Mam to samo.
W pierwszej karierze w pierwszym sezonie mistrzostwo Widzewem bez większych problemów. Grałem składem praktycznie tym, który dostałem na wejście. Sparingi przed drugim sezonem też były ok. Jak tylko zaczął się sezon - porażka za porażką albo męczone remisy. Piłkarzom jakby odechciało się grać. W ogóle się nie starali, odpuszczali walkę, celność podań na poziomie początkującego dzieciaka z podstawówki. Morale i kondycja bez zastrzeżeń. Przerwałem karierę.
Druga kariera - pierwszy sezon Wisłą K., drugie miejsce bez większych problemów. Śląsk Wrocław niestety za daleko uciekł, żeby go dogonić. Drugi sezon - ten sam scenariusz co przy Widzewie - brak zaangażowania, niecelne podania, totalna olewka. Zacząłem trochę kombinować i na moje oko wygląda to tak, że gdy drużyna zna już taktykę perfekcyjnie to zaczyna wszystko olewać. Więc dokonałem im drobnych korekt - a to zmiana szerokości gry, a to inne tempo, a to zmiana stylu podań, a to zmiana pozycji jednemu grajkowi. Znajomość taktyki wtedy spada, więc zawodnicy muszą się jej uczyć i co ciekawe bardziej angażują się w grę. Nie wiem czy faktycznie tak to wygląda, ale ja tak to widzę. Po przerwie zimowej w drugim sezonie znów ekipa zaczęła męczyć remisy. Wkurzyłem się gdy fuksem wygrali 1:0 z ostatnią drużyną w tabeli. Znów im ciut zmieniłem w taktyce. I gra gitara. Znów jest zaangażowanie, chłopaki zostawiają płuca na boisku. Bo nic nie wkurza mnie tak jak brak zaangażowania. Nie wściekam się jak przegrywają, nawet trzema czy czterema bramkami, ale nie odpuszczają, walczą. A jak widzę że się szwędają po boisku jakby byli na plaży to mnie krew zalewa.
W pierwszej karierze w pierwszym sezonie mistrzostwo Widzewem bez większych problemów. Grałem składem praktycznie tym, który dostałem na wejście. Sparingi przed drugim sezonem też były ok. Jak tylko zaczął się sezon - porażka za porażką albo męczone remisy. Piłkarzom jakby odechciało się grać. W ogóle się nie starali, odpuszczali walkę, celność podań na poziomie początkującego dzieciaka z podstawówki. Morale i kondycja bez zastrzeżeń. Przerwałem karierę.
Druga kariera - pierwszy sezon Wisłą K., drugie miejsce bez większych problemów. Śląsk Wrocław niestety za daleko uciekł, żeby go dogonić. Drugi sezon - ten sam scenariusz co przy Widzewie - brak zaangażowania, niecelne podania, totalna olewka. Zacząłem trochę kombinować i na moje oko wygląda to tak, że gdy drużyna zna już taktykę perfekcyjnie to zaczyna wszystko olewać. Więc dokonałem im drobnych korekt - a to zmiana szerokości gry, a to inne tempo, a to zmiana stylu podań, a to zmiana pozycji jednemu grajkowi. Znajomość taktyki wtedy spada, więc zawodnicy muszą się jej uczyć i co ciekawe bardziej angażują się w grę. Nie wiem czy faktycznie tak to wygląda, ale ja tak to widzę. Po przerwie zimowej w drugim sezonie znów ekipa zaczęła męczyć remisy. Wkurzyłem się gdy fuksem wygrali 1:0 z ostatnią drużyną w tabeli. Znów im ciut zmieniłem w taktyce. I gra gitara. Znów jest zaangażowanie, chłopaki zostawiają płuca na boisku. Bo nic nie wkurza mnie tak jak brak zaangażowania. Nie wściekam się jak przegrywają, nawet trzema czy czterema bramkami, ale nie odpuszczają, walczą. A jak widzę że się szwędają po boisku jakby byli na plaży to mnie krew zalewa.

Chyba po tej łatce gra zaczęła "promować" inne ustawienia, a znowu inne "nie lubić". Dlatego niektórzy narzekają, a inni chwalą. Mimo wszystko jest to zagranie, moim zdaniem, trochę nie fair... Bo skoro buduję taką, a nie inną drużynę i wychodzi to całkiem nieźle, to nie wiem czemu nagle ma to wszystko przepadać, bo ktoś uznał, że teraz "tak się nie gra i trzeba to robić inaczej".
Facebook
Twitter
YouTube
Twitch.tv
RSS
Najnowsze posty