Oficjalna strona serii Football Manager (FM 2008, FM 2009, FM LIVE)

Załóż nowe konto

Artykuły

Kolejny zimny, lutowy ranek wstawał nad Warszawą. Stolica pomału budziła się do życia. Świeciło słońce, ale mimo tego było bardzo zimno. Istniały jednak w mieście takie miejsca, gdzie temperatura powietrza zdawała się rosnąć z minuty na minutę. Jednym z takich miejsc była z całą pewnością siedziba najsłynniejszego polskiego klubu, Dywizji Warszawa

*

- Jest odpowiedź, jest odpowiedź!!! - gorączkował się prezes Dywizji, Edward Trybik, i nerwowym ruchem wyciągnął kartkę papieru z faxu. Chwycił ją w obie ręce, zaczął czytać, lecz po chwili wściekły rzucił papier na biurko i nerwowo wysapał:
- Shit! Po niemiecku…
W gabinecie prezesa zapadła cisza. Siedzący grzecznie w kąciku na rozkładanym taborecie, trener Dywizji, Dariusz Kubeczek, nie śmiał nawet głośno oddychać, a cóż dopiero zabrać głos. Trybik popatrzył na niego nieprzytomnym wzrokiem, podrapał się po głowie, i w końcu rzekł:
- Skocz mi na jednej nodze po Anioła, ale już!!!
Kubeczek posłusznie wstał z krzesła, ruszył do drzwi i nacisnął klamkę. W tym samym momencie do środka wpadł Jerzy Anioł, były trener reprezentacji, który obecnie dorabiał sobie w warszawskim klubie jako specjalista od handlu wszelakiego.
- Znowu podsłuchiwałeś - zimno stwierdził Trybik. Za karę masz to przetłumaczyć! - podał Aniołowi kartkę z faxu.


Stanko Świetlica wraz z rodziną opuszcza Warszawę

- Wcale nie podsłuchiwałem... - szybko zaprzeczył Anioł - tylko akurat przechodziłem. A przetłumaczę, bo mnie o to poprosiłeś - dodał z pewną dozą dumy.
Po pięciu minutach tłumaczenie było gotowe. Niemiecki klub Walkover 69 oferował za najlepszego gracza Dywizji, Stanko Świetlicę, kwotę 100 tysięcy euro.
- Ile??? - z niedowierzaniem zapytał Trybik. Tylko 100 tysięcy??? Za tyle to ja im mogę sprzedać, co najwyżej ciebie, mój drogi Aniole - wysilił się na żart prezes. Następnie podszedł do okna, otworzył je i zawołał:
- Stanko, a wyłaź no z taksówki!!!
Ze stojącego przed budynkiem samochodu wygramolił się z mozołem Stanko Świetlica, dźwigając na ramieniu sportową torbę, w której miał zapakowane wszystko, czego potrzebuje zawodowy piłkarz. Świetlica spojrzał w stronę okna i głośno zawołał:
- Panie priezident? A na pewno? Bo ja już tak czwarty raz wsiadam i wysiadam…
- Wyłaź jak mówię i chodź na górę - Trybik był bardzo stanowczy.
Gdy prezes odwrócił się od okna, fax wypluł z siebie kolejną kartkę papieru. Zrezygnowany Trybik nawet nie wziął jej do ręki. Wzrokiem nakazał Aniołowi tłumaczenie, a sam zajął miejsce w fotelu.
- Panie prezesie, podnieśli stawkę do 270 tysięcy!!! - wrzasnął nagle Anioł.
- To znaczy, że…- nie dokończył szczęśliwy Trybik. Popatrzył Aniołowi głęboko w oczy, i nagle, jakby na komendę, obaj skoczyli w kierunku nadal otwartego okna:
- Stanko, z powrotem do auta!!! - krzyknął Trybik. I dawaj na lotnisko, w Walkoverze już czekają…
Piłkarz posłusznie, aczkolwiek mrucząc coś pod nosem, wsiadł do taksówki, pomachał prezesowi i ruszył na Okęcie. Tymczasem Trybik przypomniał sobie nagle o trenerze Kubeczku, siedzącym ciągle w kącie, i zwrócił się do niego:
- A ty Darek, nie siedź tak bez sensu, tylko weź kalkulator, i oblicz mi ile to jest dziesięć procent od 270 tysięcy…

  • Część I - Andrzej Poniedziałek
  • Część II - Don Antonio Papuga
  • Część III - Polski Związek Piłki Nienormalnej
  • Część IV - Wyziew Łódź >
  • Część V - Tomasz Hamto
  • Komentarze internatuów

    Informacje o tekście

    Futbolowe Przypadki - Część VI

    autor: Robi Robson
    09-02-2004 20:34

    Tekst czytano: 720 razy
    Wybierz ocenę:
    Oceń!

    Najnowsze teksty

    Wyszukiwarka