ARTYKUŁY

To uczucie nigdy nam się nie znudzi. Stan podniecenia w momencie, gdy ekran monitora gaśnie, robi się całkiem czarny – i choć ciemność ta trwa może przez krótki ułamek sekundy, to właśnie tyle wystarczy, by serce zapalonego eFeManiaka na chwilę zamarło. Od tej pory przedpremierowa gorączka opada. Kolejne obrazy podziwiamy w zupełnym bezruchu, w ciszy i skupieniu, starając się od pierwszego uruchomienia wychwycić jak najwięcej nowinek, nad którymi londyńskie studio Sports Interactive pracowało przez ostatni rok. Początek za każdym razem wygląda podobnie, a jednak z każdą następną edycją oznacza zupełnie nową przygodę. Dajmy się jej ponieść i przeżyjmy to po raz kolejny. Odkryjmy razem na nowo Football Managera.
 
Możliwość gry w najnowsze wydanie FM-a jeszcze nigdy nie spadła na nas tak nagle. Gdy do sieci trafiały wersje demo, znaliśmy wcześniej datę ich wydania, a kiedy już raz twórcy spróbowali nas zaskoczyć, okazało się, że w wyniku błędu z zaskoczenia nici i trzeba jeszcze chwilę poczekać. Tym razem Miles Jacobson i spółka od początku skutecznie wodzili gracza za nos – terminu oficjalnej zapowiedzi w tym roku nie sugerowali wcale, atakując nowościami zupełnie znienacka. Z kolei wersja beta miała zostać udostępniona na dwa tygodnie przed premierą – w momencie gdy już wszyscy uwierzyli, że gra pojawi się najwcześniej 17 października, twórcy oddali ją graczom pod lupę dzień wcześniej. Tegoroczny beta test jest więc inny niż bywało kiedyś. Oto bowiem jeszcze przed premierą we w pełni otwartą wersję – jeszcze nie finalną, ale już zupełnie grywalną – gra nawet kilkaset osób z całego kraju. Krótko mówiąc, wielu z nas może nie tylko już dziś obcować z FM-em 2014, ale dodatkowo będzie miało możliwość powtórnego odkrywania go 31 października. Owych szczęśliwców gorąco zachęcam do wyrażania swoich opinii w komentarzach, a tych, którzy nie mają podobnej szansy już teraz, zapraszam gorąco do lektury.

To się rusza! To żyje!

Dynamikę interfejsu FM-a można było porównać kiedyś do Zdzisława Kręciny – powodowała drobny element chrapania. Jeśli coś się w nim poruszało, to byli to albo zawodnicy w trakcie meczu, albo pasek ładowania przy kliknięciu „kontynuuj”, albo… animowane logosy SI i SEGA po uruchomieniu gry. Nie przypuszczałem, że twórcy gry pójdą o krok dalej i statycznego Excela zmienią w grę oferującą dynamiczne elementy. Zaskoczenie przeżyłem już rok temu, w momencie ładowania ekranów – tło pod wykazem licencjonowanych lig powoli się przesuwało, a elementy menu głównego płynnie wjeżdżały na ekran. Coś mi się przewidziało? – myślałem – Mam urojenia? Dla pewności wyłączyłem wtedy aplikację i włączyłem jeszcze raz. To samo! Menu główne się porusza! Potraktowałem to jako jednorazową atrakcję, nadal nie podejrzewając, jak równie miłe zaskoczenie czeka mnie już za rok.

 
Efekty pracy grafików SI ponownie spełniły bowiem moje oczekiwania. Dynamiczny w trakcie przetwarzania kalendarz, półprzezroczyste widgety w trybie 3D, gdy akcja toczy się pod nimi – to tylko kilka ze smaczków, jakie spotkały mnie w trakcie testów. Interfejs tym razem nie przeżył jakieś znaczącej rewolucji. Może to i dobrze? Gracze od kilku lat sugerowali, by zostawić w spokoju wygląd i skupić się na znacznie ważniejszych elementach. A przecież jeszcze rok temu w SI wysilali się, by te same rozwiązania zastosować w zupełnie inny sposób. Pozioma belka nawigacji została zmniejszona i przesunięta na prawą stronę, a w widoku ogólnym mogliśmy zmieścić większą liczbę okienek. Mogło się to odbić kosztem – jak z wielu Was twierdzi – kiepskiego silnika meczowego. Tym razem interfejs nie przeżył podobnej rewolucji, ale przeszedł całkiem interesującą kosmetyczną zmianę – coraz mniej w nim ramek i konturów, co w moim odczuciu upodabnia go w pewien sposób do Windowsa 8.
 

Mniej klikania, więcej grania

Po pierwszym uruchomieniu FM 14 pyta mnie o moje menedżerskie dane. Imię, nazwisko, kraj, data i miejsce urodzenia… zaraz, zaraz, miejsce? Fajna opcja, w związku z którą mam dwie wiadomości. Dobrą – że baza polskich miast jest dość duża i każda osoba pochodząca z rozsądnego zakątka kraju znajdzie ten, którego potrzebuje. Zła – nie jest aż tak duża i eFeManiacy z Pipidówka Dolnego będą zmuszeni zmyślać, bo SI nie oferuje opcji wpisania własnej nazwy miejscowości.
 
Nowości na tym etapie kończą się wraz z wyborem ulubionego ustawienia, które trochę kuleje, bo brak przy nim żadnego podglądu i tak naprawdę nie wiemy, czy zaznaczane 4-5-1 jest w stylu barcelońskim, dortmundzkim czy senegalskim z Korei i Japonii (tak, właśnie takim). Na szczęście z biegiem czasu nasz profil menedżera ulega aktualizacjom i w zależności od tego, jaką taktyką gramy, "ulubiona formacja" może zostać zweryfikowana.
 
Jesteśmy w grze. Kto twierdził, że wersja 2014 nie będzie się za wiele różnić od 2013… powierzchownie miał rację. Na pierwszy rzut oka obu wersji można nie rozróżnić, jednak to właśnie te drobne poprawki i smaczki typowe dla ruletki nowości będą od teraz sprawiać nam przyjemność w odkrywaniu nowości. W oczy rzuciły mi się przede wszystkim trzy niuanse. Pierwszy – rezygnacja z szczegółowych poleceń drużynowych w ekranie taktyki. Od tej pory ich funkcje w całości pełnią "polecenia dla drużyny", czyli pakiet opcji, który wyewoluował z wprowadzonych w FM 2010 poleceń z ławki. Od tej pory, jeśli chcemy określić szerokość czy tempo gry, musimy udać się do nich. Na szczęście wszystkie opcje są po najechaniu szczegółowo opisane, więc nie mamy wątpliwości, jak będą wpływać na naszą taktykę.
 
 
Drugi plus to ekran ogólny treningu. Wreszcie mamy całościowy podgląd tego, jak przebiegają nasze przygotowania, na ile opanowane zostały konkretne taktyki, kto notuje progres i jak nasze zajęcia są odbierane przez zespół. W skrócie – dużo przydatnych informacji w jednym miejscu.
 
 
W scoutingu wreszcie pojawiła się moja wymarzona mapka. Nie jest to może jeszcze pełnia mojej wizji, jednak mały krok w jej kierunku został poczyniony. Zasięg naszych obserwacji wreszcie możemy określić jednym prostym zerknięciem.


Kolejną zaletą „czternastki” jest przeniesienie pewnych informacji bezpośrednio do naszego newsroomu. Nie musimy zmieniać już podstrony m.in. podczas konferencji prasowych, do opisów meczów dodawane jest kilka statystyk w diagramach kołowych, a oferty agentów uzupełnione są automatycznie o atrybuty proponowanego nam zawodnika. Kapitalnie wyglądają newsy o zwolnieniu trenera - dowiemy się z nich nie tylko kto, gdzie i dlaczego, ale również poznamy potencjalnych następców (z procentowymi szansami) czy kolejnych kandydatów do utraty posady. FM oszczędza tym samym nasz czas, który normalnie spędzilibyśmy na klikaniu i przemieszczaniu się między kolejnymi zakładkami. Jest szybciej, czytelniej i bardziej praktycznie.

Kwadrans akademicki

Silnik meczowy wersji beta ma przy ocenianiu jedną wadę. Wiemy, że nie jest kompletny. Najtrudniej określić, na ile świadomi w Sports Interactive są faktu, iż ponad 50% bramek (zarówno strzelanych jak i traconych) w rozgrywanych przez nas meczach pada w pierwszych piętnastu minutach spotkania. Taka przypadłość może wydawać się irytująca, jednak przy doborze odpowiedniej strategii jesteśmy w stanie obrócić ją na swoją korzyść  i sami otwierać wyniki spotkań (u mnie w ponad ¾ przypadków). Mimo to należy wyrazić nadzieję, że SI coś z tym fantem zrobi.


Od strony graficznej tryb 3D może się podobać. Choć nadal da się zaobserwować różne ułomności w animacjach, polegające głównie na „sunięciu” piłkarzy z piłką, to jednak ludzkie oko po jakimś czasie przestaje zwracać na nie uwagę. Nowa kamera Close sprawi przyjemność tym graczom, którzy w trójwymiarowym widoku lubią dopatrywać się najdrobniejszych szczegółów – mi pomaga przede wszystkim w identyfikacji zawodników nie będących przy piłce.
 
Gole nie padają już w sposób tak powtarzalny, jak było to w FM 2013. Dośrodkowania nareszcie są czasem blokowane, te celne nie zawsze muszą kończyć się golem (bramkarze łapią strzały), a w zamieszaniu podbramkowym w końcu obrońcy są w stanie zablokować uderzenia i nie dopuścić do utraty bramki. Sytuacje sam na sam raz będą wykorzystywane, a raz nie. Wiele razy złapiemy się za głowę po zmarnowanej szansie, innym razem popadniemy w zachwyt nad zimną krwią naszego strzelca. Jak w życiu. Odniosłem również wrażenie, że licznik statystyk meczowych trochę więcej okazji traktuje jako te stuprocentowe.
 
Jest też kilka rzeczy do poprawienia. Na pewno zalicza się do nich gra obrońców na przedpolu. Jedną z najbardziej charakterystycznych akcji w pierwszym sezonie była ta, gdy mój prawoskrzydłowy schodził z piłką do środka i na wysokości osiemnastego metra nie był atakowany przez kolejnych obrońców. Zazwyczaj w takiej sytuacji decydował się na uderzenie z dystansu (dosyć skuteczne), choć czasami wybierał też inny wariant – w pewnym momencie wbiegał w pole karne mijając jednego z defensorów na przyspieszeniu, po czym umieszczał piłkę w bramce przy krótkim słupku.
 
Największą zagadką do wydania pełnej wersji gry będą bramkarze. Na razie wypadają dla mnie na czwórkę z minusem – przez cały sezon Maciej Mielcarz, a więc golkiper ani świetny, ani koszmarny, zanotował łącznie trzy dziwne zachowania. Wiązały się one ze zbyt dużym odsłonięciem bramki, jednak tłumaczę je sobie raczej ograniczoną liczbą animacji, aniżeli brakiem umiejętności. Inną przypadłością łapaczy piłek w FM-ie jest dość często wychodzenie przed pole bramkowe i interwencje w połowie pola karnego, ale o dziwo często odnosi to zamierzony efekt. Na plus – nie spotkała mnie ani jedna sytuacja, w której bramkarz przy wybiciu podaje do zawodnika drużyny przeciwnej, co w zeszłym roku było nagminną praktyką.
 

Mój kraj, taki piękny…

Jeśli coś nie spełniło w wersji beta moich oczekiwań, to był to zdecydowanie research Ekstraklasy. Jeden sezon gry w polskiej lidze zdążył przynieść mi pakiet nie lada atrakcji. Objąłem Widzew, klub z dolnych rejonów tabeli, do tego z nałożonym rocznym embargiem transferowym. Wicemistrzostwo bez konieczności uzupełnienia jakiejkolwiek luki w składzie? FM 14 pozwolił mi na to bez większego wysiłku, a więc bez konieczności zmiany nawyków z poprzedniej wersji.

 
Ale poziom trudności to nie wszystko, czym zaskoczyła mnie nasza liga. Oto bowiem Ruch Chorzów zostaje Mistrzem Polski, zgarnia komplet punktów w pierwszych 8 kolejkach, potykając się dopiero na mnie. Rundę zasadniczą kończy z 10 oczkami przewagi nad drugim zespołem. W międzyczasie Legia gładko awansuje do Ligi Mistrzów, by w kolejnym meczu ligowym zebrać szóstkę do zera od Piasta. Pierwszym zwolnionym trenerem zostaje dzisiejszy kandydat na selekcjonera Adam Nawałka, drugim – Jan Urban, po nich z karuzeli wypadają Rumak i Smuda. Wisła Kraków spada z ostatniego miejsca w lidze (!), nie odnosząc zwycięstwa w żadnej z pierwszych dziesięciu kolejek.  W grupie spadkowej lądują także: Legia i Lech (!!), Górnik, Lechia, Pogoń, Jaga, Podbeskidzie. Wypożyczony do Bielska-Białej Michał Żyro zostaje najlepszym asystentem i Piłkarzem Sezonu (!!!), a nagrodę dla Piłkarza Roku odbiera Sylwester Patejuk (!!!!). Koronę Króla Strzelców zdobywa Grzegorz Kuświk i może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby podobnie jak Robert Demjan zanotował 14 trafień, a nie prawie dwa razy tyle.
 
Jakby tego było mało, Polska awansuje z 1. miejsca w grupie na mistrzostwa w Brazylii, w eliminacjach przegrywając tylko jeden mecz z Anglią. Przynajmniej na turnieju zachowuje mundialowe tradycje, standardowo zaliczając wtopy w meczach otwarcia i o wszystko, a wygrywając dopiero w spotkaniu o honor. Po wszystkim Waldemar Fornalik zachowuje posadę.
 
Co należy zaliczyć w naszym podwórku na plus, to reformę Ekstraklasy – co prawda jest ona zasługą naszych działaczy, a nie panów z SI, ale o jej plusach należy koniecznie wspomnieć. Otóż podział punktów i tabeli na dwie grupy niesamowicie dodały emocji całej rywalizacji. Z bezpiecznych 10 punktów Ruchu nagle zostało 5 i gdyby nie fakt, że w grupie mistrzowskiej oczka gubili wszyscy, to Niebiescy mogli pewne mistrzostwo wypuścić z rąk, bo końcówki sezonu zwyczajnie nie wytrzymali. Na drugim biegunie skrócenie dystansu nie pomogło ostatniej Wiśle, za to bardzo zaszkodziło Podbeskidziu, które po 30. kolejkach miało nad piętnastą Jagiellonią 11 punktów przewagi i zajmowało 10. miejsce w lidze, a ostatecznie to właśnie ono pożegnało się z rozgrywkami!

 
 

Mniejsza ikonka z większym potencjałem

Football Manager 2014 reprezentuje sobą coś zupełnie nowego – głębszego, wymagającego większej uwagi, niż miało to dotychczas miejsce przy zwykłych zmianach interfejsu. Tu nie czekają nas rewolucyjne zmiany. W tym roku otrzymujemy przemyślany produkt, który ma podbić nasze serca nie innowacyjnością, ale praktycznym zastosowaniem, wygodą i grywalnością, której tak wielu brakowało w wersji zeszłorocznej. Czy SI udało się zatrzeć złe wrażenie po „pechowej trzynastce”? Pierwsze wrażenie jest pozytywne. Nawet jeśli po bliższym zetknięciu z grą dowiaduję się, że 20-letni Rybicki jest najstarszym strzelcem w historii zespołu, a po nieuznanym golu piłkarze biegną kłócić się z powietrzem, którym sędzia liniowy oddychał kilkanaście sekund temu. Pamiętajmy, że to nadal tylko beta - FM 14 może mieć mniejszą ikonkę od swoich poprzedników, ale to właśnie ona pozwala mi mieć nadzieję, że nadchodzący rok będzie jednym z najprzyjemniejszych w naszych menedżerskich karierach.
 

Słowa kluczowe: FM 2014 nowości zapowiedź zmiany

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 60 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update 2016 Jedyny w Polsce dodatek do FM 2016 umożliwiający grę w II, III, IV oraz V lidze!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
FM 2016 Revolution Update Aktualizacje składów do FM 2016, ze szczególną myślą o polskich graczach.
Talenty do FM 2016 Znajdziesz u nas ponad 300 nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
FM 2017 - co już o nim wiemy? Pierwsze spekulacje i przecieki na temat nowej gry Sports Interactive.
Copyright © 2002-2017 by FM Revolution