ARTYKUŁY

Ile razy udało Ci się znaleźć piłkarza idealnego dla Twojej drużyny, bez niczyjej pomocy? Ile czasu z gry straciłeś/spędziłeś na podróżowaniu po krajach Europy, czy po innych kontynentach, by znaleźć takiego lewego obrońcę, który spełniałby Twoje ostre kryteria? Wbrew pozorom, najtrudniej znaleźć jest piłkarza na dole, a nie na górze rankingów krajowych, uefowskich czy fifowskich. Będąc biednym i ograniczonym przez budżet płacowy musisz wybierać w stadzie bezrobotnych piłkarzy, a o sukcesie decydują detale - jedna ocena, nota...

Dobra, wiem, nawet w FM-ie macie od takiej (brudnej?) roboty ludzi. Wiadomo, że w realu ciężko wymagać od trenerów, menedżerów by jeszcze jeździli po świecie i sami szukali perełek, gdy sezon ligowy jest tak napięty jak obecnie. Jednak w wirtualnej piłkarskiej rzeczywistości można sobie na takie ekstrawagancje pozwolić, nie wydając nawet pieniędzy na zatrudnianie ludzi, którzy uchodzą w tej dziedzinie za specjalistów. O wydatkach na bilety lotnicze nawet nie wspominam. To naprawdę daje satysfakcję, sprawia graczowi/menedżerowi frajdę. No i godziny szybciej lecą, choć może niespecjalnie jest to zaleta samotnych wypraw w najdalsze zakątki lig i drużyn o których istnieniu mogliście nawet nie wiedzieć.

Jak to się ma do futbolu?
Zanim bezpośrednio zajmę się tą kwestią, pozwólcie na odrobinę refleksji. To, jak futbolowa Polska jest zacofana, pokazuje nam podejście znakomitej większości klubów do scoutingu. Część nie chce akceptować w ogóle takich metod, wolą opierać się na legendarnym już testowaniu graczy hurtowo przerzucanych przez miasta, stadiony, boiska treningowe, przez zaprzyjaźnionych agentów. Gdzie kończy większość z nich? W ligach (pół)amatorskich lub tam, gdzie poziom jest dużo niższy, nawet od tego prezentowanego w naszych krajowych rozgrywkach. Do tego poleganie na magii odtwarzacza DVD czy, co już w ogóle rozśmieszające, serwisach pokroju YouTube! Ludzie, to nie jest fikcja, to wciąż praktyki, których pełno w Polsce. Bycie scoutem w tym kraju to stąpanie po całkowicie nowym lądzie, odkrywanie czegoś, co w standardach zachodnich jest już normą. Gdy na hit ligowy przyjeżdża tłumek panów z notesami, zaraz podnosi się w mediach wrzawa, a kluby prężą się dumnie wymieniając Arsenale czy Ajaksy. Zupełnie nie wiem dlaczego - przecież to tylko pokazuje, że nasz rynek jest dla wielu, wielu osób obcy. A najbardziej już dla nas samych.

Dość tej prywaty, czas na konkrety. Co powoduje, że faktyczna praca łowcy talentów jest atrakcyjniejsza niż w wirtualnej rzeczywistości? Przecież o wybierającym, dostrzegającym danego piłkarza z, powiedzmy, czwartej ligi, który po krótkim czasie wylądował w Ekstraklasie, po prostu się nie mówi. Polecam Wam również eksperyment. Spiszcie sobie wszystkie te dane, którymi są opisani zawodnicy w FM-ie, włączcie jeden mecz, idźcie na przypadkowe spotkanie rozgrywane nawet w ramach okręgówki czy A-klasy, obierzcie sobie za cel jednego z występujących tam piłkarzy i oceńcie go. Trafcie ze standardami idealnie, oddajcie realnie jego umiejętności, tak jak jest w grze. Pomyślcie na dodatek, że standardem są obserwacje prowadzone równolegle, nie jednego, a dwóch czy trzech piłkarzy. Co więcej, zdarza się, że w oko scouta wpada zupełnie inny zawodnik, poza pierwotnym planem oceny. Tak, po raz kolejny okazuje się, że choć FM-a kochamy, to przegrywa on w odzwierciedleniu rzeczywistości. Choćby pod względem trudności...

Mimo wszystko uważam, że FM to nie jest najgorsza rekomendacja scoutingowa. Przede wszystkim wyrabia dobre nawyki. Oczywiście czym innym jest przyglądanie się cyferkom na ekranie komputera, a czym innym faktyczne oglądanie wyczynów amatorów, zawodowców czy juniorów. Jednak pod względem patrzenia na poszczególne atuty, to co przypisuje zawodnika do jego pozycji, rozpatrywanie umiejętności oraz samego piłkarza przez pryzmat wielu, wielu szczegółów (nie tylko techniczno-taktyczno-fizycznych, ale też zachowania na boisku, pamiętajmy) to wręcz samouczek idealny. Oczywiście sama gra oraz przyswojenie jej tajników nie oznacza sukcesu w ewentualnym świecie scoutingu, ale daje pewien wstęp, pogląd na sytuację. Nie wszyscy będą potrafili przekuć sukces w jednej rzeczywistości (wirtualnej), na ten w drugiej, o której już trochę napisałem. Jak już wspomniałem, profesjonalne obserwacje kopaczy to dla futbolowej Polski wciąż nowość. Samemu trzeba podnosić swoje umiejętności, szukać poprawy, materiałów, szkoleń, pomocy, kontaktów... Zwróćcie uwagę, że nawet wiele klubów woli zatrudniać zagranicznych scoutów, odpowiedzialnych za rejony, a nawet pracę w kraju - bo po co wydawać niemałe pieniądze na szkolenie takich ludzi, skoro brakuje funduszy nawet na trenowanie młodzieży!

Nie każdy może zostać scoutem. Nie każdemu spodoba się to, że w weekend, który powinien być wolny, trzeba jechać kilkadziesiąt kilometrów, by w deszczu obejrzeć piłkarza o którym słyszało się wiele dobrego. Na dodatek koleś okazuje się równie dobry co Twój kolega ze szkolnego boiska. To są realia, o których niewiele się mówi, niewiele się wie... Słyszycie, czytacie za to o czymś zupełnie innym. Te wszystkie zalążki piłkarskich "akademii", sieci scoutingowych, o których tak szumnie mówią prezesi klubów Ekstraklasy... to fikcja, to sprawy, o których pojęcie ma nieliczna grupa ludzi. Miałem szczęście rozmawiać, współpracować z osobą, która takie sieci organizuje i nimi zarządza na znacznie większych rejonach niż województwa w Polsce. Gdy usłyszał, że taki Śląsk ma trzech obserwatorów, a raz na rok wysyła do Ameryki Południowej jednego z nich na kilka spotkań, by znalazł piłkarzy, to ogarnął go dziki śmiech. "Tyle osób to nie wystarczy nawet na sam Dolny Śląsk!" - powiedział. Trudno się z nim nie zgodzić.

Efekty są takie, że w rzeczywistości umyka nam wiele, wiele talentów. Dużo więcej, niż Wy byście przegapili rozpoczynając i kończąc karierę w FM-ie tym samym składem, ignorując jakiekolwiek transfery z zewnątrz. Najśmieszniejsze jest to, że gdyby zrobić spotkanie kilku najlepszych menedżerów wirtualnych z prezesami, dyrektorami sportowymi i trenerami faktycznie zarządzającymi profesjonalnymi klubami, to o wiele mądrzejsi z takiej konferencji wyszliby ci drudzy. Po prostu budowa klubu od strony piłkarskiej, pomijając tę finansową, jest w FM-ie przedstawiona bardzo dokładnie, udoskonalana z każdym kolejnym wydaniem, wzorowana na najlepszych futbolowych firmach z całego świata. Może ktoś wpadnie na pomysł, by tym ludziom wysłać po jednej kopii FM-a, tak by wreszcie obudzili się ze swojego pięknego snu, w którym ich pozycje coś znaczą, a pomysły są iście rewolucyjne?

Szczerze Wam przyznam, scouting to tylko jeden z wielu, wielu aspektów, które wpływają na stabilność i wyniki sportowe klubu. Wierzę, że o innych jeszcze przyjdzie mi Wam tu powiedzieć, a pewnie na kilka sami zwrócicie mi uwagę. Na koniec pomyślcie jeszcze tylko: gdyby tak zamienić się miejscami z tymi prezesami, dyrektorami, scoutami, trenerami, menedżerami... Dalibyśmy radę, prawda?

Zobacz także

  • Kategoria
  • Tytuł materiału
  • Autor
  • Kiedy
FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 70 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update Plik dodający do Football Managera opcję gry w niższych ligach polskich!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
Aktualizacje i dodatki Uaktualnienia, nowe grywalne kraje i inne nowości ze światowej sceny.
Talenty do Football Managera Znajdziesz u nas setki nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
Polska baza danych - dyskusja Masz uwagi do jakości wykonania Ekstraklasy lub 1. ligi? Napisz tutaj!
Copyright © 2002-2019 by FM Revolution
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.