sefko1: dokładnie o to chodzi - o niby pertraktacje, które mają na celu tylko jedno: nie dopuścić do eskalacji problemu i zaproponowania przez jakiś klub za gracza tak atrakcyjnej kwoty, przy której prezes podejmie decyzję sam i nic sie już nie da zrobić. U mnie dodatkowo sytuację utrudnia fakt, że gracz o którym mowa już ma status kluczowego, jeden z najwyższych kontraktów, w dodatku obowiązujący jeszcze chyba 3 czy 4 lata, więc pole dalszego manewru jest niewielkie...
Nie ja zacząłem wątek, ale dziękuję za cenne rady
Najnowsze posty