Wyniki wyszukiwania dla: gra

Strona

 vicomino Partyzant

Postów: 713
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 14.03.2009
Poziom ostrzeżeń: 0
Podsumowując - gra bramkarzy do poprawy. Stosunek głosów jakieś 5 do 3 :)

 kijuss Partyzant

Postów: 9
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 22.09.2014
Poziom ostrzeżeń: 0
W weekendy to ja nie mam natomiast czasu i wole w tygodniu . Natomiast za miesiac albo pozniej to juz nie placa sie grac tym fmem bo oczywiscie bedzie 18 stka ;) no ale moze w 18 stke zagramy zbierac trzeba ekipe pomału ;)

 seba1702 Młody aktywista

Postów: 185
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 15.01.2008
Poziom ostrzeżeń: 0
Ja chętnie, ale obecnie wykańczam chatę i do grudnia jestem wyłączony z życia FM. Natomiast plan mam na święta kupić FM18, także raczej nie będzie okazji w 16 pograć.
Jeśli okazuje się pomocny, podziękuj. To nie boli, a sprawia radość :-)

 student137 Partyzant

Postów: 420
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 25.09.2009
Skąd: czarny
Poziom ostrzeżeń: 0
Kiedyś myślałem, że widziwiam lecz nie tylko ze mną GK rywala ma prawie zawsze mecze życia, nawet jak przegrywają to bronią sporo sytuacji tzw nie do wyjęcia. Mam mocno wykoksowany zespół - Valencia(gra online) 2027 roki chyba, a nawet największy ręcznik w lidze ma ze mną mecz życia. Puści 2 bramki, ale ratuje zespół przed blamażem. Dopóki wygrywa się takie mecze to jest luz, lecz kiedy jest inny wynik to jest mega wkurzenie. Kiedyś grałem przeciwko szarakowi to wyjmował okienka :)

 Foxyr Partyzant

Postów: 447
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 04.02.2017
Skąd: Opole
Poziom ostrzeżeń: 0
Vicomino a jak często dajesz grać rezerwowemu bramkarzowi, że powołujesz się na dobrą grę rezerwowego Bayernu? Ja zgadzam się z tobą bo znam zjawisko o jakim piszesz, ale na pewno nie w pełni. Mówisz, że zjawisko jest, wkurza Cię i jak mniemam w twojej opinii nic się z nim zrobić nie da, bo takie już mechanizmy ma ta gra. Ja z kolei mówię "tak, faktycznie zjawisko jest, ale można z nim walczyć". Tak jak pisałem w wyżej - post był długi, może nie chciało Ci się czytać (to nie jest złośliwe, sam czasem olewam jakieś wypowiedzi bo są za długie :p) - miewałem przypadki gdzie bramkarz teoretycznie - według atrybutów - gorszy zastępował u mnie swojego na papierze lepszego kolegę, grającego słabo i bronił o wiele lepiej, ratując nawet niektóre mecze. I miewałem tego typu sytuacje w niektórych klubach które prowadziłem, że mój bramkarz nic nie bronił, ale jakoś zawsze udawało się to po pewnym czasie zażegnać. Raz kwestia rotacji, innym razem aklimatyzacji. Berkoveca (taki Czech) ogrywałem i w Szczecinie i w Avelino. Do Ekstraklasy wszedł bez kompleksów, od razu broniąc solidnie, we Włoszech pierwsze spotkania to był dramat, a to raczej nie kwestia tego, że w SerieB biegają znacząco lepsi napastnicy niż w E-klasie (przynajmniej jeśli porównamy ich w FMie :p).
A co do atrybutów ja mam dość specyficzne spojrzenie. Najpierw refleks i chwytanie, te atrybuty muszą być wysokie. Potem szeroko pojęte atrybuty psychiczne, ale tutaj nie mam jakiejś jednej recepty. Jeśli zbyt wiele z nich jest poniżej pewnego poziomu (jakiego to oczywiście zależy jaki klub prowadzę) to z danego bramkarza rezygnuję. Na fizyczne atrybuty u bramkarzy w ogóle nie zwracam uwagi, zwykle nawet nie patrzę na wzrost takowego kiedy składam ofertę, chociaż oczywiście robię to w przypadku piłkarzy na inne pozycje. Wracając zaś do bramkarzy wszystko obok chwytania i refleksu traktuje jako miły dodatek. Jak ma to fajnie, jak nie to refleks wystarczy i jest to dla mnie taki bardzo jasny wyznacznik, 15, najlepiej 16 refleksu i chwytania i wtedy mogę oceniać pozostałe atrybuty. Wyjątków dopuszczam się w tym względzie bardzo rzadko, tak jak nietoleruję napastników z wykańczaniem niższym od 11 (nawet grając w drugiej lidze, gdzie ciężko o sensownego napastnika) czy rozgrywającego z błyskotliwością poniżej 16.

 vicomino Partyzant

Postów: 713
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 14.03.2009
Poziom ostrzeżeń: 0
Oczywiście bramkarz może mieć lepszą lub gorszą formę, zresztą jak każdy inny piłkarz. Podoba mi się nawet to, że w FM napastnicy zacinają się na kilka, a nawet kilkanaście spotkań bo tak często się zdarza. Podobnie bramkarze mogą mieć gorszy okres i puszczać szmaty. Ale tutaj chodzi o to, że bramkarz praktycznie w każdym przypadku, szczególnie jak gra się mocnym klubem (a mniemam że większość nas po kilku sezonach ma mocną ekipę w grze) za rzadko pomaga nam wygrać mecz. Wczoraj rezerwowy bramkarz Bayernu bronił wyśmienicie i Bayern spokojnie wygrał, dzisiaj Atletico wygrało z Athletic 2-1 bo świetnie bronił Oblak (m. in. rzut karny). I tak powinno być też w grze. Dobry bramkarz - dobra gra. Atrybuty, oprócz tych które wymieniasz a na które zawsze zwracam uwagę to przede wszystkim Koncentracja, Jeden na jeden.

 vicomino Partyzant

Postów: 713
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 14.03.2009
Poziom ostrzeżeń: 0
Czytam Wasze opinie ale zdanie mam nadal jak autor posta. Gram w FM od CM0102, w prawie każdą wersję, nigdy nie było takich jaj. Piszecie że gra bramkarzy to kwestia taktyki, ustawień indywidualnych itp. Gówno za przeproszeniem prawda. Grałem Lechem i po 2-3 sezonach miałem skład prima sort, podobnie w Mainz czy Lazio. Nie ściemniam, bo po co. Mój bramkarz wybronił mi w trakcie tych kilkunastu sezonów może kilka meczów!. Wczoraj widziałem mecz Bayern - Schalke. Bayern oczywiście lepszy, wygrał 3-0, ale ich rezerwowy bramkarz bronił zajebiście. Schalke zrobiło kilka zajebistych kontr po których musiał się wykazać. W FM, gdybym prowadził Bayern, mecz skończyłby się wynikiem 3-3. 9 na 10 razy. Bayern może rozegrać w sezonie 10 słabszych meczów z których przegra może 2-3. W FM 17rozegrasz w sezonie 5 słabszych meczów a przegrasz 10. Taka jest prawda o FM 17 i dlatego w niego już nie gram.

 Foxyr Partyzant

Postów: 447
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 04.02.2017
Skąd: Opole
Poziom ostrzeżeń: 0
U bramkarzy też nie zawsze liczą się atrybuty... pamiętam, jak sprowadzałem Davariego do Szczecina. Na początku bronił świetnie, Malarze i inne Matusze Putnockie przy nim się chowają, ale jak za dobrze szło, zauważył że nie ma absolutnie nikogo kto byłby w klubie dla niego konkurencją to obniżył loty. I to nie to, że forma spadła, gość zaczął jawnie rywali lekceważyć i puszczał straszne szmaty mecz w mecz. To się wkurzyłem, posadziłem go na ławie, nie pamiętam już kogo wtedy wystawiałem, chyba jakiegoś totalnego ogóra z rezerw, albo jeszcze Słowika trzymałem w tych rezerwach... po kilku spotkaniach poza kadrą (nie uznaję trzymania na ławce bramkarzy :p) pozwoliłem mu wrócić. Nie to, że zaczął się skarżyć że nie gra, po prostu ominął kilka spotkań, wrócił.. i chyba zrozumiał, bo znowu bronił świetnie. Oczywiście świetnie jak na ekstraklasę, bo w europucharach już bywało różnie, ale to też zrozumiałe, w końcu nie może być tak, że wyciągam bramkarza z drugiej bundesligi, a on okazuje się lepszy od Oblaka.
A jeszcze co innego miałem ze Szczeną w Rennes. Przyszedł do mnie z Arsenalu w sezonie bodaj 18/19... albo 19/20? Nie chce mi się odpalać teraz gry by to sprawdzać. W każdym razie sporo czasu przesiedział na trybunach The Emirates, bo Weneger wolał w bramce Cecha, a Wojtka nikt po za mną o dziwo nie chciał. Przyszedł Wojciech za jakiegoś ręcznika z Francji, który bronił w kilku meczach i tak działał mi na nerwy, ale też jego atrybuty niczego innego nie obiecywały. Nie miałem wtedy wielkiej kasy, to było zimowe okno, Renn w strefie spadkowej (przyszedłem tam już w trakcie sezonu z Lubina) więc nie inwestowałem w drugiego bramkarza, te funkcję otrzymał mój francuski ręcznik, Szczęsny miał być absolutnym pewniakiem który zapewni dużą jakość w bramce, tak potrzebną przy słabej defensywie jaką dysponowałem, a na zmianę której nie było pieniędzy - nie wtedy. Pierwsze pół roku Wojtka we Francji nie należało do udanych. Brakowało spektakularnych parad, często zawalał bramki, gdy zagrał solidnie to można się było cieszyć. Myślę sobie, że nie ograny, tyle czasu trybuny... mimo wszystko graliśmy dobrze, zastałem w Rennes świetną ofensywę (Balotelli, Guideti, Lozano, Belhanda, Neres, Deleney...) i jakoś to się udawało, do samego końca goniliśmy europuchary, ale ostatecznie zabrakło kilku punktów. W lecie wypożyczyłem Grabarę - potrzebowałem jakiejś opcji rezerwowej, Kamil nie grał dla Liverpoolu nawet w pucharze krajowym, więc czemu nie. Akurat na tym save rozwijał się nienajgorzej, mimo braku gry. Pierwsze dwie kolejki i Szczęsny doprowadza mnie do białej gorączki, zwłaszcza w drugiej kolejce, gdzie zacięty mecz z OL przegrywamy po tym, jak Szczęsny wyrzucając piłkę trafia w skrzydłowego rywali, fundując mu tym samym setkę, której nie wybronił. Wkurzyłem się, postawiłem w bramce Grabarę. Kamil zagrał kilka spotkań, docenił szansę, bronił świetnie. Ale wiedziałem, że Szczena zasługuje na drugą szansę... w sumie kolejną. Pięć, czy sześć kolejek opuścił, w końcu wrócił do bramki i w końcu zaczął grać tak, jak się tego spodziewałem. W trakcie tamtego sezonu jeszcze go rotowałem z Kamilem, potem ten młodszy Polak wrócił na wyspy bo ja byłem już pewny tego, że Szczęsny nie zacznie zawodzić. Oczywiście znalazłem glona który zgodził się siedzieć na ławie, ale Wojtek w obecnym sezonie gra fenomenalnie. Już zresztą w tamtym to pokazywał, chociażby broniąć jedenastkę wykonywaną przez chyba Fabinho, czy innego pomocnika Monaco, który karne ocenione miał na 19.
Nie twierdzę, że to jakaś złota zasada, że taka rotacja zadziała zawsze. Dzielę się moim doświadczeniem - u mnie dwa razy zadziałała. I to pomimo tego, że patrząc na atrybuty bramkarze rezerwowi, którym dawałem szansę, Grabara i ten glon z rezerw Pogoni - oni byli zdecydowanie gorsi w każdym atrybucie. Ja sobie to tłumaczę tym, że taki Szczęsny czy Davari poczuli się zapewnie. Przyszła wielka gwiazda (reputacja zawodnika?) i on tu samą obecnością bramkę zamuruje. Ale jak nagle zobaczył, że grając gówno zostanie wygryziony ze składu przez byle glona, który okaże wdzięczność i chęć odpłacenia się dobrą grą za te 90 minut, może jedyne w jego "karierze" to wziął się w garść. Nie wiem czy FM ma tak zaawansowane mechaniki, ja sobie tak to tłumaczę, bo jakoś muszę.

 Shrek Partyzant

Postów: 275
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 22.11.2007
Skąd: Katowice
Poziom ostrzeżeń: 0
@Burbulek
Spróbuj pozmieniać coś w swoich ustawieniach taktycznych. Jak atakujesz to pewnie masz atakuj często przeciwnika, szukaj gry. Jak zdobędziesz bramkę, pozwól chłopakom troszkę odpocząć, niech nie siedzą na zawodnikach rywali jak głupi, cofnij ustawienie całego zespołu. Albo daj utrzymanie piłki. Zmień coś. Pierwszy sezon w FM (fakt 16), przejechałem na dwóch taktykach, bez jakiegokolwiek ingerowania w nie, po za samym nastawienie - kontrola, ofensywa, kontratak, w zależności od wyniku.
Później zacząłem kombinować, oglądać mecze w całości i wiem, że po strzelonej bramce, piłkarze rywala mimo, że nie zmieniają formacji, to zmieniają nastawienie i swoje role. gdy przegrywa to nie ma typowego rygla defensywnego, nagle staje się cofnięty rozgrywający, który posyła długi passy na szybkich napastników. Tu może być Twój problem.

A co do sytuacji, ze bramkarz ma dzień konia. Jak non stop grasz skrzydłami i wrzucasz, on też wystawi zaawdoników lepiej grających głową. Spróbuj zmienić i sposób rozgrywania akcji. Zaskocz czymś rywala.

 student137 Partyzant

Postów: 420
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 25.09.2009
Skąd: czarny
Poziom ostrzeżeń: 0
[quote="Burbulek"]Zdaję sobie sprawę, że gwiazdki to nie wszystko. Wiem też jakie konkretnie staty musi mieć dobry GK. Gram w tę grę w sumie od 12 lat (z przerwami), ale FM 17 jest pierwszym, który mnie zagiął. Na początku nawet się cieszyłem bo to wyzwanie, ale po dwóch miesiącach i wypróbowaniu wszystkiego co mogłem... Hmm, trochę mi zeszło pary...
Nie zmieniam taktyki i ustawień co dwie kolejki, bo wiem do czego służy okres przygotowawczy. Oczywiście, że frajersko przegrane mecze działają w dwie strony. Przed chwilą przegrałem 1:2, znów miałem więcej strzałów celnych, ale rywal grał naprawdę dobrze i rozumiem, że wygrał choć prowadziłem 1:0. Mam też, jak napisałem, tolerancje dla błędów graczy. Rzecz w tym, że ja mogę wygrać najwyżej 1-2 mecze w sezonie na farcie, a rywale z 8-10, przy czym ja mam solidny skład, tamci jakichś ogórów, mają jeden strzał celny, ja 15 klarownych sytuacji, 8-12 celnych strzałów i wynik to 0:1. I to nie kwestia tego, że "to się zdarza". To jest po prostu norma. Na razie próbuję sprawdzić kolejną drogę - inwestuję w bazę treningową z prawdziwego zdarzenia, może to pomoże się trochę moim rozwinąć. Ale to oczywiście zajmie lata. No i muszę jakimś cudem, pomimo opisanych tu anomalii, kwalifikować się do europejskich pucharów bo bez tego będzie zbyt krucho z kasą.[/quote]

Nic Ci to nie da. Nie ma znaczenie jak dobry masz zespół czy sztab. Rywale mogą mieć kilka dobrych spotkań w realu, ale w FM zawsze przeciwko Tobie. No i ich GK prawie zawsze z Tobą ma dzień konia. Też mam tolerancję, ze względu na formę, taktykę rywala i inne kwestie jak nieskuteczność, ale czasami to sa jaja. 1-3 mecze takie w sezonie bym zaakceptował, ale to się zdarza zbyt często.

Żeby to rywale mieli jeszcze jakiś zajebistych GK, ale największe ogóry potrafią robić cuda w meczu. Coś jak niższe ligi angielskie u zawodników z pola. Tam co drugi gra strzela i drybluje jak Messi.

Strona

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 70 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update Plik dodający do Football Managera opcję gry w niższych ligach polskich!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
Aktualizacje i dodatki Uaktualnienia, nowe grywalne kraje i inne nowości ze światowej sceny.
Talenty do Football Managera Znajdziesz u nas setki nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
Polska baza danych - dyskusja Masz uwagi do jakości wykonania Ekstraklasy lub 1. ligi? Napisz tutaj!
Copyright © 2002-2026 by FM Revolution