ARTYKUŁY

Znowu tu jestem. Rok po roku wmawiam sobie, że jestem silny, że, cytując klasyka, jestem zwycięzcą. Jednak, jak mawiał były showman parodiujący ów klasyka, jestem przegranym. Czas to pieniądz, mając tyle wolnego spokojnie mogę nazwać się „milionerem”. Szkoda, że tylko w cudzysłowie. Szkoda, że już niedługo ten czas będzie upływał jak doliczone przez sędziego sekundy w meczu, który trzeba wygrać, a jednak jest się bramkę za przeciwnikiem. Dobrze, że jestem studentem, bo w kąt mojego w połowie pustego pokoju spycham obowiązki i zajęcia nie wymagające mojej natychmiastowej uwagi. Przed snem już układam sobie harmonogram następnych dni. Kiedy wrócę z wykładu, kiedy przestanę się uczyć, ile zostanie mi godzin, zanim powieki zamkną się na dłużej niż ułamek sekundy. Dla takich jak ja nie ma już ratunku, uzależnieni traktują dzień premiery jak święto narodowe. Zakładam mój elegancki dres (garnitur na szczęście leży spokojnie w szafie domu rodzinnego), cholera, nawet wkładam ostatnio nabyte korki. Nikt mi nie zabroni, nikt mi nie odbierze tego szczęścia. Jeszcze chwila, biorę laptopa w ręce i trzęsę nim, żeby pasek pobierania poruszał się szybciej. Trzy minuty, dwie, sześćdziesiąt sekund, jest.

Witam, Football Managerze 2014. Witam Cię z należytym szacunkiem, ale nie, nie chlebem i solą, lecz przymrużonym wzrokiem. Mam Cię na oku, odkąd twój o rok starszy brat okazał się półproduktem, Zagłębiem Lubin w koszulkach Bayernu Monachium, ośmiolatkiem w ciele dorosłego człowieka. Rozgość się na moim dysku twardym, a ja sprawdzę, czy mogę Ci znowu ufać.

Wirtualna szatnia po remoncie

Interfejs uległ zmianom na lepsze. To można powiedzieć już po pierwszym kontakcie z grą, wystarczy spojrzeć. Menu wiadomości wygląda prościej, jednak wcale nie znaczy to, że gorzej. Wręcz przeciwnie, dodatkowa przejrzystość umożliwia łatwiejsze zorientowanie się w tym ekranie. Czas na szybkie rozmowy z prezesem, asystentem oraz współpracownikami.

Możemy oczywiście uznać, że nie ma potrzeby omawiać strategii ze sztabem szkoleniowym czy pokazywać się na oczy szefowi i zacząć pracę od omówienia postawionych przed sobą celów z zawodnikami. Szybko wyjaśniamy im, kto tu rządzi, co mają w nadchodzącym sezonie osiągnąć i wychodzimy. Pierwszy dzień jest najważniejszy, ale trzeba go szybko zakończyć. W nocy przeglądamy profile zawodników, w których nie doszło do wielkich zmian. Warto odnotować drobną alterację – otóż atrybut "znaczenie" został zamieniony na "przywództwo". Mała rzecz, a cieszy. Czas na starcie z mediami. Tutaj możemy zostać zaskoczeni.

Nie trzeba bowiem wchodzić w nowe okienka, żeby móc porozmawiać z dziennikarzami, co może skłonić niektórych nieprzepadających za kontaktami z mediami do częstszego udzielania wypowiedzi. Niestety opcja, którą lubiłem nazywać „powiedz asystentowi, że dziennikarze mogą już wychodzić” zniknęła bezpowrotnie i nadal trzeba przeklikiwać przez wszystkie pytania. Jednak to usprawnienie na pewno można zaliczyć do grona plusów nowego Football Managera. O mapkach scoutingowych oraz nowym ekranie treningu napisał już Ceyvol w swoim tekście po rozegraniu sezonu w wersji beta.

Koniec jazdy na suwak

Obejrzałem wszystkie obiekty dokładnie, jednak co ze mnie byłby za menedżer, gdybym nie miał planu gry. Wyciągam parę kartek, białą tablicę, markera i zaczynam kreślić. Generator taktyki zmianie nie uległ, także jeden powód do obawy zniknął. Niestety, pojawił się drugi, większy. Dla gracza wychowanego na starszych wersjach Football Managera suwaki w poleceniach dla piłkarzy były czymś absolutnie niezbędnym. Tymczasem ponury żniwiarz zwany postępem postanowił, że ukochanych, podzielonych na 20 równych części pasków, dzięki którym można było zmieniać polecenia dla piłkarzy po prostu nie będzie. Oczywiście jest to bardziej realistyczne, bo nie można przecież powiedzieć zawodnikowi, żeby zagrał „ociupinkę w prawo” szerzej, czy żeby „o dwa kliknięcia w lewo” rzadziej włączał się do akcji ofensywnych. Pojawiło się kilka nowych ról, dzięki czemu mamy większe pole do popisu jeśli chodzi o ustawianie naszych graczy. Może się także podobać pokazanie umiejętności gry piłkarza w danej roli prosto z podstawowego ekranu taktyki. Doświadczony gracz i tak wiedziałby, gdzie to znaleźć, a debiutant nie musi przesiadywać godzinami na wszelkiego rodzaju forach czekając, aż ktoś odpowie mu na jego pytania. Sytuacja win-win.

Doskocz, wślizgiem uderz, faken

Rozkazuję Michałowi Gliwie trenować indywidualnie chwytanie piłki, Michal Papadopulos ma lepiej grać głową, Robert Jeż może wreszcie nauczy się dośrodkowywać, a Djorde Cotra zachowywać zimną krew. Najpierw jednak czas pokazać rezerwom i juniorom, jak się gra w piłkę. Morale po rozmowie z zawodnikami tragiczne, nikt nie chce uwierzyć, że możemy powalczyć o puchary. Jednak słuchają uważnie mojego przedmeczowego monologu. Każę im pobić drugi skład.

Po pięciu minutach wyciągam z kieszeni dresu gwizdek i przerywam grę. Wołam wszystkich do siebie. Zgodnie z moim poleceniem zdejmują buty. Patrzę, cholera, korki nie łyżwy. Zrobiłem parę kroków po murawie, idealna. Moje pytanie brzmi, dlaczego zawodnicy czasami wyglądają, jakby boisko było pokryte pierwszą zimową gołoledzią, a nie trawą? Nie wiedzą. Odsyłam ich do dalszej gry. Wszystko idzie według planu, Papadopulos trafia po podaniu Kwieka. Siatka niestety okazuje się być bardziej napięta od atmosfery w łódzkim Widzewie, piłka nie trzepocze uroczo po potężnym uderzeniu Czecha, lecz ślizga się niczym krążek po hokejowej bandzie. Nie powinno tak być. Oglądam powtórkę i przyznam się, że robię to z uśmiechem na twarzy. Po raz pierwszy naprawdę podoba mi się realizacja tego elementu gry. Kamera bardzo ładnie porusza się po boisku i robi to w sposób dynamiczny. Futbolówka mimo upływu roku nadal momentami zachowuje się, jakby nie znała praw fizyki. Niewiele ponad 20 minut upłynęło, gdy wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie. Katastrofalną pomyłkę w obronie wykorzystał Błąd.

Druga połowa. Tuż po wznowieniu gry pada wyrównujące trafienie dla juniorów. (Zapomniałem dodać, że wcześniej udało im się strzelić gola kontaktowego). Mam problem. Wołam Gliwę. To już nie jest jego typowy „Michałek” czyli gafa po banalnym strzale. To jest dramat. Napastnik rezerw biegnie od 40 metra na bramkę, goni go 6 (słownie: SZEŚCIU) moich obrońców. Tymczasem bramkarz zdecydował się wyjść na 12-13 metr i... stać. Po tym, jak piłka wpadła do bramki nagle przeszedł w pozycję siadu po turecku i zaczął się cofać w kierunku bramki. Czysta abstrakcja.

Kilka minut później doceniam fakt, że w Sports Interactive ktoś oglądał Piotra Świerczewskiego. Przekazałem swoim zawodnikom, żeby przy stałych fragmentach gry grali jak zalecał Marek Motyka – szarańcza. Efekt? Chaos, tak uwielbiany przez menedżera z kontaktami. Piszę to z jedną ręką na sercu (a więc troszeczkę wolniej), że pierwszy raz w moim FM-owym życiu widziałem takie zamieszanie w polu karnym, a trochę meczów za sobą mam. Zawsze było to jedno złe wybicie, przejęcie przez przeciwnika i trafienie samobójcze bądź celny strzał na bramkę. Tymczasem w przypadku FM-a 14 jest trochę inaczej. Piłka może się rozbijać po polu karnym nawet przez dobrą minutę gry, niczym kulka na flipperach. Ostatecznie z zamieszania może wyniknąć wszystko. Z pewnością jednym z kontaktów popularnego Świra jest Miles Jacobson, dogadali się panowie.

Zdenerwowany robię zmiany. Wbijamy trzy bramki i mecz jest ustalony. Czy jednak na pewno? Nie ma co lekceważyć przeciwników, a już na pewno nie w taki sposób jak postanowili to czynić wprowadzeni przeze mnie Rymaniak z Banasiem. Otóż ubzdurali sobie, że lepiej będzie pozwolić napastnikowi biec z piłką, podczas gdy oni będą ćwiczyć synchroniczny bieg do tyłu z patrzeniem na atakującego gracza. Na szczęście zmieniłem też Gliwę i chyba tylko dzięki temu nie straciliśmy bramki.

Najbardziej dynamiczny Football Manager w historii

Nie można już odejść od FM-a, żeby przykładowo nastawić sobie mleko na płatki i pilnować, żeby się nie przypaliło. Znaczy, co ja piszę. Można, ale taki menedżer automatycznie naraża się na stratę gola. Dynamika meczu jest ogromna, nawet najdrobniejszą zmianę w ustawieniu przeciwnika trzeba zauważyć niemal od razu, każda akcja generuje reakcję i jest to jak najbardziej pożądane. Zostawiłem napastnika juniorów na 30 minut meczu bez opieki i mógł spokojnie wbić 2 bramki. Również krycie przy stałych fragmentach jest niezbyt dopracowane. Jeżeli nie lubicie się bawić z tymi elementami, wcale nie jesteście na straconej pozycji. Nawet ustawienia domyślne mogą przynieść bramki, zwłaszcza środkowych obrońców, którzy będą wykorzystywali błędy rywali. Wygrałem z rezerwami 5-4, uzupełniam ze statystycznego obowiązku. Warto zatem uważać i, jeśli to konieczne, często robić pauzy żeby nadążać za tempem gry. Dla mniej uważnych jest koło ratunkowe – asystent co jakiś czas zauważa problemy i przekazuje swoje sugestie.

Powiedziałem dosyć, ściągnąłem kilku graczy na testy i zacząłem dzwonić. Długie targi z Lechią nie przyniosły sukcesu. Negocjacje w czasie rzeczywistym działają, choć niewiele ponad 2 miliony euro za Janickiego to rozbój w biały dzień.

Musiałem przerwać wyzywanie sztabu szkoleniowego z Gdańska od złodziei, gdyż upomniał się o mnie prezes. Rzeczywiście, powiedziałem, że przyjdę. Rozmowa na temat moich planów przebiegła bez problemów.

Dalsza próba naprawy Zagłębia odbędzie się poza kamerami. Wysyłam scoutów na poszukiwania (na marginesie, po raz kolejny wszyscy przypisani są do obserwowania jednego regionu, co jak dla mnie jest absolutnie nielogiczne, ale cóż...) i wychodzę z klubu, czas się odprężyć.

PODSUMOWANIE

Jestem pozytywnie nastawiony co do Football Managera 2014. Oczywiście, na złość graczom, mniejsze lub (co gorsza) większe uchybienia wciąż występują, jednak nie powinny one aż tak denerwować. Historia pokazuje, że każda parzysta edycja naszej ulubionej gry jest lepsza od poprzedniej nieparzystej. Najnowsza produkcja od Sports Interactive przeszła ewolucję w stosunku do poprzedniej wersji, nie doszło tym razem do wielkiej rewolucji. Smaczków, drobnostek i detali w tej grze jest tyle, że nie sposób ich wszystkich opisać w jednym tekście. Odkrywanie może zająć długie godziny, rozgryzanie zagwozdek taktycznych pochłonie jeszcze więcej czasu, a przecież nie przeszliśmy nawet do meczu, w którym trzeba reagować na bieżąco. Jednym zdaniem: Football Manager 2014 skutecznie zabierze nam całą zimę, jeśli tylko będziemy chcieli.

Football Manager 2014 – ocena 8,5/10

+ dynamika gry,

+ przejrzysty interfejs,

+ konferencje w okienku wiadomości,

+ ładnie konstruowane akcje,

+ dopracowany tryb 3D (kamera przy powtórkach!),

+ chaos w polu karnym,

+ pozbycie się suwaków,

+ więcej ról i lepsze ich przedstawienie,

+ detale i pojedyncze smaczki.
 

- zachowania bramkarzy,

- piłkarze momentami są w „Tańcu z Gwiazdami” a nie na boisku,

- piłka ma problemy z tarciem,

- nierealistyczne żądania klubów

- brak pressingu obrońców i niewielka ilość wślizgów,

- nadmierne obijanie słupków i poprzeczek.

Słowa kluczowe: Bolson FM 2014 recenzja

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 60 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update 2016 Jedyny w Polsce dodatek do FM 2016 umożliwiający grę w II, III, IV oraz V lidze!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
FM 2016 Revolution Update Aktualizacje składów do FM 2016, ze szczególną myślą o polskich graczach.
Talenty do FM 2016 Znajdziesz u nas ponad 300 nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
FM 2017 - co już o nim wiemy? Pierwsze spekulacje i przecieki na temat nowej gry Sports Interactive.
Copyright © 2002-2017 by FM Revolution