Ostatnio zagrywam się właśnie ww przez Ciebie Forest Green i muszę stwierdzić, że gra na odgrywającego w niższych ligach sprawdza się doskonale (w wyższych także, lecz już z mniejszym skutkiem). W kadrze miałem wielu dobrych napastników, lecz żadnego ze skłonnościami do gry na odgrywającego (ten piłkarz dla mnie musi wyłącznie dobrze grać głową, być silny i skoczny oraz, co oczywiste, mieć w miarę przyzwoite atrybuty odznaczające dobrego snajpera). Jako, że preferuję grę z ów typem piłkarza zdecydowałem się na zakup niejakiego Liam'a Hatch'a. Szczerze powiedziawszy jest to zawodnik dość niskich lotów, jednak co najważniejsze sprawdził się znakomicie w swojej roli. Bramek może i zdobył jak na lekarstwo, ależ ile on asyst zaliczył

Jego partner z ataku - Fleetwood, którego zresztą także gorąco polecam, zdobył oszałamiającą ilość bramek. O ile dobrze pamiętam było to coś ok. 0.87 goli na mecz, czyli +/- 40 bramek w 46 meczach. Hatch asystował przy połowie z nich i to przede wszystkim dzięki swej doskonałej grze głową.
Odgrywający kojarzy mi się wyłącznie z dryblasem, kogoś pokroju właśnie Heskey'a. Bardzo rzadko, a wręcz nigdy nie decydowałem się stawiać na szybkiego odgrywającego, bo i po co miałbym to robić, skoro nie przynosiło to oczekiwanych rezultatów.
Co do tego sortowania różnego typu odgrywających to wydaję się być logicznym, że na zawodnika dysponującego dobrym przyspieszeniem i szybkością będziesz grał krótszymi piłkami na dobieg, do wysokiego zaś kierował piłki bezpośrednie, wysokie, by ten mógł je odgrywać głową do partnerów. Co do jednego się zgodzić nie mogę w tej kwestii - a mianowicie do mentalności. Wg mnie snajper, odgrywający, czy też inny napastnik zawsze powinien mieć ofensywniejsze nastawienie od pozostałych formacji. Przynajmniej tak mi podpowiada rozsądek trenerski.
Najnowsze posty