się wyniszczające. Przed piątym sezonem na St. James’ Park postanowiłem, że przyłożymy się szczególnie do dobrego startu w lidze. Dotąd było tak, że chyba trochę na zbytnim luzie podchodziliśmy do ligowego startu, myśląc, że nawet jak coś nie pójdzie w pierwszych kilku meczach, to potem będzie dużo czasu, by tę stratę nadrobić. Tymczasem, gdy potem dochodziły pucharowe potyczki, kontuzje, przegrane (lub remisy, które okazały się plagą) po karnych, czerwony kartkach, okazywało się, że punktów straconych na początku brakuje i to bardzo. Tym razem będzie inaczej i to nawet gdybyśmy mieli odpaść w pucharach we wczesnych fazach. Ostatnie cztery sezony upłynęły także pod znakiem pozyskiwania wielu młodych zawodników, którzy w przyszłości mieli stanowić trzon nowego NUFC. Ta przyszłość właśnie nadeszła. Oznacza to czystkę składu z zawodników, którzy w tym czasie nie poczynili zadowalających postępów, okazali się niewypałami lub zaczęli z różnych powodów psuć atmosferę. Z klubem pożegnali się:


Oczywiście największą wpadką jest w tym towarzystwie Blasi. Wejście miał niezłe, ale forma pokazana w minionym sezonie okazała się kompletnym nieporozumieniem. Zaskakujące jest to o tyle, że bardzo szybko zaadaptował się w Anglii. Zresztą najlepszym tego dowodem jest fakt, że odrzucił ofertę Lazio i wylądował w Portsmouth. Straciliśmy też dwie bańki na transferze Mathieu, który zbierał niezłe noty, choć do tej pory nie wiem za co. Z nim w składzie graliśmy kiepsko, a nawet jak popełniał błąd, po którym traciliśmy decydującego gola, otrzymywał notę „7”. Ot, taki dziwoląg, którego wszyscy w klubie postanowili się pozbyć. Szokiem może być pozbycie się Costanzo, ale tu też był poważny powód. Wiadomo było, że trudno będzie pogodzić się trzeciemu bramkarzowi reprezentacji Argentyny z rolą rezerwowego, a tak musiałoby się stać, gdyż pozyskaliśmy najlepszego bramkarza mistrzostw świata 2010.



Ustari kosztował Ł6.5M, ale determinacja przed nachodzącym sezonem jest ogromna i nikt nie patrzy na koszty. Chcemy najlepszych, bo chcemy być – wreszcie! – najlepsi w lidze. Chrzanić wszystko inne – chcemy ligowego silverware!!! Przed sezonem wiedziałem, że dzięki oszczędnościom w poprzednim sezonie, będę miał do dyspozycji rekordowy budżet transferowy w wysokości Ł25M.


W tych okolicznościach, gdy przyszło do wskazania oczekiwań zarządu, byłem zaskoczony, gdy zażądano ode mnie jedynie tego samego co przed rokiem: zajęcia miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach.


Zaskoczeniem były także przedsezonowe notowania bukmacherów, którzy w roli faworyta widzą Liverpool.


Zanim jeszcze zaczął się sezon, dostaliśmy pierwszą kłodę pod nogi:


Ledwo pozyskaliśmy Ustariego, a już wiadomo, że straci początek sezonu. Początek, który tym razem ma być udany. Wygląda na to, że znów swoją szansę dostanie Czapliński.

Nie mogłem także nie docenić wyczynu Jermaina ‘DEMONA’ Defoe z poprzedniego sezonu. Otrzymał zasłużoną podwyżkę, gdyż w nadchodzącym sezonie moje oczekiwania względem niego będą jeszcze większe.



Czyszczenie składu z odpadów, jak również determinacja w osiągnięciu już w tym sezonie możliwie najlepszego wyniku w lidze oznaczała, że było przesądzone, że dołączą do nas wyłącznie topowi zawodnicy. O Ustarim już wspominałem. Dołączył do nas także włoski internacjonał Fabio Grosso, którego Inter nam odpuścił za 850 tysięcy funtów. Rywalizacja Klinkers, Grek, Grosso zapowiada się fascynująco. Bez wątpienia mam już święty spokój z lewym bokiem defensywy. Nie inaczej ma się sprawa z prawą stroną. Tutaj jednak pozyskanych zostało dwóch młodych zawodników. Od dwóch lat obserwowałem postępy innego zawodnika Interu – Marco Andreolliego. Wszyscy klubowi szperacze byli i są zgodni, że gdyby do nas dołączył, byłby najlepszym prawym obrońcą w klubie. Teraz wierzę, że ich rokowania się spełnią. Dotąd Włoch wolał przedłużać kontrakt z Interem o rok i pójść na wypożyczenie do innych klubów (jak np. Celta Vigo), ale teraz wreszcie się zgodził dołączyć do NUFC. Liczę tylko na szybką aklimatyzację. Z tą nie będzie problemu w przypadku 19-letniego Richarda Woodwarda z Norwich, który jest mega talentem, który w zgodnej opinii wszystkich szperaczy okaże się gwiazdą każdego klubu Premiership. Jedynym niepocieszonym w tych okolicznościach jest bez wątpienia Greg Halford. Ze środkiem obrony nie było problemu w ostatnim sezonie, gdyż rewelacyjnie wprowadził się do zespołu Maduro. Teraz jeszcze dojdzie wypożyczany przed ostatnie dwa lata Francuz Schneiderlin, który rozwinął się znakomicie. Jeden z dwójki Maduro – Schneiderlin może także grać w drugiej linii i nie wykluczam, że skorzystam z takiej opcji po odejściu Parkera do Man Utd. W środku pomocy rywalizacja jednak była ogromna, bo nie można zapominać, że są jeszcze tacy zawodnicy jak Emre, Cameron i Thiago. Na środku mogą grac także Kapo i Diego. Przybycie w ostatnim sezonie tego ostatniego oraz jego rodaka Juliana Pacheco powinno rozwiązać nasze problemy ze skrzydłami. Zdecydowałem się jednak na pozyskanie uznanej firmy. Chodzi o zawodnika, który znakomicie radzi sobie na obu flankach i jest już graczem dość doświadczonym. Chodzi o Portugalczyka Quaresmę, który był do wyciągnięcia z Porto za Ł5M. Tak z klubem, jak i z zawodnikiem dogadaliśmy się bardzo szybko.



Sezon rozpocznie się dla nas wielkim testem i meczem o pierwsze trofeum. Jako zdobywcy Pucharu Anglii zagramy z mistrzami z Liverpoolu, który jest także faworytem buków w nadchodzącym sezonie. Wobec urazu Ustariego, zagramy z Czaplińskim w bramce. Kilka dni przed meczem wypadł ze składu Grosso, co oznaczało, że swoją szansę dostanie Klinkers. Na prawej obronie oczywiście Andreolli. W środku Taylor, który przejął po Parkerze opaskę kapitana, a także Francuz Schneiderlin, co oznacza przesunięcie Maduro do drugiej linii. Parnerem Holendra na środku będzie coraz lepszy Cameron. Flanki należeć będą do wirtuozów dryblingu: Diego (lewa), Quaresma (prawa). W ataku partnerem Defoe będzie zawodnik, który robi coraz większą furrorę – Ruben Ramos. Hiszpan, podobnie jak Schneiderlin, zaczął od wypożyczeń, ale w poprzednim sezonie skutecznie zawalczył o swoje miejsce w lidze. Teraz liczę na jego dalsze postępy. Dodać jeszcze należy, że w meczach sparingowych pokazaliśmy się ze znakomitej strony i do meczu o Tarczę przystępujemy w znakomitej formie.

Mistrz przekonał się o tym już w pierwszej połowie zakończonej szokującym wynikiem 4:2 (!).


Defoe jest po prostu nie do zatrzymania. Oby jak najdłużej utrzymał taką formę. Zresztą nikt nie zawodzi i jesteśmy w siódmym niebie. Po przerwie Liverpool już nie miał ochoty na nic i dołożyliśmy jeszcze jednego gola. W ostatniej minucie kontuzjowany został jednak nasz atutowy i jest to oczywiście bardzo zła wiadomość.


Na szczęście przerwa Defoe nie będzie długa. Chciałbym by zagrał już z Tottenhamem w drugiej kolejce. W ligowym debiucie sezonu 2010/11 powinniśmy sobie poradzić z Charlton i tak też się stało (2-1). Z Kogutami musieli jednak zagrać CJ i Ruben Ramos, ale co tam. Mamy Diego i na Koguty to wystarczyło!


Dobrze pokazał się także Halford, któremu postanowiłem też dać szansę i ten ją wykorzystał, trafiając z Maduro do jedenastki tygodnia. O tym jednak, czy będziemy się liczyć pokaże mecz na Old Trafford. I pokazał, że tak też się stanie. Po 45 minutach meczu na Old Trafford komentarz mówi wszystko: „Newcastle ma prawo czuć się jak na sparingu”. Wygrywamy jednak tylko 1-0. W drugiej połowie gospodarze się jednak zrehabilitowali i w sumie cały mecz miał bardzo wyrównany przebieg, choć gospodarze dopiero w ostatniej chwili uratowali remis. Z pewnymi obawami postawiłem w tym meczu także na innego rekonwalescenta - Ustariego, który zaliczył udany debiut.


Potwierdził swoją dobrą formę także w kolejnym meczu wyjazdowym (Everton 0-0), a pierwsze pretensje mogę do niego mieć po meczu w Pucharze UEFA (4-2 z Vitesse), choć mecz ten potraktowaliśmy dość rekreacyjnie, wystawiając kilku dublerów, którzy się sprawdzili. Ważniejszy był bez wątpienia kolejny mecz ligowy z Wigan i tu już nikt nie zawiódł. Ustari rozgrywa się z każdym meczem i okazał się nawet zawodnikiem meczu z Wigan, choć szczerze powiedziawszy nie wiem dlaczego fachowcy tak uznali, gdyż nasze zwycięstwo nie podlegało dyskusji. Defoe i Ruben Ramos strzelili po swojej bramce, co pozwoliło nam w tabeli zająć po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy pozycję lidera (!).



Jest jednak kolejne zmartwienie - Quaresma wypada na miesiąc po urazie, którego nabawił się w czasie meczu z Wigan. Jeszcze nie zdecydowałem, kto go zastąpi na prawej flance.

Z wyniku meczu w Portsmouth nie mam prawa być zadowolony. Wszystko inne było jednak w najlepszym porządku. Graliśmy naprawdę znakomity mecz i tylko znakomitej postawie swojego bramkarza gospodarze zawdzięczają zdobycie punktu oraz to, że wyrównaliśmy dopiero w 77 minucie. Na prawej pomocy Quaresmę zastąpił Simon Davies. Wrócił do składu Grosso, lecz ma ewidentne problemy kondycyjne, gdyż po kontuzji nie doszedł jeszcze do pełni sił. Gola dla nas zdobył Ruben Ramos po znakomitym prostopadłym podaniu Camerona. Remis sprawił jednak, że w tabeli wyprzedził nas Arsenal.



Wyborna postawa Rubena Ramosa spowodowała, że znalazł się także wśród wyróżnionych zawodników minionego miesiąca.



Na rewanż z Vitesse postawiłem oczywiście na dublerów. Ładnie pokazał się Miccoli, który zdobył jedynego gola meczu. Urazu doznał Collins John, którego postawa zaczyna mnie coraz bardziej irytować, gdyż marnuje nieprawdopodobne okazje. Ładnie zagrali skrzydłowi: Julian Pacheco oraz Radulj oraz Czapliński na bramce. Z losowania w Pucharze UEFA jesteśmy umiarkowanie zadowoleni:



Muszę być za to zadowolony z pierwszej połowy meczu z West Ham, która rozstrzygnęła losy spotkania. Wobec kontuzji Quaresmy i Simona Daviesa, pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce zagrał Oskitz i Hiszpan okazał się jednym z najlepszych aktorów tego widowiska. Najlepszym był jednak jego rodak – Ruben Ramos, który dorzucił kolejne trafienie i zaliczył asystę. Zaczął mecz w ataku, ale po kontuzji Camerona w 10 minucie zajął jego miejsce na środku pomocy. Za Szkota wszedł Miccoli i popisał się znakomitą skutecznością trafiając jeszcze do przerwy dwukrotnie. Martwi trochę kontuzja Camerona i głupota Grosso, który zaliczył bezsensowną czerwoną kartkę.



Dwutygodniowa przerwa spowodowana głównie meczami reprezentacji tym razem nie okazała się dla nas zbawienna. Wręcz przeciwnie. Po 26 spotkaniach Aston Villa rozniosła nas w pył na Villa Park.



Po raz pierwszy zawiedli napastnicy (Defoe, Miccoli). Nieporozumieniem okazało się wejście CJ’a. Czyżby aż tyle znaczył dla nas Ruben Ramos, który nie mógł wystąpić w tym meczu z uwagi na grypę?

Pierwszy mecz fazy grupowej Pucharu UEFA wygraliśmy 1-0 w Inverness po golu Miccoliego. Oszczędzałem zawodników pierwszego składu, gdyż zagrali tylko rekonwalescent Andreolli oraz kapitan Taylor. Miałem wziąć na ławkę także Quaresmę, który doszedł już do siebie, ale zdecydowałem, że zagra dopiero w lidze z Southampton.

Portugalczyk zagrał i to zagrał bajecznie. Zaliczył dwie asysty i sam zdobył jednego gola. Swoje zrobili także Oskitz i Defoe, ale nie wystarczyło to do wygrania meczu, gdyż fatalnie zaprezentował się Maduro, który był najgorszy w naszym zespole i na jego konto należy zapisać gola gości na 3-3 w 89 minucie. Arcyważny w tych okolicznościach stał się kolejny mecz ligowy – derby Sunderland. Nie możemy sobie pozwolić bowiem na kolejną stratę punktów, bo czołówka nam odjedzie. Wcześnie jednak trzeci skład pokonał 2-0 Scunthorpe w ramach III rundy Pucharu Ligi. Gole zdobyli Bourgeois i tragiczny CJ, którego chyba pozbędę się w styczniu, bo szkoda forsy na takiego złamasa.

Po meczu w Sunderland odpuściłem Maduro wszystkie grzechy, które popełnił w meczu z Southampton. Holender wyprowadził nas na prowadzenie i był jednym z najlepszych aktorów tego widowiska. Dodać przy tym należy, że strzelać zaczęliśmy wtedy, gdy już graliśmy w dziesiątkę po wykluczeniu Diego za dwa „żółtka”. Pokazaliśmy charakter, gdyż grając w dziesiątkę wygrać derbowy mecz 3-1 to nie jest byle co. Odnotować należy, że ładną zmianę dał także Kapo.


Dzięki temu zwycięstwu, wróciliśmy także do pierwszej trójki.


Cały czas idą w górę notowania Rubena Ramosa, który właśnie został najlepszym młodym zawodnikiem miesiąca (!)


Z niewygodnym Man City męczyliśmy się przez godzinę. Potem jednak rozwiązał się worek z bramkami. Klasą dla siebie był Defoe, który strzelił i asystował przy golu Camerona.


W tabeli utrzymaliśmy 3 miejsce ze stratą 3 punktów do Arsenalu i jednego do Man Utd. Straszliwie zawodzi Liverpool, który właśnie spadł na 10 miejsce. Cieszy mnie to, że potrafiliśmy wygrać nawet wtedy, gdy nam się nie wszystko udawało, bo nasz terminarz wygląda niesamowicie:



Do przerwy prowadzimy z Arsenalem 2-1, ale utrzymać ten wynik do końca będzie strasznie ciężko, bo całą drugą połowę grać będziemy w osłabieniu po wykluczeniu Schneiderlina. Tuż po wznowieniu Meksykanin Vela wyrównał i wyglądało na to, że jest tylko kwestią czasu, gdy goście ostatecznie przechylą szalę zwycięstwa na swoją stronę. Jednakże dobrze zorganizowani potrafiliśmy odeprzeć wszystkie ataki, okazyjnie groźnie kontratakując. Niestety, ale kompletnie wycieńczeni polegliśmy po dogrywce. Nie rozdzieram jednak szat, bo pokazaliśmy, że spokojnie jesteśmy w stanie zawalczyć z liderem Premiership grając w pełnym składzie.


To był tylko Puchar Ligi, który w tym sezonie mało kogo obchodzi.

Niestety, ale na Emirates Stadium poszło nam znacznie gorzej. Dość szybko złapaliśmy trzy żółte kartki, co sprawiło, że trzeba było uważać, by znów nie skończyło się grą w osłabieniu. W wybornej formie był tym razem Van den Vaart, którego akcje przesądziły o losach meczu. Byliśmy wyraźnie słabsi i zasłużenie polegliśmy 0-2.



Gdy Goran Pandev dał Liverpoolowi prowadzenie na St. James’ Park muszę przyznać, że zacząłem wątpić w końcowy sukces. Nie pozwolił mi jednak na to Ruben Ramos, który kolejny raz zagrał znakomity mecz. Wyrównał jednak Diego po akcji Oskitza, a nasz hiszpański napastnik zapewnił nam trzy punkty bezbłędnie wykorzystując podanie Defoe. Jesteśmy wiceliderem po tym, jak Arsenal rozwalił Man Utd 3-1 na Old Trafford. Wygląda na to, że londyńczycy są w tym sezonie strasznie mocni i ciężko będzie zniwelować stratę sześciu punktów, którą teraz mamy do lidera.




Dnipro okazało się mało wymagającym przeciwnikiem, a wynik 2-0 był dla gości najmniejszym wymiarem kary.

Hattrick Defoe na Boro nie wystarczył do zgarnięcia kompletu punktów. Tym razem dwa gole zawalił nam świetny dotąd Ustari. My remisujemy, a Arsenal nadal wygrywa i nasza strata do lidera to już osiem punktów. Na szczęście Man Utd tylko zremisował 1-1 na Anfield Road i dzięki temu utrzymaliśmy 2 miejsce w tabeli.




Remis 1-1 w Dortmund po golu Miccoliego zapewnił nam awans z grupy, ale była to tylko formalność jak się dość szybko okazało. W kolejnej fazie zagramy z Galatasaray, a później ewentualnie z kimś z duetu Lazio – Kopenhaga.


Wygląda to zatem nieźle, a w każdym razie dużo lepiej niż nasze mistrzowskie aspiracje w Premiership po porażce 0-1 na Stamford Bridge z Chelsea.


Po wyrównanym meczu straciliśmy punkty, które wyleczyły nas z tytułu i to tym bardziej, że Arsenal jest nie do zatrzymania. Za wszelką cenę musimy jednak znaleźć się w top 4, więc trzeba jak najszybciej zacząć znowu wygrywać.

Idzie nam jednak jak po grudzie. Z Blackburn wszyscy zawodnicy z pola zagrali świetnie, a napastnicy nawet wybitnie. Co z tego, skoro jeden błąd Ustariego prawie kosztował nas utratę dwóch punktów. Na szczęście uratował nas niezawodny Defoe w 89 minucie, choć w całym meczu mieliśmy miażdżącą przewagę.


Wracamy też do pierwszej trójki. Cieszy także porażka Arsenalu na Goodison Park.


Pech dopadł nas przed meczem z Preston, którzy zamykają tabelę. Wypadli ze składu Ruben Ramos i Miccoli, którzy złapali wprawdzie drobne urazy, ale wykluczające ich z tego meczu. Dostał swoją szansę Collins John, ale jego występ doprowadził mnie do kompletnego szału. Po tym meczu (0-0) chciałem Holendra nawet wyrzucić z klubu, ale zarząd zablokował tę kosztowną operację (Ł3.5M). To jednak co CJ wyprawiał przeszło ludzkie pojęcie. Zmarnował wszystkie osiem okazji (!). Gdyby Defoe znalazł się na jego miejscu byłoby pewnie inaczej. Kryzys potwierdza także porażka 0-1 w Pradze (choć bez konsekwencji) oraz kolejny remis w lidze z Reading (2-2), gdy mimo dwóch bramek Defoe uciekły nam trzy punkty w.... 93 minucie, gdy trafił Charisteas.

Rozpocząłem także gorączkowe poszukiwania następcy CJ’a. Pierwszym na mojej shortliście jest Ekwadorczyk Pedro Esterilla. Rozpocząłem negocjacje z Utrecht w sprawie jego pozyskania.

Z przerażeniem patrzyłem na to co działo się na boisku w czasie meczu ze słabym Watford. Goście od 46 minuty grali w osłabieniu, ale zdołaliśmy ich pokonać tylko 1-0 po golu Maduro. Mimo zdobycia trzech punktów żegnały nas gwizdy.
Zawodnicy wzięli to sobie chyba do serca, bo w ostatnim meczu ligowym 2010 roku zmietli Charlton w Londynie 4-1 (!)


Dzięki temu wróciliśmy na 3 miejsce w tabeli.


Martwią jednak urazy kluczowych zawodników (Defoe, Schneiderlin, Quaresma), którzy dość mocno zostali obici przez defensorów gospodarzy.

1 stycznia przywitaliśmy w klubie Pedro Esterillę, który ma za zadanie zastąpić CJ’a.


Swoją szansę dostanie niemal z marszu i to z nie byle kim, bo z samymi Man Utd (!) Mecz ten będzie dla nas szczególnie trudny, bo pauzował będzie zawieszony Steven Taylor, którego zastąpi O’Shea. Nie w pełni sił jest Andreolli, którego zastąpi Halford i będzie pełnił rolę kapitana. Kontuzjowany jest także Cameron, za którego szansę dostanie Brazylijczyk Thiago.

Esterilla zanotował jednak debiut marzeń, notując dwie asysty i zdobywając samemu jednego gola. Czyżby został zawodnikiem meczu? Nic z tych rzeczy. Ten tytuł należy do Defoe, który zaliczył trzeci hattrick w sezonie (!) Man Utd na kolanach (!)


Czterech zawodników NUFC trafiło do jedenastki tygodnia: Oskitz, Maduro, Defoe i Miccoli. Ten ostatni to chyba za mecz z Charlton, bo z Man Utd nie zagrał ani minuty. Jak dla mnie w jego miejsce powinien znaleźć się Esterilla.

Czas pokazał, że przyjdzie nam jeszcze gościć czerwone diabły na St. James’ Park



Na 2 miejsce w tabeli wracamy po pewnym 2-0 z Evertonem na St. James’ Park i dwóch golach DEMONA. Wszystko dlatego, że Chelsea poległa u siebie 1-3 z nieobliczalną Aston Villą, gdzie błysnął swoim geniuszem strzelec trzech goli O’Neil. Pochwalić muszę jeszcze uniwersalnego O’Shea, gdyż sprawdza się na każdej pozycji w defensywie. Z Evertonem zaszła konieczność by zagrał na lewej stronie defensywy i nie zawiódł. Defensywa w składzie Andreolli, Taylor, Maduro, O’Shea stanowiła monolit. Co więcej, Esterilla i wspomniany O’Shea asystowali przy golach Defoe. Szybkość z jaką zaaklimatyzował się Esterilla jest mimo wszystko pewnym zaskoczeniem. Właśnie Ekwadorczyk do spółki z Diego zapewnili nam także trzy punkty w Wigan (2-1) co pozwoliło nam umocnić się na 2 miejscu ze stratą jednak aż 9 punktów do Arsenalu. Zmiana nastąpiła także na pozycji nr 3, gdzie Chelsea zluzował Man Utd. Czerwone diabły tracą do nas 3 punkty.

Tak to jednak bywa, że kiedy idzie nam za dobrze, zawsze los nam coś podrzuci. Tym razem jest to poważny uraz wspomnianego Esterilli, który teraz nie zagra aż przez dwa miesiące (!)



Udany styczeń ma zamknąć pucharowa potyczka z Man Utd na St. James’ Park. Atut własnego boiska sprawia, że buki stawiają minimalnie na nas, choć trzeba przyznać, że goście spisują się ostatnio coraz lepiej czego wyrazem jest awans na 3 miejsce w tabeli. Kontuzja Esterilli jest dla mnie realnym problemem, gdyż mający od miesiąca często drobne problemy ze zdrowiem Ruben Ramos nie jest w pełni sił choć nasi klubowi fizjoterapeuci robili co się tylko da przy przywrócić mu odpowiedni „fitness”. Udało się to uczynić do poziomu 91% i będzie to musiało wystarczyć do tego, by zagrał od pierwszej minuty. Nie zdecydowałem się na zastąpienie zawodników, którzy wcześniej byli wyznaczeni do występów w Pucharze Anglii i stąd na bokach defensywy zagrali Boskailo i Grek. I trzeba przyznać, że defensywa nie zawiodła, gdyż nie straciliśmy gola. Nic też jednak nie strzeliliśmy i będziemy powtarzać na Old Trafford. Dodam jeszcze, że w III rundzie wyeliminowaliśmy Leyton Orient 2-1 grając głębokimi rezerwami (2 gole Hirsza).

Tuż po zakończeniu meczu z Man Utd doszedłem do wniosku, że trzeba pozyskać ofensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia, gdyż Thiago i Cameron nie spełniają do końca moich nadziei jeżeli chodzi o kreowanie akcji ofensywnych. Chcę bowiem częściej korzystać z taktyki, która przewiduje przeprowadzanie ataków środkiem boiska. Ostatniego dnia stycznia przeprowadziliśmy szybką akcję. Za Ł7.5M pozyskaliśmy Szweda Kima Kallstroma, którego nie udało się nam ściągnąć w sierpniu za Ł10M, więc jesteśmy całe Ł2.5M do przodu. Entuzjastycznie przywitany przez kibiców Szwed na dwa tygodnie trafi do rezerw, by się otrzaskał na St. James’ Park. Szokiem z kolei jest informacja, że po kilkumiesięcznym pobycie na St. James’ Park trudności z aklimatyzacją ma... Quaresma. Tego to już zupełnie nie rozumiem.

Styczeń zakończyliśmy z Diego nagrodami dla trzeciego menedżera i trzeciego młodego zawodnika odpowiednio. Do tego wyrzuciłem ostatecznie z klubu Collinsa Johna za sianie fermentu w klubie. To samo może spotkać Matuisiaka i Kaha.

Do Pucharu UEFA w miejsce Magica i CJ’a zgłosiłem Oskitza i Kallstroma. Esterilla niestety, ale był już zgłoszony. Wobec jego kontuzji nie stanowi to jednak aż takiego problemu. Zmuszeni jesteśmy grać bez bocznych obrońców (Grosso, Anderolli), którzy powinni wrócić za miesiąc. Anderolli może nawet trochę wcześniej.

Ruben Ramos po zagraniu Boskailo oraz Oskitz po zagraniu tegoż Rubena Ramosa zapewnili nam trzy punkty z Portsmouth. Po raz pierwszy w tym sezonie w wyjściowej jedenastce, w meczu ligowym, zagrał Grek i był to dobry mecz naszego etatowego dotąd lewego obrońcy. Tym co cieszy jednak najbardziej jest powrót Rubena Ramosa do wielkiej formy i udany mecz Oskitza zastępującego Quaresmę, który zaczął stroić fochy mimo tego, że grał prawie w każdym meczu.

W 26 kolejce odnieśliśmy kolejne przekonujące zwycięstwo 2-0 w Londynie nad West Ham. Łupem bramkowym podzielili się tym razem Defoe i Miccoli, który jest obecnie bardzo dobrym uzupełnieniem. Dystans do Arsnealu się nie zmienił i nadal wynosi 9 pkt. Zwiększyliśmy jednak do 5 pkt przewagę nad trzecimi Man Utd po ich remisie 2-2 w Portsmouth. W Londynie zagrali Miccoli, Boskailo, Thiago, gdyż za kilka dni powtarzamy z Man Utd mecz IV rundy Pucharu Anglii na Old Trafford i zadecydowałem, że komu jak komu, ale Man Utd nie odpuścimy. W klubie zarzucają mi niekonsekwencję. Przypominają, że mieliśmy nie walczyć za wszelką cenę o puchary, lecz skupić się na lidze. Kibice jednak na nas liczą, a poza tym wyeliminowanie Man Utd na Old Trafford dodałoby moim podopiecznym pewności siebie w konfrontacji ligowej z naszymi bezpośrednimi rywalami.

Ustawiłem zespół na kontratak, maksymalnie zawężając pole gry. Wyszliśmy defensywą bardzo wysoko, gramy na ofsajdy. W odbiorze jesteśmy bardzo agresywni. W końcu to puchar. Urazy Maduro i Halforda sprawiły, że musiałem jednak skorzystać z usług Boskailo i Thiago. Ostatecznie wystawiłem też Miccoliego będącego w znakomitej formie, zostawiając sobie Rubena ‘DETONATORA’ Ramosa na ławce.
NUFC: Ustari – Boskailo, Taylor, O’Shea, Klinkers – Quaresma, Cameron, Thiago, Diego – Defoe, Miccoli. Ławka: Czapliński, Grek, Oskitz, Ruben Ramos, Scheneiderlin.
Od pierwszej minuty agresywnie atakowanym gospodarzom niewiele wychodzi. Ustawienie 4-4-1-1 moim zdaniem im nie służy, a osamotniony praktycznie Klose wspierany okazyjnie przez Ribery’ego nie stanowi większego zagrożenia. Zblokowaliśmy im skrzydła (de Guzman, Cristiano Ronaldo), gdzie świetną robotę wykonują boczni obrońcy. Szczególnie pochwalić należy O’Shea, który praktycznie wykluczył z gry Niemca. Defoe często łapany jest na spalonym, ale wszystko odbywa się na granicy. Wystawiłem na kontrę dwóch piekielnie szybkich napastników i to się opłaciło w 41 minucie, kiedy po klepce z Diego sam na sam wyszedł Miccoli i nie zmarnował okazji!!! Tuż przed przerwą na strzał z 25 metrów zdecydował się Ribery i – ku naszej rozpaczy – piłka wpadła do siatki obok zdekoncentrowanego Ustariego. Do przerwy Man Utd – NUFC 1-1, choć to my mieliśmy groźniejsze okazje. Dodać należy, że wszyscy (poza Ustarim) grają naprawdę świetnie, O’Shea i Defoe wybitnie. I tylko żal gapiostwa naszego bramkarza, który dotąd nie miał po prostu za wiele do roboty. Na drugie 45 minut wyszliśmy bez zmian, bo co zmieniać skoro idzie nieźle. Liczę, że powtórzymy pierwszą połowę z wyjątkiem tego co nastąpiło w 45 minucie. W 57 minucie jesteśmy na murawie! Defoe! Po indywidualnej akcji reprezentanta Anglii prowadzimy 2-1. Czas pokazał, że był to ostatni gol meczu, choć gospodarze w samej końcówce piekielnie przycisnęli, dając okazję Ustartiemu do zrehabilitowania się. Gramy dalej! Man Utd za burtą Pucharu Anglii!




Odchorowaliśmy heroiczny bój na Old Trafford ledwo remisując 1-1 z Galatasaray w Pucharze UEFA (gol Defoe) oraz drugim szczęśliwym remisem 1-1 na Villa Park, gdzie niewiele brakowało Villans do ogrania nas w V rundzie Pucharu Anglii, a na dodatek skopali nam Defoe.


Znów będziemy musieli powtarzać, choć tak sobie myślę, że chyba już wolałbym byśmy odpadli, bo mamy coraz większe problemy z obsłużeniem tak dużej liczby meczów.

Nie miałem wyjścia. Trzeba było odstawić kilku przemęczonych fizycznie i psychicznie na rewanż z Galatą w Turcji. Z Defoe nie miałem wyjścia po tym, jak skopali go w Birmingham. Otworzyła się szansa przez młodym Woodwardem na prawej obronie oraz Kapo na lewej flance. W ataku Ruben Ramos i znakomity ostatnio Miccoli. Na ławce tacy zawodnicy jak: 18-letni bramkarz Morley, 17-letni ofensywny pomocnik Lambert, 19-letni Jody Arnold, a także O’Shea, Hirsz, Blacker i Chambers.

Gospodarze postanowili to wykorzystać i zaatakowali nas od pierwszej minuty. Efektem szybko zdobyty gol Sultana Cema (11 minuta). Od razu zmieniłem na atak środkiem i ku mojemu zdumieniu po kwadransie gry jest remis, a strzelcem gola z dystansu Cameron. Wróciliśmy do skrzydeł. W 35 minucie kompletnie zdezorientowani gospodarze tracą drugiego gola po akcji Kapo i strzale Rubena Ramosa. Szok na Ali Sami Yen (!). Idzie nam na tyle dobrze, że w 53 minucie pojawia się na murawie Lambert, a w 71 minucie Chambers z Hirszem. Od 55 minuty prowadzimy jednak już 3-1, gdy podanie Oskitza z prawej strony wykorzystał Cameron dublujący pozycję środkowego napastnika. W samej końcówce gospodarzom udało się zmniejszyć rozmiary porażki, ale to my gramy dalej!



Czas na Lazio.

Tak wygląda nasz aktualny terminarz do końca sezonu.


Batalia końca sezonu zapowiada się zatem arcyciekawie.

W Southampton zadebiutował w wyjściowej jedenastce Kim Kallstrom i był to debiut bardzo udany. Szwed zaliczył asystę przy golu Miccoliego. Włoch znakomicie zastąpił Defoe i także asystował przy golu Rubena Ramosa. Prawdę powiedziawszy Miccoli powinien strzelić co najmniej jeszcze jednego gola, ale nie ma co narzekać. Tym bardziej, że zmniejszył się nasz dystans do lidera.




Luty zakończyliśmy wyróżnieniami dla Stevena Taylora, który został piłkarzem miesiąca, a ja zostałem drugim menedżerem miesiąca.

W odróżnieniu od potyczki z Man Utd, z Aston Villa powtarzamy Puchar Anglii u siebie. Tym razem postanowiłem być jednak konsekwentny z... małymi wyjątkami :D. Postawiłem bowiem na dublerów: Jourdren – Woodward, Boskailo, O’Shea, Klinkers – Juliano Pacheco, Schneiderlin, Kallstrom, Radulj – Ruben Ramos, Defoe.
Tymi wyjątkami są oczywiście Kallstrom oraz napastnicy. Liczę, że po krótkiej pauzie Defoe szybko wróci do meczowego rytmu. Pewnie będą trzeszczeć kości, jak to w Pucharze Anglii, ale klubowi „physios” zapewniają, że Defoe jest zdrowy w 100%. Zobaczymy.

Po 17 minutach jest 0-2. Gramy niefrasobliwie w defensywie, która chyba pierwszy raz wystąpiła w takim składzie. Zrezygnowałem z ofsajdów. Ruszyliśmy mocniej do przodu środkiem i efekty przyszły jeszcze przed przerwą (!):
34’ Schneiderlin 1-2
36’ Defoe 2-2.
Nie zrobiłem zmian, bo obraz meczu uległ diametralnej poprawie i wszyscy się poprawili. Od 49 minuty już prowadzimy po karnym Defoe (!). Villans w szoku! W kolejnym kwadransie trzy setki marnuje Ruben Ramos. Mogło być już po meczu, a tak w końcówce ruszyli goście. W ostatnim kwadransie uzyskali miażdżącą przewagę, a my mimo różnych prób odzyskania inicjatywy znaleźliśmy się w totalnym odwrocie. Bronimy się rozpaczliwie i... nieskutecznie:
85’ Moore i jest 3-3. Będziemy dogrywać.
W dogrywce nie wydarzyło się jednak praktycznie nic, gdyż goście byli wyraźnie zmęczeni szaleńczą walką o wyrównanie w drugiej połowie. Mecz rozstrzygną karne. Cieszę się, bo mam kilku specjalistów od karnych na murawie.
Czas pokazał, że miałem rację, gdyż nie zmarnowaliśmy żadnej jedenastki.



Kolejnym przeciwnikiem będą tragiczne w tym sezonie koguty z Londynu. W pozostałych parach ćwierćfinału Pucharu Anglii zagrają:
Everton – Chelsea
Barnsley – Liverpool
Watford – Reading.

Rozstrzygnięty po karnych mecz z Aston Villą dał w kość napastnikom. W tych okolicznościach swoją szansę dostali dublerzy: Miccoli oraz... Żurawski (!). To co zrobił w tym meczu zaszokowało wszystkich, nie wykluczając mnie.




Chyba wystawię go na Lazio :-)

Mimo kompromitującej postawy Kallstroma w środku pola, zdołaliśmy wywieźć remis z Rzymu. Szwed okazał się kompletnie bezużyteczny w defensywie i gospodarze dwukrotnie skontrowali nas środkiem. Mimo przewagi tylko szczęśliwy remis 2-2, ale powinno to wystarczyć do awansu.



O słabości Tottenhamu niech świadczy fakt, że bez najmniejszego problemu pojechaliśmy z nimi na White Hart Lane w ćwierćfinale Pucharu Anglii.




Kallstrom miał co udowadniać w rewanżu z Lazio i udowodnił. Rzymianie zostali wyeliminowani równie gładko, jak Tottenham w ćwierćfinale Puharu Anglii.



Losowanie kolejnych faz jest dla nas umiarkowanie dobre.



Z Francuzami powinniśmy sobie jednak poradzić, ale Arsenal to najmocniejsza obecnie angielska drużyna, choć także w lidze gonimy ich.

Mecz z Man City na wyjeździe będzie ostatnim bez Grosso i Andreolliego w składzie. Boczni obrońcy są już prawie w 100% zdrowi i cieszę się, ze w końcówce sezonu będę mógł na nich liczyć. Wracając do meczu z Lazio trzeba zauważyć, że Defoe okazuje pierwsze oznaki zmęczenia sezonem. W Pucharze UEFA zagrał słabo, z Man City również nie zdobył gola, a w kolejnym meczu z Aston Villą skręcił kostkę i czeka go kolejna pauza, choć na szczęście niedługa. Świetny jest jednak Miccoli, który dobrze współpracuje z Rubenem Ramosem. Tak też było właśnie z Man City i Aston Villą. W Manchesterze skompromitowaliśmy się jednak, gdyż mimo prowadzenia 2-0 (Miccoli, Halford) daliśmy sobie w końcówce strzelić dwa gole.
Z Aston Villą nie popełniliśmy jednak tych błędów i pewnie wygraliśmy 2-0 (Miccoli, Quaresma).


Klaruje się sytuacja w tabeli, gdzie tracimy do Arsenalu 6 punktów, ale mamy aż 8 pkt przewagi nad Man Utd. Wspominam o tym nie bez powodu, gdyż właśnie przyjeżdża do nas lider!


Pewni występu mogą być Ustari, Taylor, Maduro, Quaresma, Diego, Kallstrom oraz Ruben Ramos. Waham się, czy na boki obrony wystawić rekonwalescentów (Grosso, Andreolli), czy też występujących ostatnio z niezłym skutkiem Halforda i Klinkersa. Wreszcie, kto powinien partnerować na środku Kallstromowi? Czy Cameron czy też Thiago? No i kto w ataku. Pewniakiem jest tylko skuteczny i kreatywny Ruben Ramos, choć Miccoli strzela ostatnio jak na zawołanie. Defoe z „fitnessem” dojechał do 92% po kontuzji w meczu z Aston Villą i to przesądziło o tym, że zacznie mecz na ławce. Grosso i Andreolli nie znaleźli się nawet na ławce, a w środku z Kallstromem zagrał ostatecznie wizjoner Thiago. Mimo tych problemów i dylematów kadrowych nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego momentu na mecz z liderem. Jesteśmy w gazie, czego dowodem choćby tytuł menedżera miesiąca dla mnie.


Występ Żurawskiego zaowocował także nominacją jego gola do bramki miesiąca, gdzie zajął ostatecznie 2 miejsce.


Znakomitą informacją jest także powrót do zdrowia Esterilli.



Do przerwy daliśmy koncert, który Arsenal popamięta jeszcze długo (!)


Tego się nie spodziewał nikt. Owszem, liczyłem na to, że możemy prowadzić, ale nigdy, że w takim stylu. Na drugie 45 minut wyluzowaliśmy, przeszliśmy na konterkę. Pojawili się też na murawie Kapo, Cameron i Defoe i tenże ostatni po jednej z konterek i podaniu wszędobylskiego Miccoliego, wpisał się na listę strzelców. 4-0 (!). Szok na St. James’ Park (!!!). Mimo osiągnięcia przewagi w drugiej połowie, po tym jak przeszliśmy na grę z kontry, goście nie byli jednak w stanie pokonać rewelacyjnie usposobionego Ustariego.



Na 7 kolejek do końca tracimy do lidera teraz tylko 3 punkty. Nieoczekiwanie tytuł jest w zasięgu ręki, choć grać będziemy jeszcze ciężkie mecze.

Z Auxerre chcieliśmy rozstrzygnąć kwestię awansu do półfinału już w pierwszym meczu, ale nam to nie wyszło, gdyż tylko zremisowaliśmy 1-1. Jest to korzystny wynik w perspektywie domowego rewanżu, ale nie będę mógł postawić w tym meczu na samych dublerów.



32 kolejka. Jedziemy na Anfield Road. Gramy prawie tym samym składem co z Arsenalem. Wyjątek, to wyjście w pierwszym składzie w pełni zdrowego Defoe za Miccoliego, który nie jest w pełni sił (92%).
Gospodarze objęli prowadzenie (Gerrard), ale tuż przed przerwą udało nam się je skasować (Ruben Ramos). Przyciśnięcie tuż po przerwie presingiem pozwoliło nam wyjść na prowadzenie (Defoe), po czym przeszliśmy do gry z kontry. Udawało się do 79 minuty, kiedy wyrównał bombą z 30 metrów Kuyt. Kiedy jednak wyszliśmy w 83 minucie ponownie na prowadzenie po golu samobójczym, byłem pewien, że wygramy. Zmęczonego Halforda zmienił w 87 minucie Anderolli i nieoczekiwanie okazał się antybohaterem meczu, gdyż po jego indywidualnym błędzie na 3-3 wyrównał Agger w 92 minucie (!!!).


Na szczęście Arsenal zremisował także na Emirates z Man Utd


Przez co w tabeli utrzymaliśmy status quo.


Bijemy rekordy...




Postanowiłem docenić znakomitą postawę Miccoliego i to Włoch zagrał w ataku z Rubenem Ramosem w rewanżu z Auxerre. Oboje dali popis swoich umiejętności pokonując bramkarza gości w sumie trzykrotnie. W drugiej części pojawili się na murawie Blacker, Hirsz i Bourgeois, który świetnie się rozwija. Asystowali Kapo i Oskitz, więc skład daleko odbiegał od optymalnego.


Jesteśmy w tym sezonie piekielnie mocni i siła naszych dublerów pokazała to w meczu z Auxerre. Zresztą tak jest na każdej pozycji. Czapliński udanie zastępował na początku Ustariego. Na lewej obronie Klinkers najpierw wygrał rywalizację z Grekiem, a potem udanie zastąpił Grosso. Podobnie na prawej, gdzie wobec kontuzji Andreolliego udanie zastąpił go Halford, a w niektórych meczach także 19-letni Woodward. Co więcej, wygląda na to, że mimo słabej formy po powrocie do zdrowia, Halford nie odda miejsca Włochowi w pierwszym składzie. Do obsady środka obrony mam czterech zawodników: Taylora, O’Shea, Schneiderlina i Maduro, przy czym dwaj ostatni znakomicie sprawdzają się także w roli środkowych pomocników. W drugiej linii Kapo z Diego na lewej flance (plus reprezentant Polski Radulj), a na prawej Quaresma, którego godnie zastąpić mogą Oskitz, Simon Davies i Juliano Pacheco. I żaden z nich nie marudzi, że duża rywalizacja w drużynie! W środku też zrobiło się ciasno po przyjściu Kallstroma, który najczęściej gra razem z Cameronem. Niewiele ustępuje im coraz lepszy Thiago. O ataku już chyba nie muszę wspominać.

Wygrana z Auxerre oznacza, że jeszcze dwukrotnie zagramy z naszymi największymi rywalami w tym sezonie. Z Arsenalem. Wcześniej jednak zapewnimy sobie udział w finale Pucharu Anglii, bo nie wierzę, by Watford byli w stanie się nam przeciwstawić.

Niewiele jednak brakowało a doczekalibyśmy się sensacji. Niefrasobliwa postawa napastników (Bourgeois, Esterilla) oraz Stevena Taylora omal nie kosztowała nas finał Pucharu Anglii. W drugiej części goście zdobyli przypadkowego gola, na którego my odpowiedzieliśmy dopiero w 89 minucie. Konieczne stało się jednak sięgnięcie po asów z pierwszego składu (Defoe, Quaresma, Maduro). DEMON wyrównał, a w dogrywce przypieczętował nasz sukces strzelając drugiego gola po akcji Quaresmy. Wcześniej na 2-1 trafił Grek, który wykorzystał podanie Esterilli. Kończyliśmy ostatnie 20 minut po dziesięciu, bo poważnego urazu doznał Ekwadorczyk, a ja wykorzystałem już limit zmian. Grającego na serio NUFC goście z Watford nie byli jednak w stanie zatrzymać.


W finale zagramy z Chelsea, z którą wkrótce grać będziemy także w lidze.

Czekaliśmy na potknięcie Arsenalu i doczekaliśmy się. Kanonierzy przegrali 0-1 w derby Londynu z Tottenhamem, więc nasze zwycięstwo w derby z Boro sprawi, że zrównamy się z nimi punktami.

Defoe wprawdzie przesądził o naszym awansie do finału Pucharu Anglii, ale wobec tego, że zagrał niespełna godzinę, był na Boro w pełni wypoczęty i było to widać. Worek z bramkami rozwiązał się dopiero po przerwie, ale DEMON zdążył ugodzić przeciwnika dwukrotnie. Trzeciego gola zdobył Maduro, który z O’Shea stanowił parę środkowych obrońców. Dałem odpocząć Stevenowi Taylorowi, który po rozegraniu 49 meczów w sezonie ma prawo odczuwać zmęczenie. Reprezentant Anglii musiał jednak pojawić się na boisku, zmieniając kontuzjowanego Thiago. Wygraliśmy zatem łatwo derby 3-0 i zrównaliśmy się punktami z Arsenalem na 5 kolejek przed końcem sezonu (!).

34 kolejka. Jedziemy do Blackburn, a Arsenal podejmuje Everton i łatwo wygrywa 3-1. My od 7 minuty musimy sobie radzić bez Defoe, brutalnie sfaulowanego przez zawodnika gospodarzy. Na szczęście Miccoli jest wielki i 4 minuty po wejściu za Defoe daje nam prowadzenie. Gospodarze po przerwie wyrównali, ale ostatnie słowo należało do nas, a konkretnie do Rubena Ramosa.


Przerwa Defoe potrwa tylko tydzień. Inna sprawa, że w ciągu tygodnia gramy aż trzy mecze i to dwa arcyważne (!)


Wielka odpowiedzialność spada na duet Miccoli – Ruben Ramos.

Mimo braku Defoe, to my jesteśmy wg buków faworytami meczu z Chelsea.


W pierwszej połowie nie działo się jednak nic.


W drugiej zaczęliśmy stopniowo zdobywać przewagę, ale nie potrafimy jej udokumentować bramkami. Na dodatek w 80 minucie skasowany został Maduro, a pięć minut później Diego. W 89 minucie doszła nas jednak sensacyjna wiadomość z Wigan, gdzie gospodarze wyszli na prowadzenie w meczu z Arsenalem. Osłabieni nie byli w stanie ugodzić Chelsea, ale bezbramkowy remis wystarczył nam do awansu na 1 miejsce w lidze! Dzieją się niesamowite rzeczy!


Maduro nie zagra przez tydzień, a Diego przez dwa tygodnie.

Arsenal przed meczem z nami w Pucharze UEFA najbardziej boi się Rubena Ramosa.


Czas pokazał, że tylko częściowo słusznie, gdyż RR był groźny, ale podobnie jak Miccoli strasznie nieskuteczny. Prowadziliśmy 1-0 po golu Thiago, ale ostatecznie musieliśmy uznać wyższość Arsenalu.


Plan zakładał zdobycie gola na wyjeździe i cel ten został osiągnięty. Inna sprawa, że osiągnięcie choćby remisu w Londynie byłoby dodatkowym czynnikiem psychologicznym w walce o tytuł w lidze. Nie udało się, ale – jak wiadomo – to nie Puchar UEFA jest naszym priorytetem.

Przed meczem z Preston było sporo gadania w prasie.




Do przerwy jest świetnie. My prowadzimy z Preston, a Arsenal nie daje rady Portsmouth.


Gdyby się tak skończyło, bylibyśmy w znakomitej sytuacji na dwie kolejki przed końcem.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze mieli optyczną przewagę, a my koncentrowaliśmy się na kontratakach. Po jednym z nich Defoe przypieczętował nasz sukces. A co z Arsenalem? Londyńczycy nie dali rady!!! Mistrzostwo o krok!




Niewykorzystane sytuacje się zemściły. Dwa gole Defoe nie starczyły by awansować do finału Pucharu UEFA, gdyż Arsenal dwukrotnie środkiem nas skontrował. Kallstrom znów powtórzył swój anty-wyczyn z meczu z Lazio. Był najgorszym zawodnikiem NUFC i jemu w istotnym zakresie zawdzięczamy zakończenie rywalizacji na półfinale. Szkoda. Arsenal w finale zagra z PSV.

Remis z Reading pozwolił Arsenalowi zniwelować naszą przewagę do jednego punktu! Nasi najgroźniejsi rywale pokonali West Ham w derbach Londynu 3-1. O wszystkim rozstrzygnie zatem ostatnia kolejka, gdy my pojedziemy do Watford, a Arsenal podejmował będzie trzecią Aston Villę. Wydaje się zatem, że to my jesteśmy w lepszej sytuacji.


Tymczasem, z przerażeniem patrzyłem na tablicę świetlną w 21 minucie, gdy Watford strzelił gola na 2-0 (!). Totalna niefrasobliwość, koszmarne błędy defensywy sprawiły, że tytuł oddalił się, bo Arsenal w tym momencie prowadził z Aston Villą 1-0. Villans jednak się także nie poddają i Baros strzela na 1-1 w 24 minucie. Nic nam to jednak nie daje, gdyż przy równej liczbie punktów, to Arsenal jest w lepszej sytuacji. Na przerwę schodzimy jednak w znacznie lepszych nastrojach. Dwie dwójkowe akcje Thiago z Miccolim i zrobiło się 2-2. Najpierw trafił Miccoli po akcji Thiago w 33 minucie, a 10 minut później Brazylijczyk po akcji Włocha. Wyniki do przerwy:
Arsenal – Aston Villa 1:1
Watford – NUFC 2:2
W 55 minucie Aston Villa wychodzi na prowadzenie w Londynie! Trochę nas to zdekoncentrowało i kiedy wydawało się, że wychodzimy na prostą, dostaliśmy w 63 minucie gola na 3-2. TO jednak co stało się między 67 a 87 minutą przejdzie na zawsze do klubowej (i nie tylko) historii. Jermain „DEMON” Defoe strzelił CZERY gole, które zapewniły nam tytuł.


Nic już nie zmieniły dwa gole dla Watford w 88 i 91 minucie. Arsenal wyrównał dopiero w 90 minucie, ale wobec naszego zwycięstwa 6-5 wynik meczu w Londynie był bez znaczenia. NUFC mistrzami Anglii (!!!), a Defoe królem strzelców sezonu 2010/11.









W finale Pucharu UEFA Arsenal rozjechał PSV 4:1.
Puchar Ligi Mistrzów dla Man Utd po karnych z Realem Madryt.

Został nam jeszcze Puchar Anglii, w którym jesteśmy minimalnym faworytem.


Dość szybko objęliśmy prowadzenie, które dowieźliśmy do przerwy mimo tego, że napór Chelsea wzrastał z każdą minutą. Po przerwie londyńczycy wreszcie wyrównali, ale nie dali rady nas złamać. Po wyrównaniu mecz się wyrównał i żadna z drużyn nie dała rady rozstrzygnąć meczu w regulaminowych 90 minutach. Nie wystarczyła też bezbarwna dogrywka, więc znów loteria – karne (!).
Już byliśmy w ogródku, już witaliśmy się z gąską, ale Quaresma przestrzelił w piątej serii choć gdyby trafił byłoby po sprawie i ustrzelilibyśmy dublet. Tak rozpoczęła się seria szósta i strzelanie do pierwszego błędu. Tu zawalił sprawę O’Shea i Puchar Anglii pojechał do Londynu. Niestety.


Słowa kluczowe: BARTOSH! Newcastle NUFC opowiadanie

Zobacz także

ZDANIEM CZYTELNIKÓW CM REVOLUTION

Wszystkich komentarzy: 58

INFORMACJE o TEKŚCIE

Historie

NUFC cz.9 (Tylko liga)

@BARTOSH!, 23.04.2007 17:23, czytano: 8199 razy

+10

Reklama

Zobacz także

WYSZUKIWARKA

Reklama

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 70 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update Plik dodający do Football Managera opcję gry w niższych ligach polskich!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
Aktualizacje i dodatki Uaktualnienia, nowe grywalne kraje i inne nowości ze światowej sceny.
Talenty do Football Managera Znajdziesz u nas setki nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
Polska baza danych - dyskusja Masz uwagi do jakości wykonania Ekstraklasy lub 1. ligi? Napisz tutaj!
Copyright © 2002-2020 by FM Revolution
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.