Oficjalna strona serii Football Manager (FM 2008, FM 2009, FM LIVE)

Załóż nowe konto

Informacje personalne

Arkoblog

CM Revolution

Ekstraklasa

Polska, sezon 2007/08

Manifesty użytkownika Arko przeczytało już 712 czytelników!
Łącznie swój komentarz zostawiło 27 z nich.

Ostatnie blogi użytkownika

Liga zbliża się wielkimi krokami. Za 6 dni gramy mecz z Polonią Bytom. Nie wiadomo skąd media dowiedziały się, że czujemy się bardzo pewnie i chcemy w lidze namieszać. Wywołało to szeroki uśmiech na twarzach naszych rywali, gdyż byli pewni, że spadniemy z ligi. Ja jednak miałem całkiem inne zdanie na ten temat.

W Poniedziałek wybrałem przywódców zespołu. Kapitanem został Speed, a funkcję jego zastępcy będzie pełnić A. De Raph.

Nadszedł czas na mecz. Graliśmy na wyjeździe, a Polonia była uważana za lekkiego faworyta. Niestety nie mogłem skorzystać z usług Rema, a i Brudas do końca się nie wyleczył. Postanowiłem także dać szansę Solowi i na mecz wyszliśmy w takim ustawieniu:



Mecz zaczął się dla nas dobrze. W 14 minucie wykonaliśmy wiele podań pod polem karnym Polonii, piłka w końcu trafiła do M8_PL, ten świetnym zagraniem wypuścił Grzela sam na sam z bramkarze. Płaski strzał naszego napastnika i gool, a jednak nie, Grzelo był na spalonym. Więcej dogodnych sytuacji nie było i do przerwy 0:0. Nie robiłem żadnych zmian i na drugą połowę wychodzimy w takim samym ustawieniu. W 46 minucie spotkanie pięknym, podkręconym strzałem z 20 metrów Sola pokonał Przybylski. Było 1:0 dla Polonii. W 53 minucie było jeszcze gorzej. Strzałem z 16 metrów naszego bramkarza zaskoczył Mezyk. Przegrywaliśmy już 2 bramkami. To był najwyższy czas na zmiany taktyczne. Po kilku lekkich lub mniej lekkich modyfikacjach nasza taktyka prezentowała się następująco:



W 72 minucie wyszliśmy ze świetnym kontratakiem. Pucek i De Raph vs bramkarz. Piłka trafia do De Rapha, a ten strzałem ze skraju pola karnego wybija zęby kibicowi siedzącemu za bramką. W 82 minucie długą piłkę do Grzela zagrał Fidel, a nasz napastnik z dziecinną łatwością pokonał bramkarza. Narodziła się nadzieja na 3 punkty. Jednak nasze marzenia szybko rozwiał Zieliński, który uciekł Magicowi i strzałem pod poprzeczkę pokonał bezradnego Sola. Po kiepskiej grze przegrywamy w debiucie w Ekstraklasie z Polonią Bytom 3:1.

Nie byłem zadowolony, ale nie ma co rozpamiętywać porażek. Lepiej skupić się na następnym meczu- z Cracovią. Dla pana Majewskiego przygotowałem specjalną formację.

W międzyczasie o SZk-a dopytywał się Wolfsburg, ale ich odprawiłem z kwitkiem. Nie mam zamiaru nikogo sprzedawać. A poza tym do zdrowia w końcu doszedł Brudas.

Przyszedł czas na mecz z Cracovią, mimo, że gramy na Graveyard Plaza jesteśmy skazywani na porażkę. Chcecie pewnie wiedzieć jak wygląda nasze ustawienie. Już Wam pokazuję:



Mam nadzieję, że jest to całkowite zaskoczenie dla Cracovii, bowiem mam chrapkę na zwycięstwo. W 7 minucie w naszym polu karnym Witkowskiego równą z trawą ściął Brudas. Sędzia nie miał żadnych wątpliwości- podyktował rzut karny, do tego za dyskusję z sędziom Wujek Przecinak dostał czerwoną kartkę. Do wykonania jedenastki podszedł sam poszkodowany i pewnie pokonał Henkela. W 32. minucie piłkę głową strącił Brudas, ta jednak trafiła wprost pod nogi Bojarskiego, który bez najmniejszego wysiłku pokonał Henkela. Tak zakończyła się pierwsza część spotkania. W przerwie postanowiłem, że na miejsce Brudasa wejdzie Fidel i wychodzimy na drugą połowę spotkania. Zaczęliśmy ją bardzo ofensywnie. Grad strzałów na bramkę, jednak Cabaj był dziś w nieziemskiej formie. W 73. minucie strzałem ze skraju pola karnego popisał się Nowak, a Henkel nie utrudniał piłce wpadnięcia do bramki. W 78. minucie błąd w kryciu przy rzucie rożnym popełnił Jakubkwa, a wykorzystał to Witkowski wbijając nam 4. gola. W 83. minucie spotkania swoją drugą żółta, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Fidel. Postanowiłem, że z boiska zejdzie Jakubkwa, a zastąpi go SZk po czym wejdzie na środek obrony. Od tej pory graliśmy w ustawieniu 4-4. Przegraliśmy ten mecz 0:4. Nie jestem już takim optymistą jak przed sezonem.

Teraz czekało nas arcytrudne spotkanie z Wisłą Kraków. O wywiad przed nim poprosiła mnie dziennikarka nie pamiętam jakiej gazety:
- Dzień dobry. Zbliża się spotkanie z Wisłą Kraków, a pański zespół nie zdobył jeszcze w tym sezonie bramki. Jak samopoczucie?
- Witam, podchodzimy do tego spotkania jak do każdego innego. Nie ważne czy jest to Wisła Kraków czy Start Krasnystaw. Jestem pewny, że w końcu przełamiemy niemoc strzelecką.
- Jednak to Wisła jest faworytem tego spotkania.
- Ale to my mamy bardzo młody skład. Chłopaki są maksymalnie zaangażowani w przygotowania przed tym meczem.
- Ale powiedzmy szczerze. Będzie pogrom?
- Również myślę, że trafimy Wiśle kilka goli. Niestety nie mam już więcej czasu. Żegnam.

Mimo fatalnego ostatniego występu o Brudasa pytała się krakowska Wisła. Jednak nie ma mowy, żebym go sprzedał, nie Wiśle, nie Brudasa, bo mimo słabego, a nawet gorszego niż słaby występu mam nadzieję, że będzie podporą naszej defensywy.

Czas zacząć mecz. Nie mogłem skorzystać z Wujka Przecinaka, który został zawieszony na 2 mecze. Wyszliśmy na mecz w takim ustawieniu:


Mecz nie zaczął się dla nas dobrze. Wisła zaatakowała od samego początku. Nie straciliśmy bramki tylko dzięki wspaniałym interwencją Henkela. Jednak w 26. minucie piłkę dośrodkował Paulista, Brożek przyjął ją w polu karnym, ograł Reapera i strzelił bramkę. 3 minuty później strzałem zza pola karnego w górny róg bramki popisał się Łobodziński i było już 2:0. Pierwsza akcja po stracie gola. Pavulon i Jakubkwa wymienili między sobą kilka podań. W końcu ten drugi zagrał piękną piłkę do Rapechucka, który wrzucił piłkę w pole karne. Futbolówkę strącił głową Głowacki, ale ta i tak trafiła do M8_PL-a, który ładnym strzałem z 1. piłki pokonał bramkarza białej gwiazdy. To był nasz 1. gol strzelony w lidze. Jednak już w 34. minucie piłka po strzale Sobolewskiego odbiła się od Fidela i wpadła do naszej bramki. Był to nasz 1. samobójczy gol w lidze. W 38. minucie piłkę w pole karne zagrał Speed, trafiła ona do Rapechucka, który podał do Grzela, a ten strzelił kontaktowego gola. W 40 minucie piłkę w polu karnym przetrzymywał Speed, w końcu zabrał mu ją Sobolewski i pokonał bezradnego Henkela. Jeszcze nie otrząsnęliśmy się po stracie 4. gola, a następnego strzałem z 16 metrów wbił nam Paweł Brożek. Pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 5:2. Postanowiłem, że za Speeda wejdzie SZk, za Fidela- Brudas, a za A. De Rapha- Pucek. I wychodzimy na 2. połowę meczu. W 71. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłkę wyłuskał Grzelo, przedarł się przez dwóch rywali i zdobył swojego drugiego gola w tym meczu. Mieliśmy jeszcze kilka dogodnych sytuacji jednak bramki nie strzeliliśmy. Przegrywamy z Wisłą Kraków 5:3 choć sam styl gry bardzo mi się podoba.
W szatni po meczu zawodnicy obwiniali się wzajemnie za porażkę.
- Fidel, k***a nie wiesz do której bramki trzeba strzelać- krzyczał zdenerwowany Reaper
- A ty taki doskonały jesteś?! Umawialiśmy się przed meczem mój Niedzielan, Twój Brożek i co? Niedzielan jakoś nie trafił.
- Nie musiał. Ty go wyręczyłeś!
- Spokój. Obaj popełniliście błędy- próbował uciszyć kolegów Speed
- A Ty co? Już nie pamiętasz jak Ci Sobol piłkę zabrał?!
- To może ta porażka to moja wina ?!
Teraz zaczęli kłócić się we 3. W szatni zrobiło się tak głośno, że nie było słychać własnych myśli.
- Cicho!- krzyknąłem- Już skończyliście? To dobrze, bo już wychodzimy.

W tym momencie zaczęliśmy wychodzić, jednak tuż przed drzwiami zatrzymał nas Maciej Skorża.

- Cześć Maciek. Gratuluję wygranej- powiedziałem
- Cześć, cześć. Dzięki, Wy też dobrze zagraliście, ale ja w innej sprawie. Kibole Wisły rzucili się na Wasz autokar i całkowicie go zdemolowali. Radziłbym u nas poczekać aż policjia ich uspokoi, a o transport się nie martwcie. Pojedziecie naszym autokarem.
- To mamy tu czekać?- spytał się M8
- Chyba, że chcesz się spotkać z kibolami Wisły- odpowiedział Skorża
- A macie tu piłkarzyki? My ostatnio kupiliśmy i strasznie chce mi się pograć
- Piłkarzyków nie mamy, ale jest basen, możesz skorzystać.
- Dobra, tylko wezmę mydło i już idę.

Po ponad godzinnym oczekiwaniu mogliśmy opuścić stadion Białej Gwiazdy.


Liga zbliża się wielkimi krokami. Za 6 dni gramy mecz z Polonią Bytom. Nie wiadomo skąd media dowiedziały się, że czujemy się bardzo pewnie i chcemy w lidze namieszać. Wywołało to szeroki uśmiech na twarzach naszych rywali, gdyż byli pewni, że spadniemy z ligi. Ja jednak miałem całkiem inne zdanie na ten temat.

W Poniedziałek wybrałem przywódców zespołu. Kapitanem został Speed, a funkcję jego zastępcy będzie pełnić A. De Raph.

Nadszedł czas na mecz. Graliśmy na wyjeździe, a Polonia była uważana za lekkiego faworyta. Niestety nie mogłem skorzystać z usług Rema, a i Brudas do końca się nie wyleczył. Postanowiłem także dać szansę Solowi i na mecz wyszliśmy w takim ustawieniu:


Mecz zaczął się dla nas dobrze. W 14 minucie wykonaliśmy wiele podań pod polem karnym Polonii, piłka w końcu trafiła do M8_PL, ten świetnym zagraniem wypuścił Grzela sam na sam z bramkarze. Płaski strzał naszego napastnika i gool, a jednak nie, Grzelo był na spalonym. Więcej dogodnych sytuacji nie było i do przerwy 0:0. Nie robiłem żadnych zmian i na drugą połowę wychodzimy w takim samym ustawieniu. W 46 minucie spotkanie pięknym, podkręconym strzałem z 20 metrów Sola pokonał Przybylski. Było 1:0 dla Polonii. W 53 minucie było jeszcze gorzej. Strzałem z 16 metrów naszego bramkarza zaskoczył Mezyk. Przegrywaliśmy już 2 bramkami. To był najwyższy czas na zmiany taktyczne. Po kilku lekkich lub mniej lekkich modyfikacjach nasza taktyka prezentowała się następująco:



W 72 minucie wyszliśmy ze świetnym kontratakiem. Pucek i De Raph vs bramkarz. Piłka trafia do De Rapha, a ten strzałem ze skraju pola karnego wybija zęby kibicowi siedzącemu za bramką. W 82 minucie długą piłkę do Grzela zagrał Fidel, a nasz napastnik z dziecinną łatwością pokonał bramkarza. Narodziła się nadzieja na 3 punkty. Jednak nasze marzenia szybko rozwiał Zieliński, który uciekł Magicowi i strzałem pod poprzeczkę pokonał bezradnego Sola. Po kiepskiej grze przegrywamy w debiucie w Ekstraklasie z Polonią Bytom 3:1.

Nie byłem zadowolony, ale nie ma co rozpamiętywać porażek. Lepiej skupić się na następnym meczu- z Cracovią. Dla pana Majewskiego przygotowałem specjalną formację.

W międzyczasie o SZk-a dopytywał się Wolfsburg, ale ich odprawiłem z kwitkiem. Nie mam zamiaru nikogo sprzedawać. A poza tym do zdrowia w końcu doszedł Brudas.

Przyszedł czas na mecz z Cracovią, mimo, że gramy na Graveyard Plaza jesteśmy skazywani na porażkę. Chcecie pewnie wiedzieć jak wygląda nasze ustawienie. Już Wam pokazuję:



Mam nadzieję, że jest to całkowite zaskoczenie dla Cracovii, bowiem mam chrapkę na zwycięstwo. W 7 minucie w naszym polu karnym Witkowskiego równą z trawą ściął Brudas. Sędzia nie miał żadnych wątpliwości- podyktował rzut karny, do tego za dyskusję z sędziom Wujek Przecinak dostał czerwoną kartkę. Do wykonania jedenastki podszedł sam poszkodowany i pewnie pokonał Henkela. W 32. minucie piłkę głową strącił Brudas, ta jednak trafiła wprost pod nogi Bojarskiego, który bez najmniejszego wysiłku pokonał Henkela. Tak zakończyła się pierwsza część spotkania. W przerwie postanowiłem, że na miejsce Brudasa wejdzie Fidel i wychodzimy na drugą połowę spotkania. Zaczęliśmy ją bardzo ofensywnie. Grad strzałów na bramkę, jednak Cabaj był dziś w nieziemskiej formie. W 73. minucie strzałem ze skraju pola karnego popisał się Nowak, a Henkel nie utrudniał piłce wpadnięcia do bramki. W 78. minucie błąd w kryciu przy rzucie rożnym popełnił Jakubkwa, a wykorzystał to Witkowski wbijając nam 4. gola. W 83. minucie spotkania swoją drugą żółta, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Fidel. Postanowiłem, że z boiska zejdzie Jakubkwa, a zastąpi go SZk po czym wejdzie na środek obrony. Od tej pory graliśmy w ustawieniu 4-4. Przegraliśmy ten mecz 0:4. Nie jestem już takim optymistą jak przed sezonem.

Teraz czekało nas arcytrudne spotkanie z Wisłą Kraków. O wywiad przed nim poprosiła mnie dziennikarka nie pamiętam jakiej gazety:
- Dzień dobry. Zbliża się spotkanie z Wisłą Kraków, a pański zespół nie wygrał jeszcze w tym sezonie. Jak samopoczucie?
- Witam, podchodzimy do tego spotkania jak do każdego innego. Nie ważne czy jest to Wisła Kraków czy Start Krasnystaw. Jestem pewny, że w końcu uda nam się wygrać.
- Jednak to Wisła jest faworytem tego spotkania.
- Ale to my mamy bardzo młody skład. Chłopaki są maksymalnie zaangażowani w przygotowania przed tym meczem.
- Ale powiedzmy szczerze. Będzie pogrom?
- Również myślę, że trafimy Wiśle kilka goli. Niestety nie mam już więcej czasu. Żegnam.

Mimo fatalnego ostatniego występu o Brudasa pytała się krakowska Wisła. Jednak nie ma mowy, żebym go sprzedał, nie Wiśle, nie Brudasa, bo mimo słabego, a nawet gorszego niż słaby występu mam nadzieję, że będzie podporą naszej defensywy.

Czas zacząć mecz. Nie mogłem skorzystać z Wujka Przecinaka, który został zawieszony na 2 mecze. Wyszliśmy na mecz w takim ustawieniu:

Mecz nie zaczął się dla nas dobrze. Wisła zaatakowała od samego początku. Nie straciliśmy bramki tylko dzięki wspaniałym interwencją Henkela. Jednak w 26. minucie piłkę dośrodkował Paulista, Brożek przyjął ją w polu karnym, ograł Reapera i strzelił bramkę. 3 minuty później strzałem zza pola karnego w górny róg bramki popisał się Łobodziński i było już 2:0. Pierwsza akcja po stracie gola. Pavulon i Jakubkwa wymienili między sobą kilka podań. W końcu ten drugi zagrał piękną piłkę do Rapechucka, który wrzucił piłkę w pole karne. Futbolówkę strącił głową Głowacki, ale ta i tak trafiła do M8_PL-a, który ładnym strzałem z 1. piłki pokonał bramkarza białej gwiazdy. Jednak już w 34. minucie piłka po strzale Sobolewskiego odbiła się od Fidela i wpadła do naszej bramki. Był to nasz 1. samobójczy gol w lidze. W 38. minucie piłkę w pole karne zagrał Speed, trafiła ona do Rapechucka, który podał do Grzela, a ten strzelił kontaktowego gola. W 40 minucie piłkę w polu karnym przetrzymywał Speed, w końcu zabrał mu ją Sobolewski i pokonał bezradnego Henkela. Jeszcze nie otrząsnęliśmy się po stracie 4. gola, a następnego strzałem z 16 metrów wbił nam Paweł Brożek. Pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 5:2. Postanowiłem, że za Speeda wejdzie SZk, za Fidela- Brudas, a za A. De Rapha- Pucek. I wychodzimy na 2. połowę meczu. W 71. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłkę wyłuskał Grzelo, przedarł się przez dwóch rywali i zdobył swojego drugiego gola w tym meczu. Mieliśmy jeszcze kilka dogodnych sytuacji jednak bramki nie strzeliliśmy. Przegrywamy z Wisłą Kraków 5:3 choć sam styl gry bardzo mi się podoba.
W szatni po meczu zawodnicy obwiniali się wzajemnie za porażkę.
- Fidel, k***a nie wiesz do której bramki trzeba strzelać- krzyczał zdenerwowany Reaper
- A ty taki doskonały jesteś?! Umawialiśmy się przed meczem mój Niedzielan, Twój Brożek i co? Niedzielan jakoś nie trafił.
- Nie musiał. Ty go wyręczyłeś!
- Spokój. Obaj popełniliście błędy- próbował uciszyć kolegów Speed
- A Ty co? Już nie pamiętasz jak Ci Sobol piłkę zabrał?!
- To może ta porażka to moja wina ?!
Teraz zaczęli kłócić się we 3. W szatni zrobiło się tak głośno, że nie było słychać własnych myśli.
- Cicho!- krzyknąłem- Już skończyliście? To dobrze, bo już wychodzimy.

W tym momencie zaczęliśmy wychodzić, jednak tuż przed drzwiami zatrzymał nas Maciej Skorża.

- Cześć Maciek. Gratuluję wygranej- powiedziałem
- Cześć, cześć. Dzięki, Wy też dobrze zagraliście, ale ja w innej sprawie. Kibole Wisły rzucili się na Wasz autokar i całkowicie go zdemolowali. Radziłbym u nas poczekać aż policja ich uspokoi, a o transport się nie martwcie. Pojedziecie naszym autokarem.
- To mamy tu czekać?- spytał się M8
- Chyba, że chcesz się spotkać z kibolami Wisły- odpowiedział Skorża
- A macie tu piłkarzyki? My ostatnio kupiliśmy i strasznie chce mi się pograć
- Piłkarzyków nie mamy, ale jest basen, możesz skorzystać.
- Dobra, tylko wezmę mydło i już idę.

Po ponad godzinnym oczekiwaniu mogliśmy opuścić stadion Białej Gwiazdy.

Zdarzenie to nie uszło uwadze dziennikarzom różnych gazet. Oto zalążek artykułu w Super Expresie:

Kibole Wisły znów rozrabiają


Po spotkaniu Wisły Kraków z CM Revolution kibice tych pierwszych zdemolowali autokar CM Rev po czym chcieli się rozprawić z piłkarzami. Po około półtora godziny uporała się z nimi policja.

Następny mecz rozgrywaliśmy na Graveyard Plaza przeciwko ŁKS-owi Łódź. Mimo słabej postawy zespołu na stadion przyszło bardzo wielu fanów.


Dobre informacje to na pewno ta, że kontuzję wyleczył już Rem. Trochę gorsza, że nie mogę skorzystać z Wujka Przecinaka, który pauzował za czerwoną kartkę w meczu z Cracovią. Nie robiłem wiele zmian i taktyka prezentowała się tak:


W 1. połowie mieliśmy miażdżącą przewagę, ale bramkarz gości- Wyparło. Był w znakomitej formie. Jednak zespół zagrał na tyle dobrze, że na drugą część spotkania wyszliśmy bez zmian. W 58. minucie M8_PL zagrał świetną piłkę do Grzela, który ograł bramkarza i w sytuacji sam na sam z bramką nie trafił w bramkę. W 62. minucie strzałem z 25 metrów popisał się Grzelo, jednak minimalnie chybił. Dwie minuty później za Pavulona wszedł A. De Raph, a Grzela zmienił Pucek. Mecz stracił tempo. Nie było już tylu akcji, ale w 25. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Pucek, ale kopnął wprost w niego. W 92. minucie piłkę w polę karne zagrał Rapechuck, M8 strącił ją głowa, a ta trafiła wprost pod nogi obrońcy ŁKS-u. Futbolówkę jednak zabrał mu Pucek i strzałem z 12 metrów pokonał Wyparłę. Wynikiem 1:0 zakończył się ten mecz. Była to nasza 1. wygrana w Ekstraklasie.

Powrót Mistrza, Król się przebudził, Pucek w końcu zaczął strzelać- to tytuł gazet po meczu. Podobnie jak większość dziennikarzy ja również cieszę się, że Pucek zaczął trafiać bramki.

Następny mecz również graliśmy z łódzką ekipą- Widzewem. Nie robiłem wielu zmian taktycznych. Za Pavulona od początku grał A. De Raph, a za Grzela- Pucek. Wujek Przecinak dalej był zawieszony.

Pierwsze podanie rozpoczyna mecz. Reaper i Jakubkwa wymieniają kilka podań między sobą, następnie piłka trafia do Rapechucka, który mija 2 rywali i podaje do A. De Rahpa, ten strzela, jednak bramkarz broni strzał, ale w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu znalazł się Pucek, który dobił piłke, jednak bramkarz znów obronił. Obrońcy Widzewa wybili piłkę jak najdalej i zrobiła się niebezpieczna kontra, którą w ostatniej chwili przerwał Grzechoo. Piłka znów trafiła do Rapechucka, który tym razem wrzucił w pole karne, gdzie był dobrze ustawiony M8_PL. Popularny wśród kibiców Mejt ograł obrońcę i strzelił gola. W 2. minucie prowadzimy 0:1. W 8. minucie strzałem z rzutu wolnego, z około 35 metrów popisał się Rem-8, jednak minimalnie chybił. W 13. minucie piłkę nad bramkarzem przerzucił Napoeloni, a do pustej bramki z główki trafił Jarmuz. W 21. minucie świetną piłkę na wolne pole zagrał Napoleoni, Bogunovic wychodził sam na sam i w tym momencie powalił go Reaper za co dostał czerwoną kartkę. Mecz kończymy w 10. Trzeba było zmienić taktykę i teraz wygląda ona tak:


W 41. minucie w polu karnym piłkę dostał Bogunovic i z 5 metrów mocno strzelił w kierunku bramki, piłka zdążyła się jeszcze odbić od Rapechucka i wpadła tuż przy słupki bramki strzeżonej przez Henkela. W przewie nie robiłem zmian tylko chwilkę porozmawiałem z zawodnikami i wychodzimy na 2. część spotkania. W 54. minucie strzałem z 16 metrów popisał się Kuklis, piłka skręciła tuż za Henkelem i wpadła do naszej bramki. W 59. minucie piłkę do Fidela zagrał Grzechoo, jednak przechwycił ją Bogunovic i ładnym lobem pokonał naszego bramkarza. W 80. minucie piłkę po rzucie rożnym wybili obrońcy, jednak Speed kopnął ją w przód. Pod polem karnym futbolówkę przejął Rem-8 i pięknym strzałem w okienko zdobył gola. Do końca bramkę już nie widzieliśmy i niestety przegrywamy kolejny, czwarty już mecz.

Dziennikarze zarzucają mi już, że tracę za wiele goli. Po obszernym artykule napisanym na ten temat postanowiłem zmienić filozofię gry obronnej.

Wieczorem, leżąc w domu rozmyślałem coby tu zmienić w tej nieszczęsnej obronie. Rozważania przerwał telefon, wyświetlił mi się nieznany numer. Zdziwiony kto to może być odebrałem:
- Halo.
- Witam, to ja Pucek. Dzwonię żeby powiedzieć, że nie mogę jutro przyjść na trening. A tak przy okazji to mój nowy numer.
- Dobra, jutro masz wolne. A te numery to często zmieniasz. To już chyba 3. w tym miesiącu.
- A no zmieniam. Promocje są, telefony za złotówkę, to aż szkoda nie skorzystać.
- Hehe, no prawda, prawda.
- Dobra ja już kończę. Cześć.
- No trzymaj się. Narazicho

Nie zdążyłem jeszcze zapisać numeru, a znów zadzwonił telefon, znów nie miałem go zapisanego. Co ten Pucek jeszcze chce- pomyślałem.
- No co tam?
- Ostatnio macie słabą formę- powiedział nie znany mi głos
- Przepraszam, z kim rozmawiam- zapytałem dość zaniepokojony
- Lepiej będzie jak Wasza dyspozycja utrzyma się jeszcze do meczu z Zagłębiem, dobrze Ci radzę. Przegrajcie- po tym zdaniu zamarłem. Nie wiedziałem z kim rozmawiałem, ani o co mu chodzi. Tajemniczy osobnik rozłączył się.

Następnego dnia na treningu nie zjawił się Pucek, to zrozumiałe- mówił, że go nie będzie. Zastanawiający był jednak brak M8_PL-a. Nikt nie widział czemu go nie ma, nikomu nic nie mówił. Po treningu postanowiłem pojechać do jego domu. Drzwi były lekko uchylone. Postanowiłem wejść do środka- panował bałagan, a na stole znalazłem kartkę- pisało na niej: Lepiej będzie jak przegracie...

Po przeczytaniu tego zdania zadzwoniłem na policję i do reszty zespołu. To już jest przesada. Zawodnicy równym głosem stwierdzili,   że mecz oddamy. Nie ma mowy o walkowerze, po prostu zagrają na tyle słabo, że bez najmniejszego wysiłku gracze z Lubina strzelą nam kilka bramek- dla dobra M8 i w obawie o własne bezpieczeństwo.

Na treningach jednak pracowali solidnie- na wypadek jakby policja złapała porywaczy.

Kilka dni przed meczem dostałem zapytania o SZk i Brudasa od VfL Bochum, jednak dwie odrzuciłem.

W międzyczasie wylosowano pary Pucharu Polski. Oto one:


Tuż przed meczem, gdy wszedłem do szatni wszędobylski Grzelo powiedział, że w ostatniej kabinie prysznicowej jest jakiś worek z czymś w środku. Dość nie pewnie podszedłem i zacząłem go otwierać. Ze środka wyskoczył Mejt wrzeszcząc jak opętany: Niespodzianka, niespodzianka- okazało się, że cała akcja była zaplanowana i był to tylko głupi żart moich zawodników. Trochę się pośmieliśmy i przypomniałem sobie, że muszę jeszcze M8 zgłosić do meczu. Udało mi się to w ostatniej chwili. Na murawę wyszliśmy w takim ustawieniu:



W 1. połowie nic się nie działo. Dużo walki w środku pola, dużo fauli, ale mało akcji i strzałów. W przerwie zdecydowałem, że Rapechuck wejdzie do środka za Rema, a tego zmieni A. De Raph i w tym oto ustawieniu wychodzimy na 2. część spotkania. W 50. minucie Grzechoo stracił piłkę w środku pola. Pawłowsi zagrał do Chałbińskiego, który strzelił z 16 metrów, strzał ten obronił Henkel, jednak przy dobitce nie miał już szans. Mimo licznych okazji i miażdżącej wręcz przewagi nie potrafiliśmy strzelić bramki. W 74. minucie zdecydowałem się rzucić do ataku i zmieniłem taktykę na taką:



Taktyka nie spełniła pokładanych w niej nadziei i w 80. minucie po dośrodkowaniu Kolendowicza piłkę do siatki skierował Chałbiński. Wynikiem 0:2 zakończyło się spotkanie na Graveyard Plaza.

- Dobrze, że utrzymaliśmy naszą formę- powiedział M8_PL
- Żart był pierwszej klasy. Prawie przyprawiliście mnie o zawał, ale był dobry. Gorzej, że przegrywamy mecz na meczem i jesteśmy ostatni w tabeli. Chłopaki i mówię tu głównie do napastników. Nie może być tak, że oddajemy 15 strzałów na bramkę i nic nie wpada. Kopnąć piłkę obok bramkarza. Ot cała filozofia.
- Jakbym grał to byśmy wygrali- rzucił oburzony Grzelo
- Ja też powinienem częściej grać- powiedział A. De Raph
- O tym kiedy i czy będziecie grać zadecyduję ja. Aczkolwiek faktem jest, że dostaniecie swoje szanse w najbliższych meczach.
- Ha, mówiłem Ci, że jak będą przegrywać to zaczniemy grać- powiedział triumfalnie De Raph w kierunku Grzela
- No mówiłeś, mówiłeś.
- Dobra panowie czas na nas idziemy grać w piłkarzyki- powiedział M8_PL

W międzyczasie wylosowane grupy Pucharu Ekstraklasy, oto one:



Trafiliśmy do dość łatwej grupy. Mam nadzieję, że uda nam się wywalczyć awans.

Następny mecz to spotkanie na Graveyard Plaza z Górnikiem Zabrze. Jednak do tego meczu aż 13 dni.

Warto wspomnieć, że aż 17 zawodników zostało powołanych do reprezentacji. Do Polski U-19 i Polski-U21. W meczu
Polska U-19- Finlandia U-19 bramkę zdobył nie kto inny, a nasz napastnik- Pucek.

Nadszedł czas meczu. Nie wielkim faworytem był Górnik. Wyszliśmy na mecz w takim ustawieniu:



W 7. minucie spotkania piłkę na skrzydło zagrał Wujek Przecinak, M8_PL wrzucił w pole karne, a Grzelo strzałem głową pokonał bramkarza. W 39. minucie przeprowadziliśmy wzorową akcję. Piłka wędrowała kolejno od Speeda do Wujka Przecinaka, Jakubkwi, A De Rapha aż w końcu trafiła do Rapechucka, który pięknym lobem zdobył gola. Do przerwy bramek już nie widzieliśmy i po 1. połowie schodziliśmy prowadząc 2:0. Nie przeprowadzałem żadnych zmian i na drugą połowę wyszliśmy w takim samym ustawieniu. W 60. minucie z boiska zszedł Jakubkwa, a za niego pojawił się Rem-8. Plac gry opuścił również A. De Raph, a jego zmiennikiem Pucek. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie i ostatecznie pokonaliśmy Górnik Zabrze 2:0.

W szatni wszyscy ucieszeni zwycięstwem jedli swoje kanapki. Jedyne co było słychać to Brudasa, który swoje już zjadł i chodził ciągle pytając: Zjadłeś już? Będziesz to jeszcze jadł? Daj gryza.

Następny mecz rozgrywaliśmy w ramach Pucharu Ekstraklasy, a naszym przeciwnikiem było Zagłębie Lubin. Na murawie wybiegliśmy prawie w takim samym ustawieniu jak na meczu z Górnikiem. Jedyną zmianę przeprowadziłem w ataku. A. De Rapha zastąpił Pucek. Wynik spotkania w 14. minucie otworzył Chałbiński. Zawodnik miedzianych przyjął piłkę w naszym polu karnym i płaskim strzałem pokonał Henkela. W 29. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkę zdobył Gorząd. W tej połowie bramek już nie było. Na drugą część spotkania wychodzimy w takim samym ustawieniu. W 70. minucie było już 3:0 a to za sprawą gola Chałbińskiego. W 85. minucie strzał Pucka skutecznie dobijał Wujek Przecinak i było 3:1. W 88. minucie kontaktowego gola zdobył Grzelo, ale i tak jest już chyba za późno. Moje przewidywania okazały się być trafne i przegraliśmy 3:2.

Teraz czekało nas wyjazdowe spotkanie z Jagiellonią Białystok. Wyszliśmy prawie tak samo jak w poprzednim meczu, jedyny zawodnik, który się pojawił to Rem-8, a zastąpił on Jakubkwe.

Mecz zaczął się dla nas dobrze. Już w 2. minucie Henkel zagrał długą piłkę, którą przejął Grzelo i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Nasz najlepszy strzelec nie mógł zmarnować takiej okazji i zdobył bramkę. W 30. minucie piłkę z rzutu rożnego zagrał Kwiatkowski, a gola trafił nam Kwiek. Do przerwy było 1:1. Postanowiłem, że na drugą połowę nie wyjdzie już Pucek, który zmarnował kilka sytuacji, w jego miejsce pojawił się A. De Raph. Mimo licznych okazji i całkowitej dominacji na boisku nie udało się nam strzelić gola i w tym meczu inkasujemy tylko 1 punkt.

Po meczu dowiedziałem się, że umarła moja ciocia mieszkająca we Włoszech- jak ja tam dotrę moją Yamahą?- myślałem.
Po głębszym zastanowieniu stwierdziłem, że polecę AXE Jet- będzie szybciej i przyjemniej. Minęła krótka chwila i przypomniałem sobie, że 29 gram mecz Pucharu Polski z Odrą Opole. Niestety nie będę mógł na nim być.

Zaraz po pogrzebie zadzwoniłem do mojego asystenta- Saiida, który podał mi wynik meczu:

CM Revolution 1:2 Odra Opole ( A. De Raph 13- Hugo 50, Piegzik 89)

Na domiar złego ze składu na około 2 tygodnie wyleciał De Raph, który doznał urazu na treningu.

Po komprymitującej porażce z Odrą Opole przyszedł czas na mecz z Groclinem. Wyszliśmy na niego w takim ustawieniu jak na mecz z Jagiellonią. Jedynie Fidel usiadł na ławkę, a jego miejsce zajął Reaper.
W 28. minucie Grzechoo zagrał piłkę wprost pod nogi Piechniaka, który wrzucił piłkę w pole karne, a bramkę strzałem z najbliższej odległości zdobył Ivanovski. W 31. minucie po stracie Reapera piłkę przejął Kaźmierowski, podał do Majewskiego, a ten w sytuacji sam na sam pokonał Henkela. W 36. minucie Pucka w polu karnym faulował Lazarevski, sędzia podyktował rzut karny. Do wykonania jedenastki podszedł Brudas i przestrzelił chyba o kilometr. W 42. minucie piłke do Pucka podał Rapechuck. Nasz napastnik strzeliłmocno, z pierwszej piłki, ale bramkarz obronił strzał, jednak z dobitką Grzela nie miał już szans. Wynikiem 2:1 zakończyła się 1. część spotkania. Nie robiliśmy zmian i wyhcodzimy na 2. połowę meczu. W 49. minucie piłkę na środku boiska przejął Grzelo, popędził w stronę bramki, ograł bramkarza i w sytuacji sam na sam z bramkę zdobył gola. W 60. minucie rzut wolny z 20 metrów od naszej bramki wykonywał Henkel. Kopnął piłkę wprost pod nogi Kazimierowskiego, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i z 16 metrów ładnym lobem pokonał naszego bramkarza. Mimo licznych okazji bramki nie strzeliliśmy. Po meczu byłem bardzo niezadowolony, bo przegraliśmy na własne życzenie.

Teraz czekało nas spotkanie w Pucharze Ekstraklasy, a naszym rywalem Korona Kielce. Na mecz wyszliśmy w takim ustawieniu:


W 25. minucie piłką na 35 metrze bawił się Jakubkwa, niestety stracił ją na rzecz Zganiacza, który w sytuacji sam na sam ograł Henkela i strzałem do pustej bramki zdobył gola. W przerwie zauważyłem, że lekkiego urazu doznał M8 i postanowiłem, że w jego miejsce wejdzie Rem. W 66. minucie piłkę na 16 metrze odzyskał Wujek Przecinak i strzałem w samo okienko zdobył gola. W 83. minucie Sosin zdobył gola, którego trudno opisać. Mocny, precyzyjny strzał z bardzo ostrego kąta i z bardzo dużej odległości wpadł w przy krótkim słupku bramki Henkela. Wynikiem 1:2 zakończyło się to spotkania, a ja już myślałem jak wypadniemy na tle Lecha Poznań, który jest naszym następnym rywalem.

Po meczu dowiedziałem się, że Mejt nie zagra przez 2-3 tygodnie, jednak są też dobre wieści. A. De Raph będzie mógł zagrać, nie wiadomo jeszcze czy całkowicie się wykuruje, ale grać może.

Do meczy przystąpiliśmy bez wielkich zmian:



W 11. minucie piłkę na 5. metr dośrodkował Reporter, a Pucek strzelił gola. W 31. minucie piłkę głową zagrał Drzymont, przejął ją Pucek i popędził na bramkę. W polu karnym ograł Dolhę i zdobył bramkę. W przerwie zdecydowałem, że Rapechucka zastąpi A. De Raph. W 55. minucie Brudas faulował w polu karnym, a jedenastkę pewnie wykorzystał Reiss. W 65. minucie piłkę z rzutu wolnego uderzył Wujek Przecinak, a ta wpadła tuż przy słupku bramki Dolhi. W 71. minucie piłkę z rzutu rożnego zagrał Rapechuck, a bramkę strzałem głową zdobył Rem-8. Do końca meczu nie widzieliśmy już bramek. I po najlepszym meczu w tym sezonie upokarzamy Lecha 4:1.

Tak prezentowała się tabela po 10 meczach:

Zobacz kto dodał tego bloga do ulubionych - aktualnie 1 osoba.

Wybierz ocenę:
Oceń!

Był spokojny, piątkowy wieczór. Za oknem słychać było pijackie popisy moich sąsiadów, jednak mieszkam tu już tak długo, że zdążyłem się przyzwyczaić. Podczas wertowania zawartości stron internetowych nie znalazłem nic...

Niemieckie konie cz.2

15-10-2008 12:01, autor: Arko

     Po dość pechowej porażce z Werderem przyszedł czas na mecz z FC Nurnberg. W pierwszej połowie wiało nudą. 3 niecelne strzały Fc Koeln po rzutach rożnych i jeden anemiczny Voronina zza pola karnego. Druga...

Niemieckie konie cz.1

11-10-2008 15:37, autor: Arko

Moją karierę w Fc Koeln zaczynam w 2010 roku. Wcześniej prowadziłem reprezentację narodową Anglii, z którą zdobyłem Mistrzostwo Europy (2008), zająłem 3 miejsce w Pucharze Konfederacji (2009) oraz dotarłem do ćwierćfinału Mistrzostw...

CM Revolution jako podmiot świadczący usługę hostingu wizytówek Użytkowników, blogów, galerii nie ponosi odpowiedzialności za ich zawartość. Aby zgłosić naruszenie prawa napisz do redakcji.

Rewolucjonista

Ostatnie blogi użytkownika

pon wto śro czw pią sob nie
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Manifesty polecane przez użytkownika

Incredibile verum et verisimile mendacium

21-11-2008 15:40, autor: Fidel

Szkoła taktyki

19-11-2008 14:19, autor: Piotr Sebastian

Votum separatum

18-11-2008 17:06, autor: Pucek

Revolution LIVE!

14-11-2008 21:10, autor: Grzelo

Styl pijanego mistrza

07-11-2008 18:35, autor: Seju

Politycznie poprawny

06-11-2008 00:53, autor: M8_PL