ARTYKUŁY

Kiedy niecałe dwa lata temu światowy rynek gier komputerowych opanował tytuł Football Manager 2009, nastroje rozochoconych graczy rozciągały się na długości trasy Gdańsk-Zakopane. Jedni, ślepo zapatrzeni w rewolucyjny tryb 3D, widzieli doskonałego następcę wersji 2008, drudzy, rozczarowani słabą kompresją kodu gry i pięcioma konferencjami prasowymi na krzyż, uznali nowe dzieło brytyjskich twórców za nieporozumienie i pozostali przy karierach z poprzedniej edycji. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ wygląda na to, że analogia na linii FM 2008-2009, gdzie interfejs lifting przeszedł niewielki, a ktoś nieprzywiązujący uwagi do bajerów mógłby uznać „pomarańczowego” managera za zwykłą nakładkę na „czerwonego”, już za miesiąc może się powtórzyć. Może, ale wcale nie musi – podobieństw jest bowiem tyle samo co różnic i tylko od programistów zależy, jak jedne oraz drugie wypadną w oczach graczy.

Ze strony redakcji CM Revolution dostąpiłem niewątpliwego wyróżnienia, otrzymując do dyspozycji przedpremierową wersję Football Managera 2011. Odpowiedzialne zadanie zapowiedzenia go, jakie przy tej okazji mi powierzono, wypełniłem z największą przyjemnością, a czas, który spędziłem na recenzowaniu nowości w swojej ukochanej grze wspominam bardziej niż przyjemnie. Czy to oznacza, że nowy FM pozbawiony jest wad? Niestety, choćbym bardzo chciał, nie mogę tego zagwarantować – w zamian zapewniam jednak, że oceny otrzymanego materiału starałem się dokonać z pełnym obiektywizmem, wykorzystując swoje doświadczenie jako wieloletni, zagorzały eFeManiak. Mam również nadzieję, że końcowy rezultat prac nie będzie – jak to już w co niektórych latach bywało – wymagał po premierze znaczącej weryfikacji poglądów na ów temat, a jeśli już zajdzie taka potrzeba, to wyłącznie na plus.

Powiem szczerze, że obserwując pasek pobierania gry na osławionym systemie Steam, odczuwałem podniecenie zdecydowanie większe, niż miało to zazwyczaj miejsce przy pierwszym użytkowaniu wersji demonstracyjnej lub finalnej. Co więcej, przez najbliższe minuty dosłownie nic nie zdołało tych zdrowych emocji zaburzyć – wszystko od początku do końca szło bez najmniejszych przeszkód, instalacja aplikacji zajęła raptem 20 minut, a nie, jak podpowiadał mi początkowo system, godzinę. Banalnie proste uruchomienie za pomocą przycisku „graj” również nie zostało okraszone jakimikolwiek problemami technicznymi (a niech tylko przypomnę sobie edycję 2009, to…) i już po krótkiej chwili ekran mojego monitora wypełniły znane mi motywy: logo SI, SEGI, organizacji charytatywnych i licencjonowanych marek, a na sam koniec gigantyczny napis „Football Manager 2011”, który skutecznie oswaja nas z nową kolorystyką gry. Pierwszy kontakt mojego rzęchowatego komputera z nowym FM-em mogę uznać więc za udany.

Nowy ekran startowy

Gdy tylko zakończy się proces wczytywania, o czym ponownie informowani jesteśmy w 11 różnych językach, ukazuje nam się znajomy widok. Menu główne, którego układ odświeżono raptem rok temu, nie powinno zaskoczyć nas niczym, poza licznymi odcieniami niebieskiego i wygniecionym krawatem człowieka w płaszczu. Samo położenie przycisków nie zmieniło się nawet o milimetr – brakuje jedynie guzika „FM Club”, jako że przyszłość tego przedsięwzięcia najwyraźniej nie jest jeszcze znana. Widniejącą od dwóch lat przy „Nowej grze” futbolówkę Nike zastąpiła tym razem klasyczna jupiterka, a moje sokole oko dostrzegło nawet, iż ikonka gry sieciowej to nie tylko ziemski glob, ale również 32-panelowa piłka. Żaden z tych przycisków nie padł jednak moim łupem jako pierwszy, albowiem najpierw tradycyjnie już zagłębiłem się w ustawienia gry.

Zgodnie z przewidywaniami, ekran konfiguracji nie doczekał się niczego, poza naprawdę drobnymi ingerencjami. Oprócz tradycyjnych ustawień, w postaci wyboru skal liczbowych i waluty, nie planowałem żadnej ingerencji w opcje – chwilę dłużej pozostałem jednak w nowopowstałej zakładce „formaty”, dokąd przeniesiono przeróżne drobnostki, polegające głównie na wyborze znaków oddzielających w walutach, datach oraz kursach przedmeczowych. Nie było mi dane niestety ocenić ciemnej wersji domyślnej skórki – nie została ona jeszcze udostępniona.

Pierwszy wizualny lifting dotknął ekranu wybierania nowej gry – szybko zrezygnowano z nachalnego i niewnoszącego absolutnie nic kreatora, a sam proces wyboru danych został teraz podzielony na dwa etapy. Najpierw kompletujemy kraje, których ligi zamierzamy wkrótce załadować, do czego zamiast przewijanej listy służy nam automatycznie podzielona na kontynenty plansza. Z kolei na następnym kroku dopełniamy reszty formalności, w postaci selekcji rozgrywek, rozmiaru bazy danych (bez zmian – wciąż tylko mała, średnia i duża) oraz pomniejszych kwestii, do których dołączyła opcja wypełniania grywalnych zespołów z brakami kadrowymi tzw. „szarakami”. Trudno mi aktualnie doszukiwać się jakiegoś dalekosiężnego celu w tego typu kosmetycznych zmianach – najwyraźniej programiści uznali, że po tylu latach także i ten element wymaga choć lekkiego powiewu świeżości.

Etap pierwszy

Etap drugi

Na całe szczęście, do podobnych różnic nie doszło w kwestii wymagań sprzętowych. Choć nie zostały one jeszcze oficjalnie ogłoszone i konkretnych liczb możemy się tylko domyślać, zarówno na słabszym, jak i mocniejszym sprzęcie nie odczułem znaczących zmian pod kątem szybkości oraz płynności rozgrywki. Nie będę w tym momencie szczegółowo analizował, ile grywalnych lig pozwala załadować komputer o danych parametrach – to zadanie w pełni poprawnie wykonują odpowiednie wskaźniki w formie gwiazdek, dzięki którym każdy z nas może bezustannie testować dowolne kombinacje na swoim sprzęcie.

Wprowadzenie swoich danych oraz wybór prowadzonego zespołu to pestka - jedyną znaczącą zmianą, którą napotkałem w trakcie wykonywania tych czynności, to opcja logowania do kont na dwóch serwisach internetowych, ale temu przyjrzę się później. Tymczasem po przejściu do widoku ogólnego ze smutkiem przekonałem się, iż nie tylko połączono boksy „wiadomości” oraz „skrzynka”, ale na dodatek poświęcono na ten zabieg jeszcze całe miejsce pod spodem. W konsekwencji do zagospodarowania pozostają nam raptem dwa, a nie – jak miało to dotąd miejsce – trzy okienka, co mogę śmiało nazwać pierwszym minusem nowej wersji. Kolejny raz rzuca się też w oczy zmarnowana przestrzeń, którą mogliby śmiało spożytkować posiadacze monitorów o wysokich rozdzielczościach. Niestety, w tym roku będą oni dalej zmuszeni poruszać się po połowicznie pustych boksach.

Widok ogólny

Skrzynka wiadomości

Lekko zaniepokojony takim obrotem spraw rutynowo udałem się do ekranu głównego. W tym właśnie momencie doznałem niemałego szoku – w pierwszym momencie kompletnie nie mogłem się zorientować, gdzie w ogóle jestem! Choć tak naprawdę poza wspomnianym wyżej połączeniem skrzynek zmieniło się jedynie położenie nagłówków i treści względem siebie, ingerencja w niezawodny przecież od tylu lat system wydała mi się wręcz grubą nieprzyzwoitością. SI wyraźnie kombinuje, szuka nowych rozwiązań, świeżego spojrzenia na niektóre aspekty gry. Jak na razie, robi to ze skutkiem satysfakcjonującym – nowy układ  nie ustępuje funkcjonalnością staremu, bardzo łatwo się do niego przyzwyczaić, a przysłowie mówiące iż „lepsze jest wrogiem dobrego” można w tym przypadku włożyć między bajki.

Co zaś tyczy się samego interfejsu, w ogólnym rozrachunku nie różni się on nazbyt wiele od swojego poprzednika. Przyciski na poprzecznej belce zostały ze sobą zespolone, a całość coraz bardziej zaczyna przypominać FM Live – głównie ze względu na obraną w tej wersji kolorystykę, a także nowoczesność i opływowość elementów graficznych (do tego nowe domyślne herby oraz stroje), stawiających coraz większe wyzwania przed twórcami konkurencyjnych skinów. Miłe zaskoczenie przeżyłem również ze strony paska pod kalendarzem, na którym zmieściłem wszystkie dostępne skróty – w zeszłym roku, użytkując FM-a na tej samej rozdzielczości, podobny manewr okazywał się niewykonalny. Tak czy inaczej, miłośnicy wersji 2010 nie powinni mieć najmniejszego problemu z oswojeniem się z tegorocznym wyglądem, z kolei droga zatwardziałych zwolenników „drzewka” do jego porzucenia nie wydłużyła się ani o centymetr.

 

I tak, mając za sobą kwestie techniczne oraz wizualne, ostatecznie mogłem na własnej skórze przetestować te wszystkie nowinki, o których w kółko informuję przez ostatnie trzy miesiące. Wbrew pozorom nie rzuciłem się jednak szaleńczo w wir testów, ale jak gdyby nigdy nic rozpocząłem banalną karierę, tak aby żaden szczegół nie umknął mojej uwadze. Pierwsze, co rzuciło mi się tym sposobem w oczy, to znacznie bogatsza oferta subskrypcji, jaką proponuje nam asystent przy pierwszych odwiedzinach skrzynki odbiorczej. Jeśli jednak nie chcemy zostać zasypani spamem na temat naszych zaprzyjaźnionych oraz wrogich klubów, a rozstrzygnięcia niektórych rozgrywek piłkarskich niezupełnie nas interesują, system zarządzania tymiż subskrypcjami cały czas pozostaje do naszej dyspozycji.

Także pierwsze spotkanie z personelem zaowocowało w odkrycie kolejnych usprawnień. Już na wstępie moi współpracownicy „przedstawili się”, informując o swoich najmocniejszych stronach treningowych. Lekkim absurdem wydaje się fakt, iż drugi z trenerów może się z taką autoprezentacją pierwszego nie zgodzić, ale w razie czego sami możemy zerknąć na atrybuty danego specjalisty i ocenić jego zdolności. Chwilę później otrzymałem propozycję zamówienia raportu o zawodnikach dostępnych do wypożyczenia, dla dowolnej pozycji… i to by było na tyle, jeśli chodzi o nowe komunikaty.

Gruntownej rozbudowie uległ przede wszystkim nasz menedżerski profil – cały ekran podzielony został na kilka mniejszych rubryk, a pierwsze, co przeciętnemu graczowi powinno rzucić się w oczy, to fakt, iż nasze atrybuty nie będą dłużej przedstawiane w skali 0-20, ale w formie procentów. W osobnej rubryce zamieszczono również nasze preferencje taktyczne, wzbogacone o wizualizację ulubionej formacji, a już zupełną nowością jest tutaj wykaz najlepszych, a także najgorszych stosunków menedżera z ligowymi trenerami. Ponadto, zestaw uzupełnia nasza podstawowa metryczka, warunki kontraktu, wiedza o świecie oraz ostatni dodatek, czyli krótkie notki na temat ostatniej aktywności w mediach.

Nowy profil menedżera

Miłym dla oka usprawnieniem jest również umieszczenie w naszym profilu zakładki „opcje menedżera”, gdzie możemy na spokojnie skonfigurować podstawowe ustawienia meczowe, bez potrzeby szybkiego zmieniana ich na początku naszej pierwszej potyczki – o dyspozycji mamy m.in. listę kamer, wskaźnik szybkości meczu oraz rodzaj wyświetlanych sytuacji. W drugiej części znajduje się dział o nazwie „sekwencja ekranów”, niestety w dostępnej mi wersji jeszcze niedopracowany i niemożliwy do przetestowania. Do czego będzie służył? Po bliższym przeanalizowaniu tego systemu stwierdzam, iż za jego pomocą będziemy mogli w określonych wymiarach czasowych włączać wyświetlanie danych statystycznych wybranych turniejów międzynarodowych i rozgrywek ligowych w SITV, w trakcie ładowania danych.

Tymczasem tradycyjnie już po pierwszym kliknięciu „kontynuuj” zaproszono mnie na pierwszą, zapoznawczą konferencję prasową. Wielu miłośników FM-a z pewnością frapuje, jak ten element gry wypada na tle wcześniejszych lat – w tej chwili mogą z pełną odpowiedzialnością dać im odpowiedź. Konferencje jak były, tak nadal są monotonną częścią Football Managera. Oczywiście zestaw nowych pytań stanowi spory plus i przez pierwszy sezon, może dwa, da się odczuć pewną świeżość w tym aspekcie – jednak główny problem stanowi fakt, iż sama formuła nie do końca odpowiednio spełnia swoją rolę. Programiści usiłują zdynamizować ją, wprowadzając odpowiedzi w system jednego kliknięcia, ale to wciąż za mało, by przełamać monotonię. Owszem, rozwiązania SI sprawdzają się, jeżeli spojrzymy na nie pod kątem jak najszybszego zakończenia spotkania, ale wtedy już łatwiej wysłać asystenta, który takich głupot jak jeszcze w 2009 roku już nie wygaduje.

Nowe oblicze treningu

Przygotowania do meczu

Interesująco prezentują się rozwiązania w miejscu, o którego remont rzesze graczy dopraszały się już dobre kilka lat. Przebudowany system treningowy wygląda nowocześniej, a jednocześnie zachowuje swoje podstawowe funkcje, nie pozwalając nam na utratę rutyny w jego obsłudze – w tym roku do dyspozycji otrzymaliśmy choćby szybki wgląd w dane dotyczące poziomu bazy treningowej oraz opinii zespołu o wysokości aplikowanych im obciążeń. Podstawowy zestaw ćwiczeń, zgodnie z zapowiedziami Milesa, od teraz funkcjonuje nie w dwóch, ale czterech sekcjach, dla każdej formacji z osobna. Co więcej, już na początku gry nasi piłkarze są w większości przypisani do odpowiednich grup, a ogólnie ćwiczą jedynie nieliczni, skąd możemy ich przenieść do wybranej przez nas sekcji. Te będziemy jednak zmuszeni tworzyć od nowa – wielu powinien zasmucić fakt, iż zestawy szkoleniowe z poprzedniej edycji nie działają w najnowszej i należy przepisywać je ręcznie. Największą uwagę zwróciłem jednak na wcielenie stosunkowo młodej zakładki „Trenerzy” w część główną, a wszystko po to, by zrobić więcej miejsca dla…

…no właśnie, czego? Nowy twór programistów SI, noszący nazwę „sekcji przygotowania do meczu”, to coś na pograniczu zbioru informacji o najbliższym rywalu z centrum oswajania drużyny z wybranymi strategiami meczowymi. Jak szybko można się przekonać, jedno z drugim bardzo dobrze się uzupełnia – kiedy chcemy ustawić zespół na najbliższy mecz, po prostu ustalamy słabe i mocne strony przeciwnika, po czym na ich podstawie dobieramy jedną z trzech taktyk. W zakładkach noszących nazwy ustawień dowiemy się, w jakim stopniu drużyna opanowała wymagane polecenia taktyczne, niżej zaś możemy nakazać graczom skupienie przed meczem uwagi na konkretnym elemencie gry. Dochodzę tym samym do wniosku, iż twórcy odwalili za najbardziej leniwych eFeManiaków całą brudną robotę, a osobom autentycznie rozpracowującym rywali znacznie ułatwili zadanie – zwłaszcza, że o analizie przeciwnika asystent przypomina nam na trzy dni przed każdą potyczką, a w razie czego obowiązek zarówno opieki nad treningiem ogólnym, jak i przedmeczowym możemy ponownie zwalić właśnie na niego.

Początek rozmowy na żywo

Koniec rozmowy na żywo

Rozmowa z dwójką piłkarzy

Do sporej rewolucji doszło również w systemie interakcji z poszczególnymi zawodnikami – można już oficjalnie ogłosić, iż nastał koniec ery pojedynczych sugestii w mediach, jako że te wygłaszać od teraz możemy za jednym zamachem, nawet do kilku piłkarzy w jednej rozmowie, za pośrednictwem spotkań na żywo. Tak naprawdę jednak zestaw wypowiedzi został nie tylko rozszerzony, ale również odpowiednio pogrupowany i sformułowany tak, aby imitować faktyczną dyskusję z zawodnikiem. Do realizacji tej zmiany musiano przede wszystkim znacznie poszerzyć paletę reakcji piłkarzy, których zachowania potrafią być nie raz naprawdę zaskakujące – kiedy nieopierzony junior unosi się honorem w obecności starszego zawodnika, który miał się nim opiekować, niedoszły mentor potrafi wstać i po rzuceniu krótkiego zdania zakończyć ze swojej strony rozmowę. W ten sposób twórcom gry faktycznie udało się odświeżyć interakcję – jakby nie patrzeć, Football Manager nie przyzwyczaił nas do wypowiedzi w formie pierwszoosobowej, a tutaj nie tylko mamy ich cały zestaw, ale dodatkowo są one ze sobą w skomplikowany sposób powiązane. Na gromkie brawa zasługują tym samym nasi rodzimi tłumacze, którym linijek do przełożenia na nasz ojczysty język przybywa z roku na rok.

Zwiększenie roli agentów w najnowszym FM-ie nie spotkało się już jednak z moją aprobatą tak bardzo, jak poprzednia opcja. Głównie ze względu na fakt, iż zabieg to nie aż tak spektakularny – pomijając utworzenie osobnych profili dla tych właśnie agentów, sama ich rola jest bardzo monotonna, a cała nowość polega przede wszystkim na zasypywaniu nas propozycjami kupna przypadkowych zawodników. Na szczęście, w nieco poszerzonych ustawieniach zespołu możemy jasno zadeklarować, raporty na temat jakich piłkarzy i czy w ogóle chcemy otrzymywać na swoją skrzynkę. Podział ten obejmuje utalentowanych juniorów, graczy niezakontraktowanych oraz zawodników znajdujących się na liście transferowej – na pierwszy rzut oka wystarczy, jednak osobiście wolałbym jasno sprecyzować takie sprawy jak przedział wiekowy, cenowy oraz pozycje na boisku. Tego typu filtry programiści napisali już przecież wieki temu, tym samym dziwię się, dlaczego nie podpięli jednego z nich pod ten właśnie element. Niemniej jednak opcja może okazać się przydatna i doprowadzić do kilku obiecujących transakcji, a przede wszystkim nieco ułatwić życie zagorzałym zwolennikom trybu hardcore, dla których każde „naturalne” źródło celów transferowych to prawdziwy skarb. Sekcja scoutingu ich bowiem raczej nie wspomoże - poza ogólnym podsumowaniem wiedzy klubu o świecie nie uświadczyłem tam niczego nowego. 

Profil agenta

Negocjacje

Drugą rolą agentów jest reprezentowanie piłkarza w trakcie negocjacji warunków kontraktu. To także jednak dość statyczna rola - w zakładce z ofertą kontraktową znajdziemy jego pojedynczą wypowiedź na temat podejścia klienta do rozmów, a także ich podstawowe metryczki. Przydatnym zabiegiem okazuje się również szybki wgląd w informacje na temat naszego budżetu płac, umiejętności czy potencjału piłkarza i jego zainteresowania transakcją. Do tego programiści zdecydowali się na podział okna z kontraktem na jego aktualne oraz nowe warunki, a w przypadku pewnych sprzeczności w trakcie ich formułowania element do poprawy podświetli się na czerwono. W ten sposób kolejny już, wydawałoby się, optymalny element gry doczekał drugiej młodości.

Rzuty rożne

Rzuty wolne

Trening zaplanowany, pogawędki przeprowadzone, lista życzeń powoli się zapełnia… pora bliżej przyjrzeć się ekranowi taktycznemu. Tam, przynajmniej na pierwszy rzut oka, zmian nie uświadczymy – ale zaraz, zaraz, wystarczy jedno kliknięcie myszką, rozwinięcie jednej małej listy i jest! Kreator stałych fragmentów gry, jedna z najbardziej obiecujących nowości w FM 2011, nareszcie trafił w moje łapska. Rok temu otrzymaliśmy w prezencie  kreator taktyk, nic dziwnego więc, iż filozofia nie zmieniła się, a tegoroczna innowacja działa na tej samej zasadzie. Tym razem do przejścia mamy 12 kroków, w trakcie których wybierać będziemy wykonawców poszczególnych stałych fragmentów, a także przy pomocy specjalnej wizualizacji dobierać piłkarzom role przy ich wykonywaniu. W ten sposób SI poczyniło kolejny krok ku zapewnieniu graczowi wygody, prowadząc go za rękę w miejscu, które dotąd pozostawało dla niego czarną magią. Nie oznacza to jednak, że kreator przyniesie nam grad goli po stałych fragmentach – on ma jedynie za zadanie zniwelować zaniedbania graczy w tym elemencie, z kolei do skutecznych rozwiązań muszą już dotrzeć samodzielnie. Oczywiście da się zauważyć poprawę w funkcjonowaniu tego elementu w przeciętnej strategii meczowej, piłkarze faktycznie ustawiają się do nabiegu zgodnie z naszymi wytycznymi - czy jednak podniesie to skuteczność drużyny, zależy wyłącznie od nas.

Peszko wykonuje rzut wolny

Żółta kartka dla Kikuta

Kriwiec nie strzela karnego

Już po pierwszym kontakcie z nowym trybem 3D stwierdziłem, iż jest on czymś więcej, niż tylko niedbałym zlepkiem kolorowych pikseli. To jest dokładnie to, czego oczekiwałem od programistów dwa lata temu! Sylwetki piłkarzy przypominają wreszcie człekokształtne istoty, posiadające głowy, tułowia, ręce i nogi, a na plecach możemy niekiedy rozpoznać numery ich koszulek! Duża w tym zasługa usprawnień, jakich dokonywali ostatnimi miesiącami programiści, a przede wszystkim nowej kamery meczowej, noszącej wymowną nazwę „TV”. Do tej pory żaden widok nie przybliżał nam bowiem boiska tak bardzo, jak robi to ten telewizyjny – sposób ukazywania meczu jest niezwykle żywy, niemal cały czas znajduje się w ruchu. Ekran nie tylko przesuwa się wzdłuż murawy, ale także przybliża lub oddala akcję w zależności od strony, na której jest akurat rozgrywana.

Kapitalnie wygląda także inny element trójwymiaru, który do tej pory kulał. Piłkarze nie są już bezdusznymi robotami – wręcz przeciwnie, żywiołowo reagują i gestykulują na określone sytuacje boiskowe. Potrafią łapać się za głowy po zmarnowanych okazach, unosić ręce i klaskać w geście triumfu, a po straconej bramce stanąć na moment w miejscu z założonymi na biodra rękami.

Seria jedenastek

Widok łączony

Miasto za stadionem

Nie myślcie jednak, że to już wszystko w tej materii – choć wydaje się to niewiarygodne, SI naprawdę zadbało o jeszcze drobniejsze szczegóły. Po zakończeniu danej akcji obraz nie staje już w miejscu i nie „zacina się” aż do następnej, lecz sylwetki zawodników oraz sędziów płynnie zanikają, by na naszych oczach w trakcie upływania bezowocnych w okazje minut widniała pusta murawa. W przypadku wznowienia mamy sytuację analogiczną – wszyscy gracze zaczynają płynnie formować się z powietrza. Drużyny nie uganiają się już także za małym, białym pikselem, ale za pełnoprawną, czarno-białą futbolówką. Z kolei w sytuacji, gdy dojdzie do serii rzutów karnych, u góry ekranu ukaże się nam zgrabny licznik strzelanych jedenastek, tak jak dzieje się to w prawdziwej telewizji. Także widok łączony zyskał poważną zaletę, w postaci pionowego paska pomiędzy boksami, pozwalającego na modyfikowanie ich szerokości względem siebie.

Nic jednak nie zrobiło na mnie tak wielkiego wrażenia, jak krajobrazy prezentowane za wirtualnymi stadionami. Zresztą nie tylko one – same konstrukcje trybun również uległy znacznemu urozmaiceniu. Jeśli jednak pół roku temu ktokolwiek stwierdziłby, że w FM 2011 zieloną siną dal zastąpią efektowne budynki mieszkalne, jezdnie czy nawet… zbiorniki wodne, zostałby uznany za wariata. Tymczasem wszystkie te elementy nie tylko znalazły się w najnowszej wersji dzieła SI, ale także zostały wykonane z momentami genialną precyzją i znacznie podnoszą klimat rozgrywki, zarówno na tradycyjnych, dziennych meczach, jak również tych przy sztucznym oświetleniu. Tak, zgadza się, wieczorne spotkania również prezentują się wybornie – wygląda na to, że tryb 3D będzie zdecydowanie mocnym punktem nowego FM-a, a pechowcy posiadający słabszy sprzęt nie muszą się go obawiać, jako że efektowne tła, żywiołowych kibiców oraz kolorowe trybuny mogą w każdej chwili wyłączyć.

Akcje zespołu

Analiza ruchu

Atrakcyjniej, w porównaniu zeszłym rokiem, prezentuje się analiza pomeczowa, wzbogacona choćby o możliwość przejrzenia statystyk dla całego zespołu. Nieźle wypada także analiza ruchów zawodnika, gdy przykładowo znajduje się on na pozycji spalonej lub jest w trakcie dryblingu - możemy w ten sposób wychwycić najlepszy dla danego gracza sposób poruszania się i dokonać korekt taktycznych, w celu wdrożenia wniosków w życie. Podobnie jest zresztą z wyświetlaczem najczęściej okupowanego przez piłkarzy obszaru, jasno wskazującym na preferencje i nawyki pozycyjne zawodnika oraz ewentualnie błędnie przypisaną mu rolę.

Liftingu nie uniknęły też przedmeczowa zapowiedź oraz pomeczowe podsumowanie. Wzbogacone zostały one o dodatkowe informacje na temat okoliczności meczu, kluczowych piłkarzy, sylwetki sędziego, a także terminarz rozgrywanych równolegle spotkań. Wszystko zgrabnie umieszczono w specjalnie wydzielonych boksach, nad którymi widnieje kluczowy ekspercki cytat odnośnie meczu oraz poziomy, ruchomy pasek, na którym przewijana jest związana ze spotkaniem informacja z prasy.

Panele logowania

Osobną kwestią jest inna pomeczowa opcja, a zarazem ostatnia już zakładka w naszym menedżerskim profilu, czyli ustawienia portali społecznościowych. Znajdziemy tam dwa panele, pozwalające nam zalogować się do naszych kont w serwisach Twitter oraz YouTube – jeśli więc nie dokonaliśmy tych czynności przy okazji utworzenia naszej sylwetki na początku gry, śmiało możemy zrobić to w późniejszym terminie. Dodatkowo, uaktualnienia na pierwszej ze stron mogą być prowadzone automatycznie, jeżeli tylko wyrazimy taką chęć – efekty możemy od niedawna podziwiać na oficjalnym Twitterze Milesa Jacobsona. Współpraca z YT to z kolei nic innego, jak eksportowanie do serwisu filmików z akcjami bramkowymi danego meczu. Chętnie zaprezentowałbym w ten sposób którąś ze swoich potyczek, ukazując jednocześnie opisane wyżej zalety nowego trybu 3D, jednak w ten sposób podpadł bym SI, więc… musicie jeszcze trochę wytrzymać! A czasu pozostało naprawdę niewiele, bo tylko miesiąc i do tego niecały. Jednak fakt, iż kopnął mnie zaszczyt przetestowania gry już teraz, zmusza mnie to wyciągnięcia tej oto konkluzji.

 

Football Manager 2011 z całą pewnością okaże się dobrym przyjacielem fanów wersji 2010. Obszerna lista zmian nie wpłynęła znacząco na kształt rozgrywki, tak więc większość eFeManiaków nie powinna mieć kłopotów z aklimatyzacją w jego środowisku – jako osoba, która wyznawała wieczną miłość FM 2008, by na aktualnej odsłonie rozegrać 25 sezonów, coś o tym wiem. Nadal nie oznacza to, iż Ci, którzy do tej pory wiernie pozostawali przy starszych wersjach, muszą się do niego nie przekonać – lecz w obliczu wszędobylskich zmian, jakie zaserwowali nam brytyjscy twórcy, osoby skłonne podjąć kolejną próbę mają ku temu doskonałą okazję. Póki co nie jestem w stanie za wiele powiedzieć na temat zmiennej reputacji lig – do tego trzeba wielu sezonów pełnego zaangażowania w rozgrywkę, a ja niestety tyle czasu nie dostałem. Wydaje się jednak, że skoro programiści od paru lat rozważali wprowadzenie tego elementu w życie, to musi on być dopracowany bardziej, niż cokolwiek w tej grze. I właśnie choćby dla tej nowości warto pójść z duchem czasu oraz technologicznego postępu.

Słowa kluczowe: artykuł Ceyvol FM 2011 zapowiedź

Zobacz także

  • Kategoria
  • Tytuł materiału
  • Autor
  • Kiedy

ZDANIEM CZYTELNIKÓW CM REVOLUTION

Wszystkich komentarzy: 60

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 70 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update Plik dodający do Football Managera opcję gry w niższych ligach polskich!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
Aktualizacje i dodatki Uaktualnienia, nowe grywalne kraje i inne nowości ze światowej sceny.
Talenty do Football Managera Znajdziesz u nas setki nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
Polska baza danych - dyskusja Masz uwagi do jakości wykonania Ekstraklasy lub 1. ligi? Napisz tutaj!
Copyright © 2002-2018 by FM Revolution
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.