ARTYKUŁY

11 listopada 2016 roku ponad sto tysięcy osób wyszło na ulice Warszawy, domagając się gruntownych zmian w serii gier Football Manager. Protestujący to w większości młodzi mężczyźni w wieku 15-39 lat, o skrajnie rewolucyjnych poglądach. Wśród haseł padających w tłumie dało się usłyszeć „FM dla eFeManiaków”, „Bug, hokej i drożyzna” oraz „Ole, betę pier*olę”. Część manifestujących wymachiwała także transparentami „Zamawiając pre-ordera osiedlasz Premiera”. Nadal nie wyjaśniono, skąd na czele marszu wzięły się angielskie flagi.
- To jedyny, legalny i oficjalny marsz – powtarzał Pan Łukasz.
- To kolejna kompromitacja redaktora naczelnego – dodawał Pan Michał.
- To pułapka – podsumował Admirał Ackbar.
Nie obyło się bez incydentów - zamaskowani pseudokibice Gwardii Koszalin potraktowali stewardów gazem pieprzowym. Sprawców udało się jednak zidentyfikować i zostali oni wykluczeni przez elity z przyszłorocznego marszu.


Sprawcą całego zamieszania firma Sports Interactive, która swoim zeszłorocznym produktem - Football Managerem 2016 - znacząco obniżyła nastroje społeczne. Każdego roku starałem się FM-a bronić, wychodząc z założenia, że nie ma takiej wersji tej gry, w której nie dałbym rady z przyjemnością grać. Ale 12 miesięcy temu poległem. SI postanowiło wtedy wyrwać to ślepe zaufanie gołą ręką z mojej klatki piersiowej, następnie wrzucić je do centralnego, a powstałymi prochami sypnąć mi jeszcze w twarz i krzyknąć "so long, sucker!". Następnie twórcy załadowali się do złotego kabrio, buchnęli we mnie spalinami, po czym odjechali w kierunku zachodzącego słońca - z funciakami upchanymi w bagażniku tak niezdarnie, że niektóre banknoty jeszcze wystawały i wyfruwały z auta przy jego odjeździe. Tak mniej więcej to widzę w obliczu faktu, iż przy FM15 spędziłem 3000 godzin, z kolei przy FM16 - ledwie 300.

W tym roku też zaczęło się niewinnie - od informacji, że zapowiedź nowości FM 2017 przesunie się z sierpnia na październik. Przypadek?

- Oh, Sherlock, what do we say about coincidence? 
- Universe is rarely so lazy.


Wszechświat zaiste leniwy nie jest, ale SI - jak najbardziej. Dwa lata temu więcej uwagi, niż zapowiedzi nowego FM-a, poświęcono promocji filmu dokumentalnego o całej serii. A ogłoszenie nowości w wersji 2015 wykorzystano jako chwyt marketingowy, aby jeszcze bardziej zwiększyć oglądalność FM Doc. Wtedy też po raz pierwszy, zamiast wielotygodniowego nakręcania graczy, kawałek po kawałku, dostaliśmy w całości ułożone puzzle. Oczekiwanie w napięciu? Zapomnijcie. Wideoblogi? Bez szans. Podcasty? A komu to potrzebne? Ruletka nowości? Not this time, potato. Zamiast tego - pełna transparentność. Dostaliśmy półgodzinny filmik, do obejrzenia tam i tam, wtedy i wtedy, o tej i o tamtej porze. Rok później podobnie - jedna skromna zapowiedź, potem regularne publikacje nowinek z FM 2016 na Twitterze. Dla mnie, z perspektywy redaktora, bajka - wiedziałem co, gdzie i kiedy. Ale moja dusza gracza domagała się choć jednej niespodzianki!

No to dostałem niespodziankę. Football Manager 2017 zareklamował się w tym roku programem lojalnościowym na Steam, niejako tłumacząc, dlaczego czegokolwiek o nowej grze dowiemy się tak późno. "Zaufaj nam, zamów pre-order, bądź lojalnym graczem" - mówili. Choć ze zniżek Steam nie skorzystałem - dla Polaka są nieopłacalne, do tego FM drożeje (osobny artykuł tutaj) - grę przedpremierowo, wraz z betą, zamówiłem. A potem Sports Interactive ponownie nie oszczędziło nas, serwując zapowiedź Football Managera 2017 w formie półgodzinnego monologu Milesa Jacobsona. W wideo przedstawiono ponad sto najważniejszych zmian większej lub mniejszej wagi – tylko czego tak naprawdę istotnego się z niego dowiedzieliśmy? Czasy, gdy przedstawiano sztandarowe 7-8 ulepszeń, minęły bezpowrotnie. W gąszczu słów i zdjęć łatwo było się pogubić, dlatego dziś, mając już betę na dysku twardym, postaram się wypisać i ocenić najważniejsze zmiany z wersji 2017 – takie, które na pewno wyłapaliście sami, ale też kilka takich, które mogły Wam umknąć lub niesłusznie uznaliście je za nieistotne. 

Czy nowy Football Manager w końcu zaspokoi oczekiwania graczy? Czy może spełni się scenariusz opisany na początku tego tekstu? Przekonajmy się!
 

64-bitowy Usain Bolt FM-ów

Ktoś, kto zupełnie nie zna się na sprzęcie komputerowym, na takie hasło może jedynie wzruszyć ramionami. Byłem wręcz świadkiem, jak jeden z najpopularniejszych brytyjskich streamerów Football Managera, Clan, z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie ma pojęcia, o co w tej nowości chodzi. Wytłumaczę więc to Wam, tak jak wytłumaczyłem jemu.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że jest to tak naprawdę największe tegoroczne ulepszenie gry. Dotychczasową bolączką FM-a był fakt, iż wykorzystywał on maksymalnie 2 GB naszego RAM-u – niezależnie więc od tego, czy mieliśmy 8 GB, 16 GB czy 32 GB, gra miała pewien pułap wydajności, którego nie mogła przeskoczyć. Co prawda do obciążenia przez grę dochodzi też pamięć używana przez system i inne aplikacje pracujące w tle, więc posiadając 6 GB można było sprawić, by FM-owi brakło RAM-u, ale już od 8 GB w górę właściwie nie miało znaczenia, ile pamięci mamy – gra chodziła tak samo (o ile nie otworzyliśmy w tle 100 zakładek Chrome i czterech Photoshopów). 

Teraz to się zmienia. Jeśli posiadacie system 64-bitowy (możecie to sprawdzić, klikając prawym przyciskiem myszy na „Ten Komputer” i wybierając Właściwości), Steam pobierze Wam FM-a w wersji 64-bitowej. A to oznacza, że wspomniany limit zużycia 2 GB pamięci nie obowiązuje. Football Manager jest w stanie wykorzystać niewykorzystywane dotąd zasoby Waszego RAM-u, a to oznacza możliwość załadowania większej liczby krajów, grywalnych lig czy piłkarzy. To także szybsze przetwarzanie w trakcie rozgrywki i mniejsze „zmulenie” gry podczas streamingu. 

I czy rzeczywiście tak się dzieje? Pierwszy odzew jest w miarę jednoznaczny – od głosów, wedle których ich FM chodzi lekko płynniej, po takie, w których da się usłyszeć zachwyt nad nieporównywanie wyższą prędkością „siedemnastki”. Ile komputerów, tyle specyfikacji, i tyle samo zachowań Football Managera, dlatego nie będę w stanie powiedzieć Wam, jaka różnica czeka akurat Was po przesiadce na najnowszą wersję. Jednak na podstawie własnej obserwacji przy 5-letnim laptopie mogę potwierdzić, że gra:

- przetwarza się szybciej,
- zapisuje się sprawniej,
- nie wchodzi notorycznie w stan "brak odpowiedzi",
- umożliwia "miękkie" i płynne poruszanie się po interfejsie,
- raporty meczowe generują się krócej.

Zanim więc napiszecie, że SI od kilku lat nie wprowadza dużych nowości, zapamiętajcie, iż 64-bitowy FM jest naprawdę ważną i wygodną zmianą (notabene wdrażaną przez te kilka lat) – tylko też taką, do której łatwo się przyzwyczaimy i zapomnimy o niej, grając w grę na co dzień.
 

Twoja twarz gra znajomo

Kreator managera był w zeszłym roku uznawany za największą zmianę w Football Managerze 2016. I spotkał się – zupełnie słusznie zresztą – z ostrą falą krytyki. Robienie twarzy było skomplikowane, nieintuicyjne, przynosiło mizerne efekty, personalizacja samego wyglądu w postaci ubrań także nie zachwycała (nie mogliśmy dostosować nawet butów czy krawata!). Koniec końców, zmuszeni byliśmy spędzić kilkanaście minut nad tworzeniem postaci, która na sam koniec zupełnie nas nie przypominała, a często tylko irytowała bardziej niż gdyby w naszym profilu widniało puste zdjęcie.

I tutaj ogromny szacunek dla Sports Interactive za szybkie zreflektowanie się i postawienie prawidłowej diagnozy. Bo w tym roku, zamiast ustawiać każdy mały detal dotyczący naszych kącików ust, kości policzkowych czy łuków brwiowych, po prostu możemy całą naszą twarz zeskanować. Czyli w skrócie – kreator nam nie wyszedł, doprowadzenie go do stanu przyzwoitości zajęłoby parę pełnych irytacji lat, zamiast tego wybieramy drogę na skróty. I co najważniejsze, jest to sprawdzony, wysokiej jakości skrót. Brawo.

A to ponieważ Facescan działa po prostu kapitalnie. Wygenerowane twarze są estetyczne, szczegółowe i przede wszystkim niezwykle podobne do ich rzeczywistych odpowiedników. Wystarczy posiadać zdjęcie odpowiedniej jakości, a możemy sobie zafundować, cytując klasyka, twarz jakiegoś gościa z TV: Hubcia Urbańskiego albo Kammela. Albo swoją własną, jeśli nie jesteśmy głównym bohaterem Tajemnicy Człowieka Bez Twarzy.

Poniżej możecie zobaczyć, jak powstaje przykładowy Człowiek-Karol.

 
"Nawet z twarzy kasztaniaka FM zrobi przystojniaka"
~Paolo Coelho

 

Dalsza część kreatora mogłaby być nieco bardziej rozbudowana, ale w porównaniu z zeszłym rokiem i tak wypada sensownie. W końcu możemy zmienić kolor butów oraz krawata (lub zrezygnować z niego wcale). Dobra wiadomość dla okularników - nie musicie już udawać noszenia soczewek, oksy są dostępne, choć martwi obecność tylko jednego kształtu oprawek. Najsłabiej wypada zaś dobór fryzur, ze względu na ich przeciętną liczbę i, w szczególności, odcienie włosów. Ledwie sześć barw to zdecydowanie za mało - tutaj twórcy mają jeszcze wiele miejsca na usprawnienia w przyszłych latach.

Tegoroczną ciekawostką jest fakt, iż stworzony przez nas Pan Manager buja się po menu głównym. I ponownie trzeba przyznać, że dobrze wygenerowany awatar z naszą twarzą robi świetne wrażenie – managerski klimat jeszcze przed wczytaniem gry jest po prostu niesamowity. A byłby jeszcze lepszy, gdyby nie przybierane przez nas pozy w stylu self-friendzone (widoczny poniżej) czy "sprawdzam godzinę bez zegarka". Do przemyślenia.

Rozporek? A komu to potrzebne?

W tylko jeden rok kreator przeszedł drogę z najbardziej znienawidzonego przeze mnie elementu do ulubionego. Szacuneczek.
 

Licencja na zabijanie (Twojego życia towarzyskiego)

W tym roku wszystkie kluby polskiej Ekstraklasy otrzymają oryginalne herby, stroje 3D i zdjęcia piłkarzy. Dla nas, Polaków, jest to miły gest, choć ktoś może powiedzieć: to tylko parę grafik, wielki mi halo. A jednak to coś więcej niż kilka grafik. Licencjonowana Ekstraklasa oznacza przede wszystkim większą dbałość Sports Interactive o polski rynek i polskiego gracza, a co za tym idzie, wiążącymi się z tym korzyściami. SI na bieżąco śledzi możliwości nabycia nowych licencji, każdą z takich okazji analizuje finansowo – czy zakup jest w ogóle opłacalny pod kątem zainteresowania grą w danym kraju. To po prostu duży komplement dla nas i naszych researcherów.
 

Jeśli stworzony przez nas manager jest Polakiem, gra zasugeruje karierę w Ekstraklasie.
 
Pierwsze efekty tego już są widoczne, choćby w postaci świetnie odwzorowanych polskich stadionów - oczywiście nie są to kopie 1:1, jednak takie niuanse jak kolor krzesełek oraz budowa trybun nie będą przypadkowe, a zostały już naprawdę trafnie dobrane. Arena w Gdańsku jest zaokrąglona i ma swoje siedziska w kolorze "zielonego bursztynu", z kolei ta w Kielcach - zgodnie z rzeczywistością - zupełnie szare. Stadion w Poznaniu ma wiele różnych kondygnacji, a boisko w Niecieczy trybuny wyłącznie po bokach. Mógłbym wymienić tak każde miasto po kolei - uwierzcie mi, wszystko się zgadza. Dodajcie do tego oryginalne, LED-owe bandy LOTTO Ekstraklasy na największych stadionach, a klimat organizacyjny naszej ligi staje się naprawdę odczuwalny.
 
I pamiętajcie, że sponsorem programu jest producent zegarków Aztorin.

Są także inne, mniej zauważalne ukłony w polską stronę - np. obecność kilku oryginalnych polskich mediów. W grze znajdziemy Przegląd Sportowy, Radio Zet, Radio Eska, Interia.pl i ligapolska.pl. Z kolei w angielskiej wersji gry nasze drużyny mają polskie znaki w nazwach. W luźnych planach na następne lata jest także wprowadzenie polskich znaków do nazwisk zawodników, co na ten moment jest jeszcze niemożliwe z przyczyn technicznych. Ale bez wspomnianej licencji temat pewnie w ogóle nie zostałby podjęty. To olbrzymi krok do przodu.

Ostudzę tylko gorące głowy tych, którzy w licencji na Ekstraklasę dopatrują się od razu grywalnej II, III czy ósmej ligi. Słowo dla Was od polskiego szefa researchu, Mateusza Gietza:
 
"W tym momencie aktywna na starcie jest Ekstraklasa i I liga, od teraz dodatkowo Ekstraklasa jest licencjonowana. Oprócz tego II liga ma pełny research, taki sam jak I liga - opracowani są zawodnicy, kadry są pełne itp. III liga opracowana jest już wyrywkowo - jest tam kilkadziesiąt zespołów (rok temu było ponad 100), działających na dość amatorskich zasadach, których w większości nikt nie ogląda, więc ich research jest na ten moment zbyt skomplikowany. Zasada jest taka, że jeden poziom poniżej reprezentowanego w grze ma pełen research, żeby dostarczyć zawodników do systemu transferowego dla tej ostatniej normalnej ligi (u nas I ligi), dobrze opracowanych zespołów awansujących w kolejnym sezonie i realistycznych przeciwników w Pucharze Polski. Dodatkowo kilka edycji temu edytor został tak zmodyfikowany że tą II ligę można sobie aktywować, z pełnym zestawem reguł ligowych kilkoma kliknięciami. Domyślnie jej nie ma, ale praktycznie jest. 

Jeżeli domyślnie (bez tych kilku kliknięć) dostępna była też II liga, to w całości musiałby być opracowany 4. poziom ligowy: Huragan Wołomin, Motor Lubawa, Leśnik Manowo, Vineta Wolin, Cosmos Nowotaniec czy Spartakus Daleszyce. To się nie uda. Mamy kompromis, 3. poziomy w pełni opracowane i dostępne w grze, 4. opracowany częściowo, w tym roku udało mi się też przepchnąć obecność zespołów z IV ligi (5. poziomu) w domyślnej grze - macie dodatkowe 116 drużyn i - mam nadzieję - spore ułatwienie przy tworzeniu dodatków z grywalnymi niższymi ligami."
 
Podsumowując - w praktyce mamy już w grze trzy gotowe poziomy rozgrywkowe na start i następnych nie ma co się spodziewać. To mission impossible.
 

Grasz w zielone? 

Football Manager straszy bielą i szarością od wersji 2008. Teraz, po ośmiu latach, w końcu możemy zaobserwować delikatne odejście od tego trendu. Domyślny interfejs w FM 2017 posiada mnóstwo zielonych ekranów i elementów, delikatnie nawiązując do lat 2005-2007, gdy skin gry był trawiasty i czysto piłkarski. Kto nie jest fanem zieleni (a powinniście, zieleń uspokaja, może ukoić nerwy stremowanego osiąganymi wynikami menedżera), tego uspokajam – klasyczne skórki w wersji dark i light także są dostępne. Poza tym zieleń nie jest zakodowana na sztywno i na pewno pojawi się cała masa skinów, które ten kolor zmienią. Natomiast mnie ponownie cieszy, że twórcy wyciągają prawidłowe wnioski ze swoich pomyłek – domyślny skin FM16 był mniej atrakcyjny niż w FM15 (w tym pierwszym zrezygnowano ze zdjęcia w tle) i, prawdę powiedziawszy, kompletnie nie posiadał piłkarskiego ducha. Przejrzystość przejrzystością, tabletyzacja tabletyzacją, a jednak są pewne aspekty, których nie można przesadnie uprościć. 
 

Nowa zakładka w menu bocznym: raport o zespole. 

W tym roku balans między atrakcyjnością a prostotą został już zachowany. Gdy w teaserze FM17 pojawiło się hasło "20 000 new media items", spora część graczy kpiła ze Sports Interactive za chwalenie się nieistotnymi liczbami. Mimo wszystko te zmiany, nawet jeśli głównie wizualne, wypadają naprawdę korzystnie. Przede wszystkim podtrzymany został trend minimalizowania liczby ekranów, przez które musi przechodzić gracz. Najlepszym przykładem niech będą fatalne dotąd spotkania ze współpracownikami – zamiast wchodzenia w osobny ekran, teraz otrzymamy interaktywną listę ich opinii już we wiadomości. Z kolei gdy chcemy poznać je poza umówionym terminem, po kliknięciu wyskoczą nam one w formie okienka pop-up. I takich przykładów znajdziemy znacznie więcej.

Skrzynka odbiorcza generalnie stała się miejscem jeszcze bardziej czytelnym, z wysokości którego ogarniemy więcej spraw związanych z naszym klubem. Choć jej forma pozostała nienaruszona, sprecyzowany został jej profil – teraz to prawdziwa skrzynka e-mailowa, na którą współpracownicy wysyłają nam informacje. Każda odebrana wiadomość ma swojego nadawcę: rzecznik prasowy i asystent przesyłają nam ciekawe artykuły z prasy, prezes przedstawia sprawozdania finansowe i informuje o opinii zarządu, dyrektor sportowy o ofertach transferowych, fizjoterapeuci o kontuzjach, agenci wysyłają nam propozycje swoich zawodników… Niby niewielka zmiana, a jednak to wszystko ma teraz ręce i nogi.
 
Przedmeczowy raport o przeciwniku przeszedł jedną z największych metamorfoz.

Zupełnie nowym elementem z informacyjnej układance są media społecznościowe. Choć trudno powiedzieć, by była to najważniejsza zmiana w historii Football Managera, trzeba przyznać, że stanowi ona odpowiednie uzupełnienie uporządkowanej już skrzynki mailowej. To właśnie na FM-owym Twitterze znajdziemy wszystkie informacje, które nie mieszczą się w zakresie współpracy ze sztabem. Twórcom gry udało się zebrać do kupy różne, dotąd mało atrakcyjne lub zapomniane elementy gry i połączyć je w jedną zakładkę. Nastroje kibiców, plotki transferowe, informacje o piłkarzach z listy życzeń, transfery ze świata – wszystko to zostało podane nam w spójnej i sensownej z punktu widzenia realizmu formie.
 
#FM17 #betatest #hashtag

Czy media społecznościowe są więc dla nas pożyteczne? W domyślnej formie na pewno daleko im do tego (różnorodność wpisów jest niska), jednak przy odpowiednim doborze subskrypcji mogą spełniać dla nas istotne funkcje: np. obserwowanie poczynań konkretnych klubów, piłkarzy czy trenerów, bez zaśmiecania ekranu wiadomości. Warto zapoznać się z tym działem i zaprzyjaźnić - choćby z tego względu, że z całą pewnością zostanie mu poświęcone więcej uwagi w kolejnych FM-ach.
 
 

Więcej kości, które nadal nie trzeszczą

Wymagania sprzętowe gry nie zwiększyły się w tym roku tylko teoretycznie. W rzeczywistości, dla każdego komputera (z wyjątkiem tych bardzo silnych) wydajność grafiki spadła o jedną gwiazdkę – dla przykładu, jeśli w FM16 optymalna dla Waszego PC będzie jakość „średnia”, w FM17 mecz obejrzycie płynnie w „niskiej”. Co nie oznacza jednak, że wyświetlona grafika będzie gorsza! Po prostu tryb 3D został w tym roku całkiem ulepszony, choć odkryjemy to dopiero na bardzo wysokich detalach i tylko po wnikliwej obserwacji. Poprawie uległy m.in. modele piłkarzy (zawodnicy mają bardziej realistyczne szkielety), ich kroki są również mniej hokejowe. Więcej szczegółów mają tekstury muraw, wykładziny wokół niej, wiele elementów stadionów, siatki nieco ładniej trzepoczą. Nawet elektroniczne bandy (także nowość) posiadają z tyłu widoczne klapki, kratki, lity i tym podobne detale. Całość obrazu została też dodatkowo zmiękczona. W ustawieniach mamy do wyboru kilkanaście filtrów, przez które możemy przepuścić cały obraz: różne rodzaje oświetlenia (zimowe, słoneczne, dzienne, nocne) czy kontrastu (np. u mnie wysoki daje znacznie lepszy efekt). Są nawet… negatyw (tylko szkoda, że nie działa na samą trawę) i sepia. Serio, nie żartuję.
 

Nieznane zdjęcie z meczu Ekstraklasy, rok 1888.

Przed każdym meczem zobaczymy teraz krótkie animacje: wyjście zawodników z tunelu, przywitanie managerów, rozgrzewkę piłkarzy. Zbędny bajer? Bez obaw, możecie kliknąć "pomiń" albo całkiem wyłączyć wstęp w ustawieniach. Jednak wszystkim graczom preferujących klimat i realizm, takie urozmaicenie na pewno przypadnie do gustu – mnie w szczególności podoba się scenka, w której trenerzy przybijają sobie "sztamę". Czujecie to, sztama z Guardiolą przed finałem LM?
 
Menedżer Hamburga sprawdza moją trzeźwość.
 
Czy jest więc idealnie? Oczywiście, że nie. Football Managerowi nadal brakuje jakiegokolwiek systemu kolizji. Piłkarze pressują praktycznie bezkontaktowo, nie pracują ciałem, nie wsadzają nóg, nie skaczą ofiarnie do zablokowania uderzenia. Bramkarze nie rzucają się pod nogi w sytuacjach sam na sam, ponadto, mimo znacznej poprawy zachowań i zakresu interwencji, czasami nadal potrafią do ostatniej chwili stać na wyprostowanych nogach jak kołki – brakuje tu zwyczajnie "ludzkich" odruchów, jak lekki przykuc, 1-2 kroki do przodu, rozłożenie rąk czy przygotowanie do wyskoku. W efekcie zdarzają się drętwe animacje, szczególnie przy strzałach z bliskiej odległości.

Nie dajcie się też zwieść w drugą stronę – progres silnika meczowego jest znaczny. Rozegranie całego sezonu ligowego nie przyniosło w moim przypadku żadnej naprawdę kuriozalnej sytuacji, wszelkie błędy techniczne zawodników były ludzkie i typowe dla poziomu Ekstraklasy. Nie pamiętam też dwóch trafień, które byłby do siebie w jakiś łudzący sposób podobne. Widziałem wszystko. Gole głową, nogami, z sam na sam, po wrzutkach, z dystansu, w zamieszaniu, po rzucie rożnym, z rzutu wolnego i z karnych. Były też karne obronione, spudłowane, słupki, poprzeczki i trafienia samobójcze. Pierwszy raz od kilku lat nie miałem ani razu wrażenia, że jakiś gol pada z silnikowego schematu albo coś się dzieje, bo "ta wersja już tak ma". A przecież to jeszcze beta!

Choć FM17 wydał mi się też… troszkę łatwy. Może to wina wyboru silnego klubu (z drugiej strony Legia w grze wcale nie błyszczała), może ustawienie akurat sprzyjało tej grupie zawodników, ale byłem zaskoczony, jak piłkarze sumiennie wypełniają moje polecenia taktyczne. Mam tu na myśli podstawy całej strategii: szerokość, wysokość linii obrony, poziom agresji, rodzaj podań – widać, że drużyna przynajmniej próbuje trzymać się ram, jakie jej nakreślimy. W poprzednich FM-ach czasem patrzyłem na mecz i zastanawiałem się: czyje polecenia wypełniają ci goście, bo na pewno nie moje? Teraz jest zdecydowanie lepiej i myślę, że to nie złudzenie, biorąc pod uwagę pozytywny odbiór bety wśród większości graczy. Może to być efekt… dobrych wyników, jakie osiągają. Powszechnie wiadomo, że najlepszy FM to ten, w którym wygrywasz, co nie?
 

Czy wirtualni piłkarze śnią o pikselowych owcach?

Nigdy nie czułem się ekspertem w ocenie silnika transferowego, jako że jestem wyjątkowo skąpy i 90% moich zakupów to transfery bezgotówkowe. Jeśli jednak musiałbym ocenić zakupowy przeprowadzone przez AI, to zarówno w świecie, jak i w Ekstraklasie, wyglądały one sensownie. Do przeganianego z Interu Icardiego rękę wyciągnął Conte, Verratti za gruby szmal trafił do United. Możliwe? Możliwe. W Polsce mistrz po zdobytym tytule wzmocnił się przed pucharami (ale żeby zachować trochę realizmu, zebrał oklep już w 2. rundzie eliminacji), podobnie po rynku zaczęli rozglądać się beniaminkowie. To jedna z rzeczy, o których wspominał Miles Jacobson – kluby lepiej analizują swoje potrzeby i na tej podstawie przeprowadzają sensowniejsze transakcje. 

Lepiej swoje potrzeby określają też piłkarze. Pamiętacie sytuację, gdy zawodnik zaczyna negocjacje z nastawieniem "nie wiem czego chcę – zaproponuj coś", a wy jak te łosie zaczynaliście od większej kwoty niż musieliście? Teraz to margines. Piłkarze mają swoje wymagania jeszcze przed rozpoczęciem negocjacji, np. określony status w zespole (w końcu!), a także oczekiwane obietnice, np. występy w konkretnej roli czy wzmocnienie danej formacji naszej drużyny. Warunki te zwykle podlegają negocjacjom, choć nie zawsze – czasem możemy wybić z głowy wszystkie bez trudu, innym razem zawodnik ani myśli ustąpić ze swoimi żądaniami. To krok w dobrą stronę, bo musimy odtąd z większą rozwagą podejmować decyzje transferowe. Zakup zawodnika i zignorowanie obiecanych mu rzeczy może narobić kwasu w szatni, więc wskazana jest większa wstrzemięźliwość. Czy na pewno potrzebuję tego zawodnika? Czy rzeczywiście będzie dość dobry, by tyle grać? Czy nie stracę tylko miejsca do rejestracji, pieniędzy i nerwów? I tak dalej, i tak dalej.
 
W głębi składu możemy testować nowe formacje i role pod kątem posiadanych piłkarzy (w tym potwierdzonych przyszłych transferów).

Szczególnie, że w tym roku jeszcze mniej istotne będzie skupienie się na samych atrybutach piłkarza (ich rozstrzał jest po prostu większy, na moje oko są też bardziej dynamiczne), a bardziej na jego formie, charakterze, mocnych stronach, ulubionych rolach, znajomości systemu taktycznego. Otrzymaliśmy do dyspozycji całą gamę narzędzi analitycznych, a nasz sztab został rozbudowany pod tym kątem bardziej niż kiedykolwiek (naukowiec sportowy, analityk). Im lepsi współpracownicy, im dokładniejsze raporty będziemy otrzymywać, tym większa szansa, iż nie pomylimy się co do naszego obiektu zainteresowania. Bo nie każdy piłkarz będzie pasował do zespołu tylko dlatego, że jego atrybuty są na odpowiednim poziomie. FM17 jest w tym zakresie znacznie inteligentniejszy.

Zmiany dotyczą również managerów, a w szczególności naszego. Musimy odtąd solidnie zapracować na reputację i jeśli przejmiemy duży klub jako kompletny anonim, żaden szybki superpucharek nie sprawi, że inne firmy będą do nas romantycznie wzdychać. Na swoją markę trzeba teraz zapracować długofalowymi wynikami i zdobywanymi trofeami, bardziej niż tylko ukończonymi kursami. Atrybuty nie urosną nam jak szalone z dnia na dzień. To świetna wiadomość dla miłośników budowania sławy na peryferiach, gdzie do tej pory niezwykle łatwo było przeskoczyć kilka szczebli kariery po pierwszych sukcesach. Teraz nie będziemy otrzymywać aż tylu ofert od europejskich tuzów, dlatego powinniśmy staranniej rozważać otrzymywane propozycje. Z drugiej strony, w końcu możemy zdecydować się na przeprowadzkę dopiero po zakończeniu sezonu w obecnym klubie, co na pewno ułatwi wielu z nas decyzję o przenosinach.

Pamiętajcie! Stołek managera to stołek gorący. Taka jest rzeczywistość i taki jest teraz FM.
 

Te, kasztaniak, nie rób nas w trąbkę, przecież nie może być idealnie!

Oczywiście, że nie jest. To Football Manager, w którym zawsze trafią się jakieś nielogiczne zachowania, schemaciki czy odpały. Dzień, w którym powstanie FM bezbłędny, będzie też dniem odkrycia lekarstwa na raka, nakarmienia głodnych na świecie i delegalizacji selfie z dziubkami. Może istotnie jestem mało krytyczny, ale jak przypomnę sobie FM 2008, po premierze którego NIKT na świecie nie mógł grać w lidze hiszpańskiej, bo wystrzeliwał error po tygodniu (a nie było jeszcze Steama do automatycznego ściągania łatek) – tak jeszcze mniejsze wrażenie robi na mnie, że nie mogę ściągnąć jakiegoś wonderkida za grosze. Nauczyłem się przyjmować FM-ową rzeczywistość taką, jaka jest.

Jeśli miałbym się naprawdę do czegoś przyczepić w Football Managerze 2017, to do strategii Sports Interactive polegającej na fragmentarycznym wprowadzaniu nowych funkcji. Dodajemy nowe menu boczne? Hej, poczekajmy jedną edycję z oczywistą opcją jego zwinięcia! Robimy tryb „Własny klub”? Wstawmy ograniczenie do dwóch stworzonych zawodników, zdejmiemy je za rok! FM17 nie jest tu wyjątkiem: zbliżona kamera zza bramki, ale bocznej już brak, zaawansowany generator twarzy, ale dziesięć fryzur na krzyż, historia wszystkich piłkarzy w klubie, ale bez jakichkolwiek opcji filtrowania. I tak dalej, i tak dalej – pierwsze ficzery FM18 można zgadywać w ciemno. Panowie, nie lepiej zrobić coś raz, a solidnie?

Poza tym jest w tym roku naprawdę dobrze. W sytuacji, gdzie jeszcze 2 lata temu w becie pół drużyny potrafiło opuścić boisko bez podawania przyczyny, tegoroczna przedpremiera wygląda niezwykle obiecująco. Football Manager 2017 już w wersji beta jest szybki, stabilny i zbalansowany, co pozwala wierzyć, że po latach edycji niedoskonałych w końcu otrzymamy produkt kompletny.

Oczywiście do pierwszej łatki, po której wszyscy zakrzykną, że ich taktyki przestały działać.

Łatki, która nie tknie silnika meczowego.

Ale to nie przeszkodzi nam – Polakom – w dalszym narzekaniu.
 
Karol Cłapa

 

Słowa kluczowe: beta test FM 2017 recenzja

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 60 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update 2016 Jedyny w Polsce dodatek do FM 2016 umożliwiający grę w II, III, IV oraz V lidze!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
FM 2016 Revolution Update Aktualizacje składów do FM 2016, ze szczególną myślą o polskich graczach.
Talenty do FM 2016 Znajdziesz u nas ponad 300 nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
FM 2017 - co już o nim wiemy? Pierwsze spekulacje i przecieki na temat nowej gry Sports Interactive.
Copyright © 2002-2017 by FM Revolution